Muhamed Keita po odejściu z Lecha udzielił wywiadu norweskiej prasie. Też jest mowa o rasizmie

Norweski piłkarz Muhamed Keita odszedł z Lecha Poznań na wypożyczenie do klubu Stabaek IF w Norwegii. Na miejscu wypowiedział się w miejscowych mediach. Podobnie jak w wypadku Arnauda Djouma, który odszedł nieco wcześniej, znów stanęła sprawa rasizmu
Norweski serwis www.nrk.no poświęcił Muhamedowi Keicie obszerny materiał. Są jego wypowiedzi, zdjęcie. Jeden ze śródtytułów nosi nazwę "Rasizm". "Nie jest tajemnicą, że polska piłka boryka się z problemem rasizmu" - pisze tam dziennikarz, choć pytany przez niego Muhamed Keita nie podaje przykładów jakichkolwiek zachowań rasistowskich w Poznaniu. - Ludzie we wschodniej Europie nie są przyzwyczajeni do osób o ciemnym kolorze skóry. Nie widzieli takiej od 20 lat, więc wydaje im się ona dziwna - stwierdza jedynie, ewidentnie naprowadzony na ten temat przez rozmówcę.

Jak mówi, w Polsce wszystko jest inaczej niż w Norwegii. Różnice są widoczne na każdym kroku. Muhamed Keita zaskoczył także zwierzeniem, że gdy szedł do sklepu czy restauracji, musiało mu towarzyszyć dwóch ochroniarzy.

- W Poznaniu nie miałem życia poza boiskiem. Tęskniłem za Norwegią - mówi i dość krytycznie odniósł się do ogromnego zainteresowania, jakie budzi tu Lech . - Ludzie kochają tu piłkę, ale chwilami było tego zbyt wiele. Nie mogłem nawet pójść kupić spodni w sklepie, by nie rozdawać setek autografów.

Dodał, że sportowo nie miał żadnych problemów w Poznaniu. Gorzej było ze sprawami pozasportowymi. Kibice Lecha nie mili oporów, by poddawać zespół silnej krytyce, a gracze stawali się żywymi celami. Zdradził też, że codziennie musiał się kłaść o godz. 23, a klub kontrolował co je i ile śpi.

Cały tekst tutaj. Po norwesku