Sport.pl

FK Sarajevo - Lech Poznań 0:2. Łukasz Trałka: Szybko okazało się, że rywal to zespół do przejścia

- Z boiska wyglądało to tak, że mecz był pod naszą kontrolą. Nie było ani jednego momentu, w którym poczulibyśmy jakieś zagrożenie, jakąś nerwowość - uważa kapitan Lecha Poznań Łukasz Trałka po zwycięstwie 2:0 nad FK Sarajevo w eliminacjach do Ligi Mistrzów.


- Szybko okazało się, że FK Sarajevo to zespół do przejścia, mieliśmy swoje sytuacje, dwie wykorzystaliśmy, a mieliśmy jeszcze jedną znakomitą szansę, zakończoną strzałem Kaspra Hamalainena w poprzeczkę. Jesteśmy już takim zespołem, że tego typu mecze musimy wygrywać. Bardzo dobrze, że nie straciliśmy tu bramki, mamy sporą przewagę i jedziemy dalej - komentuje kapitan "Kolejorza".

Łukasz Trałka cieszy się z sukcesu tym bardziej, że plany na spotkanie z mistrzami Bośni i Hercegowiny szybko pokrzyżowały kontuzje Karola Linettego i Dawida Kownackiego. - Było przez to trochę problemów, ale weszli za nich zawodnicy [Dariusz Dudka i Dariusz Formella] i bardzo dobrze wykonali swoją robotę - mówi pomocnik Lecha Poznań. Łukasz Trałka dodaje też, że zejście Karola Linettego zmieniło też jego rolę na boisku. - Normalnie to właśnie Karol ma takie zadania, żeby włączyć się do akcji ofensywnych. Ale że go już nie było, musiałem pójść ja - opisuje akcję, po której gola na 1:0 strzelił Kasper Hamalainen. Fin dostał świetne podanie właśnie od kapitana zespołu. - Nie było w tym przypadku, bo to była akcja, jakich wiele wykonujemy na treningach - zaznacza doświadczony pomocnik.

- Można było przeczytać różne opowieści, jeszcze dzień przed meczem działy się tu różne, nieprzyjemne rzeczy [doszło do bójki z udziałem miejscowych chuliganów i przyjezdnych]. Gorąco na trybunach było też na początku meczu. Przyjechaliśmy trochę w nieznane, ale spokojnie, jesteśmy doświadczoną drużyną i w takich momentach sobie radzimy i to jest budujące. Z boiska wyglądało to tak, że mecz był pod naszą kontrolą. Nie było ani jednego momentu, w którym poczulibyśmy jakieś zagrożenie, jakąś nerwowość. Przeciwnicy mieli dwie czy trzy bardzo dobre sytuacje, ale Jasiu Burić zachował się wtedy jak trzeba - uważa lider lechitów. - Chcemy wygrać także w rewanżu i na pewno nie będziemy wtedy pilnowali wyniku, bo znów chcemy im pokazać, że jesteśmy lepszą drużyną - dodaje Łukasz Trałka, ale nie czuje się jeszcze w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. - Gospodarze pokazali w Sarajewie, że potrafią zagrozić naszej bramce, że dobrze czują się z piłką, więc to jeszcze zdecydowanie nie koniec rywalizacji. W Poznaniu czeka nas jeszcze druga połowa.

Pomocnik Lecha Poznań podkreśla też duże znaczenie, jakie miało dla piłkarzy wsparcie ok. 750-osobowej grupy polskich kibiców na Stadionie Olimpijskim w Sarajewie: - To spora liczba jak na tak odległy wyjazd [blisko 1,5 tys. km]. Mam dla nich wielki szacunek, że nas tu wspierali.

Więcej o:
Komentarze (1)
FK Sarajevo - Lech Poznań 0:2. Łukasz Trałka: Szybko okazało się, że rywal to zespół do przejścia
Zaloguj się
  • franneck

    Oceniono 6 razy 6

    Trałka to kapitan pełną gębą. kibice Lecha - wspaniali! trzeba sobie stawiać ambitne cele. Teraz po pierwszym meczu widać, że LE jest absolutnie w zasięgu Lecha, ale trzeba będzie na to jeszcze zapracować. Kto wie co z LM? Może, może...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX