Sport.pl

FK Sarajevo - Lech Poznań. Safet Susić - legenda Sarajewa i najlepszy piłkarz w historii Bośni i Hercegowiny

Spośród wszystkich piłkarzy, jacy grali w FK Sarajevo - wtorkowym rywalu Lecha Poznań w eliminacjach Ligi Mistrzów - nie było większej gwiazdy niż Safet Susić. Do dziś w Sarajewie to postać kultowa
Byli koledzy z boiska żartowali, że Safet Susić był tak dobrym piłkarzem i tak dobrze się z nim grało, że gdyby było trzeba, to niejeden z nich zapłaciliby za to, by występować z nim w jednej drużynie. Urodził się w miasteczku Zavidovići i szybko stał się lokalną gwiazdą, mimo że miał zaledwie 17 lat, a w pierwszym zespole NK Krivaja grał od dwóch lat. Wybrał inną drogę niż starszy od niego o dwa lata Saed Susić, który przeniósł się do Crvenej Zvezdy Belgrad, jednego z najważniejszych klubów w Jugosławii. Saed i Safet byli uważani za graczy z podobną smykałką do piłki, ale to jednak młodszy z nich zrobił wielką karierę. - Jest jeden chłopak, na którego powinniście zwrócić uwagę. Jest chyba nawet lepszy ode mnie. To mój brat Safet - mówił do dziennikarzy Saed Susić.

FK Sarajevo nie było na początku lat 70. anonimowym klubem. Miało za sobą starty w europejskich pucharach, a w nich zacięte mecze m.in. z Manchesterem United w Pucharze Europy, zastąpionym później przez Ligę Mistrzów. Bośniakom trudno było jednak o regularne sukcesy w lidze Jugosławii, gdzie najważniejsze role odgrywały kluby z Belgradu Partizan i Crvena Zvezda oraz Hajduk Split i Dinamo Zagrzeb. Dlatego tym bardziej kibice FK Sarajevo doceniają fakt, iż Safet Susić grał dla nich przez dziewięć sezonów i pół sezonu, a w międzyczasie odrzucał propozycje z klubów wielkiej czwórki.

Rozgrywający albo ofensywny pomocnik urzekał umiejętnościami, a zarazem skromnością poza boiskiem. Jako 18-latek zdobył swoją pierwszą bramkę dla FK Sarajevo. Minął dwóch obrońców, potem bramkarza i kopnął do siatki. - Jestem jeszcze za młody, by z wami rozmawiać - mówił po meczu dziennikarzom, a o bramce opowiadał tak: - Nie miałem komu podać, więc pobiegłem z piłką i strzeliłem gola. I tyle.

Nie lubił rozmów z mediami, stawał przed kamerą tylko wtedy, gdy już naprawdę musiał. Safet Susić szybko zjednał sobie sympatię kibiców ze stadionu na Koszewie. Niedługo potem wydawało się jednak, że będzie musiał skończyć z futbolem. Jako 20-latek Safet Susić przerwał treningi, bo wykryto u niego ciężkie zapalenie stawów. Nie było mowy o grze w piłkę, tak jak lekarze nie mieli pewności, czy będzie jeszcze chodził.

A jednak pokonał chorobę i jeszcze w tamtym sezonie zdobywał bramki i uratował zespół przed spadkiem z ligi. Po koniec lat 70. był już prawdziwą gwiazdą. W 1978 roku został uznany najbardziej popularnym sportowcem w Jugosławii, rok później zdobył miano najlepszego piłkarza w kraju i najlepszego sportowca Bośni. Choć nie grał w ataku, był królem strzelców ligi jugosłowiańskiej.

Miał już wtedy za sobą debiut w reprezentacji. I to jaki! Węgrom na dzień dobry wbił dwa gole, w kolejnym meczu trzy razy trafił do bramki Rumunii w eliminacjach do mundialu 1978 roku. Rok później dołożył kolejne dwa hat tricki dla Jugosławii i to w pojedynkach z nie byle kim, bo z Włochami i mistrzami świata Argentyńczykami. W sumie zagrał w zespole "Plavich" 54 mecze, zdobył 21 bramek, był na mundialach w 1982 roku w Hiszpanii i we Włoszech 1990 roku oraz na mistrzostwach Europy w 1984 roku we Francji.

W dzisiejszych czasach taki piłkarz natychmiast wyjechałby i grał w zachodnim klubie, ale w Jugosławii, tak jak w Polsce zgodę na transfer zagraniczny dostawali wówczas tylko starsi piłkarze. Safet Susić miał 27 lat, odbył służbę wojskową i mógł opuścić kraj. W połowie 1982 roku miał zgodę na transfer, ale został jeszcze pół roku, by pomóc FK Sarajevo w europejskich pucharach. Po rozegraniu 244 spotkań (96 strzelonych goli) opuścił ojczyznę i na blisko dziewięć sezonów związał się z Paris Saint Germain. Choć wcześniej wydawało się, że trafi do Włoch. Chciały go AC Torino i Inter Mediolan, a że Safet Susić podpisał umowy z oboma klubami, został zawieszony przez włoską federację na rok i było wiadomo, że nie zagra w Italii.

Do dziś za to Safet Susić jest legendą Paris Saint Germain, a pięć lat temu magazyn "France Football" uznał, że w historii PSG nie było lepszego zagranicznego piłkarza niż Safet Susić. Był nie tylko świetnym strzelcem, ale przede wszystkim znakomitym rozgrywającym (w jednym z meczów paryżan zaliczył pięć asyst!), potrafił mijać po kilku rywali w jednej akcji. W Bośni i Hercegowinie jest uważany za najlepszego piłkarza wszech czasów. "To był geniusz, który rodzi się tylko raz, piłkarz, dla którego nie ma żadnego znaczenia, czy biegnie z piłką, czy drybluje, czy oddaje strzał lewą, czy prawą nogą" - wspominają kibice FK Sarajevo.

Jesienią 2013 roku dziesiątki tysięcy mieszkańców Sarajewa znów oklaskiwało i fetowało Safeta Susicia. Działo się to po awansie reprezentacji Bośni i Hercegowiny na mistrzostwa świata Brazylii. Safet Susić był jej trenerem. Dla małego kraju z Bałkanów, zaledwie 18 lat wcześniej zrujnowanego przez wojnę, był to pierwszy, historyczny wyjazd na mundial. Były gwiazdor klubu z Sarajewa znów był na topie.

Mecz FK Sarajevo - Lech Poznań rozpocznie się na Stadionie Olimpijskim w Sarajewie o godz. 21. Relacja na żywo na sport.pl i poznan.sport.pl.

Więcej o:
Skomentuj:
FK Sarajevo - Lech Poznań. Safet Susić - legenda Sarajewa i najlepszy piłkarz w historii Bośni i Hercegowiny
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX