Lech Poznań - FC Basel. Rutkowski: Na taki mecz czekaliśmy pięć lat, aż ciarki przechodzą po plecach

PRZEGLĄD PRASY. - Pierwsza myśl była taka, że można było trafić znacznie łatwiej - mówi Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha Poznań w rozmowie z ?Przeglądem Sportowym?.
Maciej Henszel: Co pan pomyślał, kiedy podczas losowania III rundy eliminacji Ligi Mistrzów okazało się, że trafiliście na FC Basel?

Piotr Rutkowski: Pierwsza myśl była taka, że można było trafić znacznie łatwiej. Trudniej? Już nie. A po drugie, nie miałbym nic przeciwko temu, żeby spotkać się z nimi, ale w myśl zasady im później, tym lepiej. Najlepiej w fazie grupowej. Choć muszę przyznać, że paradoksalnie nasze szanse są większe teraz niż np. w fazie play-off. Dlaczego? Bo Basel dopiero rozpoczęło rozgrywki i niekoniecznie jest już w optymalnej formie. Ja oglądałem ich w rywalizacji z FC Porto i wcześniej przeciwko Liverpoolowi w starciu o wyjście z grupy. Grali wtedy niesamowicie, widziałem, co z Anglikami zrobili, ale teraz to zupełnie inny zespół, który stracił kilku ważnych piłkarzy. Dlatego mamy szansę na awans. Zwłaszcza że zmienił się u nich trener i to zawsze powoduje przystopowanie. Czytamy, że FCB dopasowuje szkoleniowca do swojej filozofii. OK, ale to nie oznacza, że z dnia na dzień to zafunkcjonuje i to koło dalej będzie się kręcić.

Po wylosowaniu FK Sarajevo mówił pan, że to najtrudniejszy rywal z możliwych. A jednak wyeliminowaliście Bośniaków. Może zatem, szukając pozytywów - im trudniej, tym lepiej dla Lecha?

Piotr Rutkowski: Różnica jednak jest taka, że z FK to my byliśmy faworytem. Tutaj się role jednak odwracają. To my jesteśmy underdogiem [bukmacherskie określenie słabszego, skazanego na porażkę - przyp. red.], jesteśmy tym klubem, który może sprawić niespodziankę. I taki mamy cel. Jedno jest pewne - od pięciu lat nie graliśmy z tak dobrym rywalem. Tyle czekaliśmy na przyjazd do Poznania tak atrakcyjnego rywala. Fajnie będzie sprawdzić się na tle takiego przeciwnika. Od razu przypominają mi się boje z Juventusem oraz Manchesterem City i aż ciarki przechodzą po plecach.

Bazylea wyrobiła markę na rynku transferowym i sprzedaje już piłkarzy za 10 mln euro i więcej. Czy jest możliwe, żeby pod tym względem im dorównać?

Piotr Rutkowski: Tak, to jest bardzo realne. I powiem więcej - jestem przekonany, że ich w końcu przegonimy. Polska jest większym krajem niż Szwajcaria, większym rynkiem, potencjałem. Oni po prostu są teraz lepsi, bo wcześniej zaczęli podejmować decyzje, stawiać na odpowiedni kierunek rozwoju. Czyli przede wszystkim skupiać się na profesjonalnym szkoleniu młodzieży, doskonaleniu akademii. Dzięki temu sprzedają za 10 mln euro i więcej.

Wyeliminowanie FK sprawiło, że z Basel możecie zagrać na luzie? Bo zawsze jest margines w postaci udziału w fazie play-off Ligi Europy.

Piotr Rutkowski: Tak, to ważne. Ale nie tylko to. Także ta rola underdoga, nie mamy przecież nic do stracenia. Odpadnięcie z Basel to przecież nie będzie żadna hańba. Wiemy doskonale, że zawsze pozostanie nam play-off Ligi Europy, która jest takim naszym realnym celem. Natomiast jasne, że każdy z nas ma marzenia i wystarczy, że każdemu spoglądam w oczy i wiem, że wiedzą o co chodzi. To będzie dla wszystkich związanych z Lechem i Poznaniem mecz życia.

Całą rozmowę z Piotrem Rutkowskim, wiceprezesem Lecha Poznań, czytaj - tutaj