Lech Poznań zgadza się z decyzją ECA, by wspomóc uchodźców. Kibice niezadowoleni

Lech Poznań zgodził się przeznaczyć 1 euro od każdego biletu sprzedanego na mecz z Belenenses Lizbona na rzecz uchodźców. Kibice nie są zadowoleni, ale bojkotu nie planują.
Przypomnijmy, że z taką inicjatywą, by każdy klub biorący udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej oddał 1 euro od każdego biletu sprzedanego na pierwszy mecz na własnym stadionie na pomoc uchodźcom, wyszło FC Porto. Inicjatywę podchwyciła UEFA oraz European Club Association, stowarzyszenie klubów, do którego należy także Lech Poznań, a współwłaściciel Legii Warszawa Dariusz Mioduski zasiada nawet w jego zarządzie. Prezydentem ECA jest prezes Bayernu Monachium Karl-Heinz Rummenigge i to właśnie bawarski klub kilka dni temu ogłosił, że wszystkie 80 klubów Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej zgodziło się wesprzeć akcję.

Lech Poznań w piątek potwierdził doniesienia. - Wszystkie kluby zrzeszone w ECA wyraziły chęć pomocy, a my jesteśmy członkiem tego stowarzyszenia, więc też przyłączamy się do akcji. Nie znajdujemy powodów, dla których mielibyśmy z niej zrezygnować. W kryzysie związanym z uchodźcami potrzebna jest pomoc, a wsparcie klubów będzie istotne - wyjaśnia rzecznik Lecha, Łukasz Borowicz.

Akcja obejmuje pierwszy mecz fazy grupowej rozgrywane przez każdy klub na własnym stadionie. Lech na początek Ligi Europejskiej podejmie Belenenses Lizbona i prawdopodobnie będzie to jedyny mecz z udziałem kibiców na stadionie przy Bułgarskiej w Poznaniu. UEFA wciąż nie rozpatrzyła bowiem odwołania poznańskiego klubu w sprawie zamknięcia stadionu za wywieszenie rasistowskiego transparentu o treści "Legion Piła - krew naszej rasy" na meczu w Sarajewie. Zrobi to po meczu z Belenenses, dlatego na nim będą mogli być kibice. Nad "Kolejorzem" wisi też groźba kary za okrzyki kibiców "Piła, Piła! Biała siła!" podczas kolejnego wyjazdowego meczu z FC Basel. Jeśli UEFA uzna zachowanie kibiców jako recydywę, może zamknąć poznański stadion na dwa mecze.

Mecz z Belenenses może więc być jedynym spotkaniem, z którego Lech może liczyć na wpływy ze sprzedaży biletów, które przy okazji meczów pucharowych są zwykle bardzo wysokie. Jeśli udałoby się zgromadzić komplet publiczności na meczu z Portugalczykami Lech oddałby na rzecz uchodźców 40 tys. euro, czyli około 170 tys. złotych. To spora suma.

Lech przyłączył się jednak do tej akcji nie dlatego, że wisi nad nim groźba surowej kary. - Nie łączyłbym tych dwóch kwestii - zapewnia rzecznik Lecha.

Pomysł pomocy uchodźcom nie spotkał się jednak z aprobatą wszystkich kibiców "Kolejorza". Od kilku dni w mediach społecznościowych nawoływali oni do bojkotu meczu z Belenenses. W piątek Stowarzyszenie Kibiców Lecha Poznań opublikowało komunikat, w którym wykluczyło bojkot - jak czytamy - po to, by nie narazić klubu na kolejne bezsensowne decyzje UEFA. Choć kibice nie brali tego pod uwagę przy wywieszaniu rasistowskiego transparentu ani wnoszeniu takich okrzyków. "Zdaniem SKLP nasz Klub został zmuszony decyzją ECA do wzięcia udziału w tej akcji. Nie zgadzamy się z taką formą podejmowania decyzji i nie będziemy komentowali szerzej zaistniałej sytuacji, aby nie narazić naszego Klubu na dalsze bezsensowne decyzje UEFA. Nie bojkotujemy też najbliższego meczu w LE przeciwko portugalskiemu klubowi zostawiając decyzję co do udziału w najbliższym meczu z Belenenses naszym członkom oraz wszystkim kibicom Kolejorza." - czytamy.

Każdy kibic Lecha ma więc sam zdecydować, czy chce przyjść na mecz z Belenenses i tym samym kupując bilet, okazać pomoc uchodźcom.

Do akcji włączyła się też Legia Warszawa. Pieniądze chce jednak przeznaczyć na sprowadzenie do ojczyzny polskich uchodźców ze strefy wojennej w Donbasie.