Darko Jevtić musi odrzucić sentyment do FC Basel i wyrzucić ukochany klub za burtę

FC Basel wychował Darko Jevticia, ale Szwajcar musi wyzbyć się sentymentów. Jeśli pomocnik chce zagrać z Lechem Poznań w Lidze Mistrzów, musi wyrzucić ukochany klub za burtę rozgrywek
Na parkingu klubowym Lecha Poznań stoi czarny samochód. Nie rzuca się w oczy luksusową marką czy ekstrawaganckim kolorem. Mijając go na ulicy, nawet nie odwrócilibyśmy za nim głowy. Swoją uwagę zwraca jednak rejestracją i naklejkami na tylnym zderzaku. Na "blachach" znajduje się bowiem flaga Szwajcarii, a litery BL wskazują na to, że samochód został zarejestrowany w Bazylei. Tej samej Bazylei, z którą Lech Poznań już za tydzień powalczy o awans do IV rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Nalepka przyklejona tuż nad tylnym reflektorem rozwiewa wątpliwości. Herb FC Basel zdradza właściciela auta - Darko Jevticia, wychowanka szwajcarskiego klubu, który dziś gra dla poznańskiego Lecha.

- Fajnie, że zagramy z Bazyleą. Mamy szanse, możemy coś ugrać - stwierdził Jevtić po zwycięstwie nad FK Sarajevo. Szwajcar serbskiego pochodzenia mówi już po polsku, choć do Poznania trafił raptem rok temu. Wciąż jednak nie rozumie niektórych słów. - "Niespodzianka"? Nie wiem, co to znaczy. Zapytaj inaczej - prosi piłkarz dziennikarza. Kolejne pytania dotyczą już wyłącznie szwajcarskiego klubu. Nie ma się czemu dziwić, bo Jevtić spędził w Basel całą swoją młodość. Przeszedł wszystkie szczeble szkolenia, później trafił do drużyny do lat 21. W pierwszym zespole zagrał zaledwie dwa spotkania, ale nie przestał kibicować swojemu rodzimemu klubowi. - Dla niego Basel jest tym, czym Lech dla Dawida Kownackiego. To jego ukochana drużyna - mówił Maciej Skorża, gdy ważyły się losy Szwajcara w Lechu. Najpierw Jevtić był do Lecha wypożyczony, dopiero w styczniu tego roku "Kolejorz" wykupił go z Bazylei za około 300 tysięcy euro. Szwajcarzy uznali, że przedłużanie z nim kontraktu i ponowne wypożyczanie go do innego klubu nie ma sensu. Pozwolili mu odejść. - Mścić się nie będę. Chcę pokazać w tym dwumeczu, że Lech jest lepszy. Zemsta czy udowadnianie czegoś to nie dla mnie - mówi sam zainteresowany. - Rok temu, gdy Darko trafił do Lecha, konkurencja w Basel na jego pozycji była ogromna. Musiał rywalizować z Marcelo Diazem, Chilijczykiem, który zdobył niedawno ze swoją reprezentacją Copa America, a z FC Basel odszedł do Hamburgera SV. Drugim rywalem był Fabian Frei, reprezentant Szwajcarii sprzedany właśnie za 3,6 mln euro do FSV Mainz. Z kolei Mohamed Elneny, który gra w kadrze Egiptu, jest w klubie do dziś. Wtedy w FC Basel byli w tym czasie jeszcze lepsi od Jevticia - tłumaczy Dariusz Skrzypczak, były piłkarz Lecha Poznań, który od wielu lat mieszka w Szwajcarii.

Mariusz Rumak, ówczesny trener Lecha był oczarowany Szwajcarem, który już w pierwszych meczach wyróżniał się na tle zespołu. Świetny przegląd pola, kapitalne prostopadłe podania, efektowny drybling - Jevtić błyszczał i wydawało się, że nie uda się go zatrzymać w Poznaniu. - Jeden telefon ze Szwajcarii, że go chcą i Darko nie będzie się zastanawiał - mówił Maciej Skorża.

Jevtić jednak został, wziął się za naukę języka polskiego i rozpoczął nowy etap piłkarskiej kariery. - Nie dziwię się, że Darko szybko stał się jedną z gwiazd ekstraklasy. Przeszedł całe szkolenie w świetnej akademii FC Basel. Samo dotarcie do pierwszego zespołu tego klubu to duże osiągnięcie. Z drużyn młodzieżowych co roku tylko ośmiu zawodników dostaje się do drużyny U-18. Później do U-21 awansuje tylko czterech. I Jevtić przez to sito przeszedł - opowiada Skrzypczak. Z akademii FC Basel wychodzili m.in. Granit Xhaka (dziś Borussia Monchengladbach) i Xerdan Shaqiri (obecnie Inter Mediolan). Co ciekawe - Jevtić przez niektórych kolegów jest przezywany właśnie "Shaqiri".

Los był dla Jevticia dowcipny. Jego telefon rozdzwonił się, gdy Gianni Infantino wylosował pary III rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. W obecnym zespole mistrza Szwajcarii jest kilku zawodników, których lechita pamięta ze wspólnej gry w reprezentacjach młodzieżowych, juniorach Bazylei czy nawet z dzielenia szatni w pierwszej drużynie. - Znam się chociażby z Breelem Embolo [18-latek, który w poprzednim sezonie zdobył 14 bramek - przyp. red.]. Jest paru chłopaków, których pamiętam. Ale jeszcze nie pisaliśmy do siebie SMS-ów - przyznaje z uśmiechem.

Dla Szwajcara dwumecz z Basel oznacza powrót do domu. Okazja na pokazanie się klubowi, który go wychował, ale i z niego zrezygnował. Szwajcarzy wciąż monitorują formę swojego wychowanka i jeśli uznają, że Jevtić rozwinął się na tyle, by móc występować w zespole Bazylei, to nie będą na niego szczędzić grosza. Powrót do swojego ukochanego klubu byłby dla Jevticia spełnieniem marzeń. Lepszego okna wystawowego od dwumeczu z Basel już mieć nie będzie.