Górnik Zabrze - Lech Poznań 1:6. Szymon Pawłowski: Graliśmy tak, jak Górnik pozwalał

- Po pierwszych 45 minutach, gdy prowadziliśmy 4:1, trudno było się spodziewać, że Górnik nagle zacznie grać dużo lepiej i zacznie strzelać gole, skoro nie grał już o nic - mówi pomocnik Lecha Poznań Szymon Pawłowski po zwycięstwie 6:1 w Zabrzu.


Szymon Pawłowski zdobył w Zabrzu swoją czwartą bramkę w pięciu ostatnich meczach. W sumie to już dziewiąty gol w sezonie 28-letniego gracza. Tak dobrego sezonu pod względem skuteczności były reprezentant Polski jeszcze nie miał. W środę trafienie Szymona Pawłowskiego pozwoliło "Kolejorzowi" wyrównać stan meczu na 1:1. Jeszcze przed przerwą lechici dołożyli trzy kolejne gole. - Po pierwszych 45 minutach, gdy prowadziliśmy 4:1, trudno było się spodziewać, że Górnik nagle zacznie grać dużo lepiej i zacznie strzelać gole, skoro nie grał już o nic - uważa skrzydłowy Lecha Poznań. - W drugiej połowie nie dyktowaliśmy już jakiegoś szalonego tempa. Staraliśmy się spokojnie utrzymywać przy piłce i zdobyliśmy dwie kolejne bramki. Cieszymy się ze zwycięstwa i jedziemy dalej.

Czy to był pokaz siły przyszłego mistrza Polski? - Skuteczność nam dopisywała. Graliśmy tak, jak pozwalał zespół przeciwny. Po prostu wykorzystaliśmy słabszą postawę Górnika w defensywie i strzelaliśmy kolejne gole - odpowiada Szymon Pawłowski, który zapewnia, że dopiero po meczu dowiedział się o bezbramkowym wyniku w pojedynku Lechii Gdańsk z Legią Warszawa.

Ten rezultat oznacza, że w niedzielę "Kolejorzowi" wystarczy remis z Wisłą Kraków, by zdobyć mistrzostwo Polski. - Wciąż mamy ten plus, że wszystko zależy od nas i na nikogo nie musimy się oglądać, jeśli wygramy z Wisłą - mówi piłkarz. - Przy remisie z Wisłą Legia też nie będzie w stanie już was wyprzedzić - podpowiadają dziennikarze.

- Tak, ale nie możemy tak myśleć. Nie gra się na remis, tylko o pełną pulę, bo w przeciwnym razie można zostać skarconym - mówi Szymon Pawłowski.