Lech Poznań - Videoton Szekesfehervar. Filipe Oliveria - piłkarski obieżyświat postraszy mistrza Polski?

Kiedyś był jednym z najlepiej zapowiadających się piłkarzy w Portugalii. Świetną grą w młodzieżowych drużynach FC Porto zapracował sobie na transfer do Chelsea, gdzie jego kariera nie rozwinęła się tak jak powinna. Filipe Oliveira, największa gwiazda Videotonu Székesfehérvár, jest piłkarzem o bogatej przeszłości i to na niego w szczególności będą musieli zwrócić uwagę piłkarze Lecha Poznań.
W momencie, kiedy zgłasza się po piłkarza Chelsea Londyn, ten raczej nie zastanawia się długo nad transferem. Z podobnego założenia wyszedł Filipe Oliveira, który w 2002 roku przeszedł do londyńskiego klubu za 500 tys. euro z zespołu juniorów FC Porto. Przejście do drużyny trenera Ranieriego zapoczątkowało blisko 10-letnią tułaczkę portugalskiego pomocnika po Europie, którą zakończył w 2012 roku, kiedy to podpisał kontrakt z Videotonem.

Początki w Londynie miał trudne. Młody skrzydłowy był osobą rozsądną jak na swój wiek i mimo transferu do tak wielkiego klubu nie zrezygnował z edukacji i pójścia na studia. Rano chodził więc do szkoły, a wieczorami na treningi.

Piłkarsko przegrywał rywalizację o miejsce w składzie z Boudewijnem Zendenem i Jesperem Gronkjaerem. W całym sezonie zaliczył trzy występy, wchodząc z ławki w końcówkach spotkań. Były to czasy, kiedy właścicielem Chelsea został Roman Abramowicz, co w konsekwencji przyniosło za sobą poważne wzmocnienia i transfery piłkarzy. Po kolejnym straconym sezonie Oliveiry, gdzie wskutek jeszcze większej konkurencji w drużynie zagrał łącznie jedynie 12 minut, klub wypożyczył go do Preston.

Po półrocznym pobycie w Championship Portugalczyk powrócił do Chelsea, która prowadzona już była przez Jose Mourinho. Obecność tego trenera przekonywała Oliveirę do pozostania w klubie i podjęcia trzeciej próby walki o pierwszy zespół. Mourinho nie wystawiał jednak portugalskiego skrzydłowego i jego czas w Londynie dobiegł końca. Nie pomogła mu nawet doskonała gra w portugalskiej młodzieżówce, w której był jednym z filarów drużyny złożonej m.in. z Ricardo Quaresmy, Raula Meirelesa i Joao Moutinho.

Filipe Oliveira wrócił do Portugalii, gdzie występował w Maritimo Funchal i Leixoes Porto, po czym zgłosił się po niego Sporting Braga. Tam również nie był zawodnikiem pierwszego składu. Skutkowało to kolejnymi wypożyczeniami - do Parmy i Torino.

Nie był to najlepszy okres w karierze Oliveiry. Brak regularnej gry oznaczał niestabilną formę. Pomocną dłoń wyciągnął do niego jego rodak Paulo Sousa, który został właśnie trenerem Videotonu. Trener budował swój zespół praktycznie od nowa, a Oliveira stał się jednym z członków portugalskiego zaciągu w węgierskim klubie, obok m.in. Marco Caneiry, Vitora Gomesa i Jucia Lupety, na których drużyna została oparta. Skrzydłowy świetnie zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu, z miejsca stał się kluczowym elementem zespołu Sousy. Już w pierwszym sezonie klub zdobył wicemistrzostwo Węgier, a w następnym świetnie prezentował się w Lidze Europy, gdzie Videoton dotarł do fazy grupowej.

Rola Oliveiry w Videotonie z sezonu na sezon rosła. Prawdziwym przełomem w jego karierze był jednak ostatni sezon. Wydawać by się mogło, że w wieku 31 lat trudno osiągnąć życiową formę. Przypadek Oliveiry udowadnia, że jest to możliwe. Portugalczyk doskonale rozumiał się z Nemanją Nikoliciem, zaliczając w sezonie aż 11 asyst. Co więcej, aż siedmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców i to on, obok obecnego piłkarza Legii Warszawa, był kluczową postacią Videotonu w zeszłym sezonie.

Obecnie jest on odpowiedzialny za bicie większości stałych fragmentów gry i jest to jeden z jego głównych atutów. Ma dobrą technikę i zmysł do gry kombinacyjnej. Dodatkowym plusem jest też jego uniwersalność. Może zagrać na lewym i prawym skrzydle, a także na prawej obronie, gdzie grywał w portugalskiej młodzieżówce. Jedyne, czego można mu odmówić, to szybkości, której Portugalczykowi zdecydowanie brakuje.

Okres w Videotonie jest zdecydowanie najlepszym w jego karierze. Oliveira sam zresztą to potwierdza, uznając swoją drużynę za "najbardziej profesjonalny klub, w jakim miał okazję grać".

W tegorocznych kwalifikacjach do Ligi Mistrzów zaliczył już dwie asysty i mimo tego, że drużyna Videotonu znajduje się w słabej formie, Portugalczyk gra dobrze. To właśnie z lewej strony boiska możemy spodziewać się największego zagrożenia dla Lecha. Nie ulega wątpliwości, że Tomasza Kędziorę czeka trudne zadanie, a powstrzymanie portugalskiego skrzydłowego może okazać się kluczem do awansu.