Sport.pl

Lech Poznań znów z rekordową frekwencją. Tylko w tym roku prawie ćwierć miliona osób!

20 261 osób na trybunach to średnia frekwencja na meczach ligowych Lecha Poznań w tym sezonie. ?Kolejorz? po raz kolejny miał największą liczbę widzów w całej ekstraklasie, a wiosną jego mecze oglądało ponad 100 tysięcy więcej ludzi niż w pierwszej części sezonu.


Odkąd stadion przy ul. Bułgarskiej został zmodernizowany i może pomieścić ponad 41 tysięcy widzów, Lech Poznań nie ma sobie równych w liczbie kibiców na meczach ekstraklasy. W sezonie 2012/13 było to średnio 22 641 osób, a rok później na widowni pojawiało się przeciętnie 19 571 kibiców. Konkurencja była daleko z tyłu. Lech Poznań marzył o średniej w okolicach 25 tysięcy widzów, ale jesień tego sezonu wskazywała na inną tendencję.

Po kolejnym odpadnięciu z europejskich pucharów już na wczesnym etapie eliminacji, słabszych wynikach w lidze, poznański klub zanotował znaczny spadek frekwencji. W pierwszej części sezonu mecze "Kolejorza" gromadziły średnio zaledwie 14 530 osób, czyli ponad pięć tysięcy mniej niż w całym poprzednim sezonie. Co prawda nadal był to najlepszy wynik w ekstraklasie, ale na stadion Legii Warszawa przy ul. Łazienkowskiej chodziło wówczas naprawdę niewiele widzów mniej (14 434).

Rekordem jesieni było 18 717 osób na meczu z GKS Bełchatów, ale wtedy akurat poznański klub zdecydował się wpuścić (robi to raz w sezonie) za darmo uczniów z wielkopolskich gimnazjów. Z zaproszenia skorzystało ok. 6-7 tysięcy nastolatków.

Bez gimnazjalistów, meczami z największą frekwencją na Inea Stadionie były: sierpniowy pojedynek z Wisłą Kraków (16234) i ostatni w tym roku mecz z Lechią Gdańsk (16029). W pozostałych spotkaniach na trybunach ani razu nie było więcej niż 15 tys. kibiców, frekwencja nie spadła też poniżej 10 tys. - najmniej ludzi (11 078) przyszło na trenerski debiut w Poznaniu Macieja Skorży w meczu z Zawiszą Bydgoszcz.

Tymczasem po zimie frekwencja przy Bułgarskiej ani razu nie spadła poniżej 15 tysięcy. Najgorszy pod względem liczby widzów był drugi w tym roku mecz ze Śląskiem Wrocław - 15 377 z maja, zaledwie parę dni po wpadce lechitów z Jagiellonią Białystok (1:3). Poza tym spotkaniem jeszcze tylko na dwóch spotkaniach liczba osób na widowni nie przekroczyła 20 tysięcy. To pierwszy mecz roku z Ruchem Chorzów (16 672) i kolejny, z Jagiellonią Białystok (18 523).

Potem w terminarzu Lech Poznań miał hitowe starcie z Legią Warszawa i wówczas, w marcu po raz pierwszy od lat mieliśmy przy Bułgarskiej komplet, 41 545 widzów. A że lechici pokonali ówczesnego mistrza Polski i na poważnie włączyli się do walki o majstra, kibice tłumnie pojawiali się na ich meczach. Kolejno były to spotkania z Koroną Kielce (frekwencja 24 308), Śląskiem Wrocław (22 175), znów z Jagiellonią (22 515), ponownie ze Śląskiem (wspomniane 15 377), a następnie z Pogonią Szczecin (27 538). Wreszcie na niedzielnym starciu z Wisłą Kraków, po którym Lech Poznań świętował zdobycie mistrzostwa Polski, znów zjawił się komplet - 41 556 ludzi. To zarazem rekord sezonu ekstraklasy. Drugi wynik też należy do "Kolejorza" (41 545 z meczu z Legią), a na trzeciej pozycji jest 36 500 widzów, którzy przyszli zobaczyć pojedynek Lechii Gdańsk z Legią z 11 kwietnia.

W sumie, tylko w tym roku, na dziewięciu meczach ligowych Lecha Poznań było 230 209. To niemal sto tysięcy więcej, niż obejrzało dziewięć jesiennych meczów tego sezonu! Do statystyki nie wlicza się pierwszego spotkania, z Piastem Gliwice, bo odbywało się ono bez udziału publiczności po decyzji wojewody wielkopolskiego.

Średnia z tego roku przy Bułgarskiej to imponujące 25 579 kibiców. Dla władz "Kolejorza" to dość jasny sygnał - ludzie chcą oglądać zespół, który faktycznie bije się o majstra.

Nowy mistrz Polski ma średnią z sezonu 20 261 i bardzo wyraźnie wyprzedza drugą w zestawieniu Lechię Gdańsk (średnio 16 608 widzów) i trzecią Legię Warszawa (16 596).





Więcej o:
Komentarze (5)
Lech Poznań znów z rekordową frekwencją. Tylko w tym roku prawie ćwierć miliona osób!
Zaloguj się
  • glos_z_sumienia

    Oceniono 34 razy 30

    to tylko pokazuje, że ludzie chcą oglądać zespół który nie tyle się bije o majstra co robi postęp i utrzymuje formę. to co się dzieje na legii pokazuje, że nawet w warszawie kibice są zmęczeni ciągłym wpompowywaniem kasy w zespół i ciągłe układanie tego od nowa.

    mam nadzieję, że więcej będzie chętnych zespołów do pójścia drogą lecha w finansowaniu klubu - jedyne słuszne rozwiązanie. Kupuj tylko to na co Cię stać

  • koles751

    Oceniono 6 razy 2

    Zawsze powtarzam: jaki klub tacy kibice!
    Mistrz, Mistrz Kolejorz!

  • chateaux

    Oceniono 17 razy -7

    Nie zgadzam się z "głosem sumienia". Zgodna z Twoją tezą filozofia "polskiego Arsenalu", nieoficjalnie zwana filozofią fabryki kuchenek, za czasów Bakero i Rumaka doprowadziła Lecha zarówno do krachu finansowego jak i sportowego. Do straty dziesiątek milionów złotych i kilkudziesięciu punktów UEFA na braku awansu do fazy grupowej rozgrywek europejskich. Filozofia polskiego Arsenalu, zgodnie z którą klub piłkarski nie musi zdobywac żądnych trofeów, ważne aby co rok awansował do europejskich pucharów - choćby z 3 miejsca w lidze, i mógł tanio kupowac z zyskiem sprzedawac piłkarzy, doprowadziłą do tego, że dzisiejszy Lech zamiast mieć wypracowany budżet rzędu 120 milionów rocznie i z marszu być rozstawionym w 4 rundzie LE/LM, musi się mierzyć z drużynami pokroju Stjarnan złożonych ze studentów i pracowników fabryk, nie będąc rozstawionym nawet w meczach z drużynami z Białorusi.

    Co do frekwencji na stadionie, owszem - to sukces bądź nie pozbawiona podstaw realna nadzieja sukcesu sportowego buduje frekwencję na stadionie i nabija klubową kasę. Nie zaś skąpstwo, marna gra i zapowiedzi "walki o miesce w pucharach" (czytaj, nie musimy zdobyć Mistrzostwa Polski - wazne abyśmy zajeli 4 miejsce w lidze, premiowane awansem do 1 fazy eliminacyjnej Ligi Europy) i mogli rozsprzedawać co roku najlepszych zawodników tuż przed przystąpieniem do rozgrywek europejskich.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX