David Holman jest w Szekesfehervar od kilku dni. "Miałem pogrzeb, jestem smutny, ale gotowy do gry"

Zanim Lech Poznań przyjechał do Szekesfehervar, gdzie w czwartek o 19 rozegra rewanżowy mecz czwartej rundy Ligi Europejskiej z Videotonem, w kawiarni na ulicy miasta spotykamy Davida Holmana w towarzystwie rodziców. Niestety piłkarz Kolejorza jest w żałobie.
Przyjechałeś do Szekesfehervar wcześniej, na własną rękę?

- Tak, przyjechałem w poniedziałek. Powód jest bardzo przykry, bo zmarła moja babcia i mieliśmy jej pogrzeb. Jestem tym ogromnie przygnębiony, gdyż babcia była dla mnie jak druga mama. To dla mnie wielki cios, dlatego trener i władze Lecha zgodziły się na to, bym mógł przyjechać wcześniej na Węgry, wziąć udział w pogrzebie i rodzinnej żałobie.

Bardzo mi przykro. Proszę przyjąć szczere kondolencje.

- Dziękuję. Nie kryję, że jestem z tego powodu bardzo smutny i tęsknię za moją babcią. Cieszę się, że te kilka dni mogłem spędzić z bliskimi.

Czy to znaczy, że w związku z tą tragiczną wiadomością nie będziesz gotowy do gry w czwartek przeciwko Videotonowi?

- Będę. Jestem profesjonalnym piłkarzem, co oznacza moją gotowość na każde wezwanie trenera niezależnie od okoliczności. Mój nastrój i przygnębienie nie mają wpływu na postawę na boisku. Jeżeli trener uzna, że jestem potrzebny, w każdej chwili jestem do dyspozycji.

Nie potrzebujesz przerwy? Kilku dni odpoczynku po tej informacji?

- Nie, jestem gotowy.

Jest z tobą rodzina. Czy pojawi się także na meczu z Videotonem?

- Owszem, pojawi się. Pochodzą z małej miejscowości położonej niedaleko stąd. Stamtąd przyjedzie do Szekesfehervar 15 moich przyjaciół i bliskich.

Piętnastu na ilu mieszkańców?

- 15 na 3,5 tys. ludzi, jacy tam mieszkają. Czyli całkiem sporo.

Ostatnio jednak nie dostawałeś szans na to, by grać. Myślisz, że taka nadarzy się w meczu z rodakami?

- Czekam na swoją szansę co mecz, ale to trener decyduje. Ten mecz z Videotonem jest dla mnie szansą jak każdy poprzedni. Bardzo chciałbym zagrać.

Co stało się od lipca, gdy podczas obozu przygotowawczego w Gniewinie byłeś jednym z najlepszych graczy Lecha, po czym nie zdołałeś przedrzeć się do wyjściowego składu? Dobrze radzisz sobie tylko w sparingach?

- Myślę, że powodem jest ogromna konkurencja, jaką mamy w Lechu Poznań. Kasper Hämäläinen jest graczem wybitnym, Dariusz Formella także znakomitym. Darko Jevtić to ogromny talent, widać to przecież. To wszystko gracze, z którymi ja konkuruję o pozycję. To jest główny powód. Ja czekam na szansę, wierzę że nadejdzie. Co mogę robić więcej? Trenować i pokazywać się szkoleniowcowi.

Uważasz, że Lech jest zdecydowanie lepszy od Videotonu?

- Wynik pierwszego meczu na to wskazuje, ale Videoton ma bardzo dobrych graczy, nie zapominajmy o tym. Czeka nas ciężki mecz, oni nie poddadzą się mimo porażki 0:3.

Dla wszystkich Węgrów w Lechu to szczególnie ważny mecz?

- Tak, ale w tym sensie, że to spotkanie pucharowe i wszyscy chcemy wygrać.

Grywałeś już na stadionie Sostoi w Szekesfehervar?

- I to wielokrotnie. Znam ten stadion wyśmienicie. Grałem tu w barwach MTK Budapeszt i Ferencvarosu Budapeszt. Grałem także w meczach młodzieżówki U-21 Węgier. Lubię tu grać.