Sport.pl

Kiedy Lech Poznań zostawał mistrzem Polski, działy się niezwykłe rzeczy

Kiedy 32 lata temu Lech Poznań po raz pierwszy zdobył mistrzostwo Polski, drogę jego autokarowi zajechał pewien mercedes. Wysiadło z niego dwóch facetów i wyciągnęło z wnętrza autobusu najlepszego piłkarza Kolejorza. Trener Wojciech Łazarek nie protestował
Człowiek, którego czasem widać w okolicach budynku klubowego przy Bułgarskiej, gdy chrapliwym głosem zaczepia piłkarzy czy dziennikarzy, by z nimi omówić bieżące wydarzenia, to Henryk Zakrzewicz zwany "Lulusiem". To on brał udział w najeździe na Lecha Poznań zaraz po tym, gdy ten zdobył swe pierwsze mistrzostwo Polski w czerwcu 1983 roku. Kolejorz wygrał wtedy z Górnikiem w Zabrzu 2:0 i zdobył trofeum. Kiedy wracał ze Śląska do Poznania, jego autokar został zatrzymany.

Drogę zajechał mu rzadki wtedy na polskich drogach, bo ekskluzywny, mercedes W123, zwany powszechnie "beczką". Mało kto miał takie auto, to należało właśnie do Henryka Zakrzewicza. Pędziło z nim ze Śląska do Poznania kilku prywatnych poznańskich przedsiębiorców. Władza ludowa nazywała ich pogardliwie "badylarzami", bo większość z nich miała szklarnie i uprawiała kwiaty dla kwiaciarni albo inne rośliny. Poznański prywatny biznes, na którego działalność w latach 70. zezwolił Edward Gierek, zajmował się głównie handlem na Rynku Łazarskim - dżinsami, ciuchami, ale także żywnością, zwłaszcza wędlinami. To byli jedni z najbogatszych ludzi w Poznaniu. I to oni często łożyli na Lecha, który kochali nad życie.

Mirosław Okoński, najlepszy wtedy piłkarz Kolejorza, o którym Henryk Zakrzewicz mówił "Paganini futbolu", lubił imprezować po nocach. Powiadano, że gdy on się bawi, bawi się całe miasto. Prywatni przedsiębiorcy często wyciągali go po meczach do knajp, restauracji i hoteli, by świętować. Tym razem było podobnie. Trener Wojciech Łazarek nie protestował, gdy "Okoń" został wyciągnięty z autobusu z Zabrza i przesiadł się do mercedesa, by tam uczcić zwycięstwo.

Drugi tytuł, zdobyty w 1984 roku, był dla Lecha szczególny i takowym pozostaje do dzisiaj - Kolejorz zdołał bowiem obronić trofeum, a na dodatek wywalczył wtedy trofeum. Po raz pierwszy także sięgnął po mistrzostwo na swoim stadionie - 13 czerwca 1984 roku (co ciekawe, już podczas trwania mistrzostw Europy we Francji, nie było wtedy przerwy i wcześniejszego końca sezonu) przy Bułgarskiej zasiadło ponad 40 tysięcy. To właśnie do tego dnia będą próbowali nawiązać kibice Kolejorza teraz, w niedzielę. Nie było bowiem innego przypadku, by zdobycie tytułu mistrzowskiego oglądał w Poznaniu komplet widzów.

Lech zremisował z Pogonią 1:1, a trener Wojciech Łazarek zadedykował sukces kibicom oraz, co ciekawe, dziennikarzom. - To nasi przyjaciele - mówił wtedy.

Tytuł w 1990 roku wielu kibiców Kolejorza do dzisiaj uważa za szczególnie istotny, bowiem jest to jedyny tytuł mistrzowski zdobyty w bezpośrednim starciu z Legią Warszawa. Mało kto to pamięta, gdyż warszawska Legia nie walczyła w tamtym sezonie o mistrzostwo, początek lat 90. był jednym z najsłabszych okresów w jej historii. Lech pojechał do Warszawy i 30 maja 1990 roku zremisował 1:1 go golu Andrzeja Juskowiaka, co wystarczyło do zdobycia tytułu. Mecz odbywał się tuż przed startem mundialu we Włoszech i tydzień przed decydującym spotkaniem w Warszawie lechici zagrali towarzyski mecz z reprezentacją Kolumbii. O sile ówczesnego Lecha świadczył fakt, że zremisowali 1:1, a trener Kolumbijczyków uznał ten remis za "niezłe osiągnięcie" swego zespołu.

Dwa lata później Lech osiągnął taką przewagę nad resztą krajowych rywali, jakiej prawdopodobnie nie miał nigdy wcześniej i nigdy później w dziejach. Kolejorz gromił wielu przeciwników i tytuł wywalczył w 1992 roku rekordowo wcześniej, już trzy kolejki przed końcem sezonu. Takie historie nie zdarzają się często, rekordzistą jest Wisła Kraków, która w 1999 i 2008 roku sięgnęła po mistrzostwo pięć kolejek przed końcem.

Najbardziej kontrowersyjnym tytułem Lecha jest, rzecz jasna, ten z 1993 roku, który został poznaniakom przyznany dopiero po sezonie, przy zielonym stoliku. Stało się to po dyskwalifikacji Legii Warszawa i ŁKS Łódź, które zajmowały dwa czołowe miejsca po ostatniej kolejce. Zarzucono im bezczelną korupcję podczas tych ostatnich meczów, punkty zostały odebrane i tytuł otrzymał trzeci w tabeli Lech. To zatem jedyny wypadek, by kibice opuszczali stadion po ostatnim meczu (20 czerwca 1993 roku, z Widzewem Łódź) i nie wiedzieli, że Lech ma mistrzostwo, które ostatecznie mu przyznano.

Wielu obecnych, młodych kibiców kojarzy jeden tytuł - ten z 2010 roku. Przez te 22 lata bowiem Kolejorz żadnego innego nie zdobył. Tytuł jeden, ale chyba najbardziej dramatyczny, bo przecież zadecydowała o nim przedostatnia seria gier. Lech w doliczonym czasie strzelił zwycięskiego gola w meczu z Ruchem w Chorzowie, a w tym samym, doliczonym czasie Wisła Kraków straciła bramkę (i to samobójczą), co łącznie sprawiło, że to Kolejorz wyszedł na pierwsze miejsce i już go nie oddał. 15 maja 2010 roku przypieczętował mistrzostwo w starciu z Zagłębiem Lubin, ale ten mecz mogło oglądać niewielu kibiców (stadion był modernizowany).

W niedzielę 7 czerwca będzie ich ponad 40 tysięcy.

Więcej o:
Komentarze (2)
Kiedy Lech Poznań zostawał mistrzem Polski, działy się niezwykłe rzeczy
Zaloguj się
  • pilot.tv

    Oceniono 7 razy -5

    Nie Kolejorz tylko Amikorz. I dopiero PIERWSZY tytuł w historii. A artykuł pełen błedów! NIe da sie tego bełkotu czytac. I co to znaczy: "Kolejorz zdołał bowiem obronić trofeum, a na dodatek wywalczył wtedy trofeum" - prosze o tłumacza!

  • rob2s

    Oceniono 7 razy 7

    "Kolejorz zdołał bowiem obronić trofeum, a na dodatek wywalczył wtedy trofeum" ktoś mi to przetłumaczy na polski?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX