Dziesięć lat afery korupcyjnej, czyli dlaczego Poznań nie ma sędziów w ekstraklasie

- Z Warszawy jest ten sędzia, tak? - pytał trener Lecha Poznań Maciej Skorża w trakcie meczu z Cracovią. Dlaczego spotkań Legii Warszawa nie prowadzą arbitrzy z Poznania?


Jeszcze zanim sędzia Paweł Gil (jest z Lublina) wypaczył w środę wynik meczu Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok, trwała dyskusja o tym, dlaczego na ważne mecze Lecha Poznań w końcówce sezonu przyjeżdżają sędziowie ze stolicy. Trener Maciej Skorża dyplomatycznie zaapelował o to, by nie roztrząsać tego teraz, a rozmowę przełożyć na po sezonie.



Sędzia bez sympatii

Jak policzyliśmy, na 33 mecze, które "Kolejorz" grał w tym sezonie ligowym, aż dziewięć sędziowali arbitrzy z Warszawy. Stamtąd też pochodzi Paweł Raczkowski, o którego pytał trener Maciej Skorża podczas wspomnianego pojedynku z Cracovią. I choć sędzia wystrzegł się wtedy rażących błędów, to i tak nie brakowało uszczypliwych komentarzy dotyczących jego miejsca zamieszania i związanej z nim domniemanej stronniczości.

- Drażnią mnie te teorie spiskowe dotyczące arbitrów. Nie wyobrażam sobie, by ktoś kierował się jakimiś sympatiami lokalnymi - broni siebie i kolegów Szymon Lizak, od 15 lat sędzia piłkarski z Wielkopolski, a obecnie także członek komisji szkoleniowej Kolegium Sędziów WZPN.

Fakt, że sędziowie z Warszawy są często delegowani na spotkania "Kolejorza", wynika z prostej matematyki. Stolica jest najliczniej reprezentowanym miastem w gronie najlepszych polskich arbitrów - w sumie ma trzech takich, którzy prowadzą mecze w ekstraklasie. Poznań i Wielkopolska w ogóle nie ma... ani jednego arbitra.

To odpowiedź na to, dlaczego PZPN nie może, niejako dla równowagi, delegować sędziego z Wielkopolski do prowadzenia spotkania z udziałem Legii Warszawa czy innej drużyny z czołówki ligi.

Taka sytuacja trwa już blisko trzy i pół roku. Żeby dokopać się do ostatniego występu wielkopolskiego sędziego w ekstraklasie, musimy cofnąć się do 26 listopada 2011 r. Łódzki Klub Sportowy zremisował 1:1 z Jagiellonią, a arbitrem głównym w tym meczu był Piotr Wasielewski z okręgu kaliskiego. - Piotr sędziował ekstraklasę jeszcze wtedy, gdy był sztywny podział na sędziów ekstraklasy, I ligi, II ligi itd. Wtedy pięciu sędziów dostało dwa próbne mecze na najwyższym poziomie - wspomina Szymon Lizak i dodaje: - Na tych dwóch meczach Piotra [trzy tygodnie wcześniej prowadził spotkanie Podbeskidzia z Górnikiem Zabrze - red.] byłem sędzią technicznym.

Wszystko przez "Fryzjera"?

Wcześniej Wielkopolska miała wielu arbitrów na najwyższym poziomie. Wiele zmieniły jednak wydarzenia, które rozpoczęły się dokładnie dziesięć lat temu. 21 maja 2005 r. zatrzymano sędziego Antoniego F. i obserwatora Mariana D., a wraz z upływem czasu postawiono im zarzuty ustawiania meczów piłkarskich. Ruszyła największa afera korupcyjna w historii polskiej piłki i w szczególności dotknęła właśnie Wielkopolski. - Pełnoprawnym sędzią ekstraklasy był na przykład Marek Ryżek, ale to jeszcze przed tymi przykrymi sprawami korupcyjnymi. Przed nim zaś przez osiem lat, z sukcesami sędziował Grzegorz Kasperkowicz - mówi Szymon Lizak.

- Afera korupcyjna może wielu osobom kojarzyć się z osobą Ryszarda "Fryzjera" Forbricha, który mieszkał pod Wronkami. Czystki przynosiły coraz większe żniwo i nawet z samej logistyki wynikało, że Wielkopolska była mocno powiązana z "Fryzjerem". Według niektórych była nawet bazą centralną dla korupcji w futbolu - twierdzi Szymon Lizak. - Wiele osób kończyło w przykry sposób swoją przygodę z sędziowaniem czy z byciem obserwatorem. Wtedy system działał tak, że "być albo nie być" sędziego zależało od obserwatora, bo to on jako jedyny wystawiał mu oceny [na ich podstawie decydowano o awansach sędziów do elity - red.]. W Wielkopolsce tych obserwatorów nie mieliśmy, bo zostali już "wyczyszczeni", a sędziów, którzy mogliby zostać obserwatorami, ścigała prokuratura. Kolesiostwo i negatywny lobbing brał górę nad miarodajną oceną sędziów i my, tutaj w Wielkopolsce obrywaliśmy za to.

Coraz więcej chętnych

Z czasem przyszły zmiany. Prezesami Kolegium Sędziów zostawali ludzie spoza wcześniejszych układów - zarówno w PZPN, jak i w Wielkopolskim ZPN. Rozpoczęła się praca u podstaw i dziś widać pierwsze jej efekty. Piotr Idzik prowadzi głównie zawody I ligi, Szymon Lizak w II lidze i okazjonalnie w I, a Kamil Waskowski wszedł do II ligi.

Wielkopolska ma też sędziego asystenta na szczeblu ekstraklasy - Adama Kupsika. Na wszystkich dotychczasowych meczach wypadł bardzo dobrze, wziął udział w programie CORE dla najzdolniejszych młodych sędziów europejskich.

Jest też dwóch obserwatorów na szczeblu centralnym - to Piotr Gidaszewski z Poznania, który zajmuje się głównie obserwowaniem i ocenianiem zawodów II ligi oraz Pucharu Polski, a także Robert Sępołowicz z Ostrowa Wielkopolskiego na podobnym poziomie.

W WZPN wiedzą, że piramidę buduję się od dołu. Żeby wypromować kogoś do ekstraklasy, najpierw trzeba mieć w kim wybierać. Podobnie jak w innych okręgach, tak również w Poznaniu co roku są organizowane kursy sędziowskie, które trwają około miesiąca. - Od trzech-czterech lat notujemy coraz większą frekwencję - mówi Szymon Lizak.

Za wprowadzanie "pierwszoroczniaków" odpowiedzialni są sędziowie z III ligi - Tomasz Nowicki i Łukasz Araszkiewicz (syn Jarosława Araszkiewicza, byłej gwiazdy "Kolejorza"), a także wspomniany już obserwator Piotr Gidaszewski. Chodzi m.in. o organizacje testów pisemnych i sprawnościowych, ale też pomoc w sprawach organizacyjnych (jak dojechać na pierwszy mecz, gdzie sprawdzić obsadę, co ze sobą zabrać). Wielkopolscy sędziowie dwa razy do roku sami organizują i opłacają kilkudniowe zgrupowania - zimą w Kołobrzegu, a latem na terenie naszego województwa.

Jeden zły gwizdek i po tobie

Szymon Lizak na rozmowę z nami przyjechał świeżo ze szkolenia. Polega ono m.in. na prezentowaniu tzw. mijanek. - Sędziowie asystenci są stawiani w sytuacjach boiskowych. Obrońca w dynamicznej sytuacji mija się z napastnikiem, a arbiter musi dostrzec, czy spalony jest, czy też go nie ma. Całość rejestrujemy na wideo i później wraz z sędzią analizujemy te sytuacje. Najlepszych premiujemy, bo dwóch z młodych arbitrów wysyłamy na wymianę do Niemiec, do naszego partnera, regionalnego związku piłkarskiego z Dolnej Saksonii - tłumaczy Szymon Lizak.

Na wielkopolskiego arbitra w ekstraklasie musimy jednak jeszcze poczekać. Wydaje się, że najbliżej awansu jest 27-letni Piotr Idzik, który w tym sezonie poprowadził już dziesięć meczów I ligi.

Na jego korzyść, a także jego kolegów z Wielkopolski, działa nowy system oceny sędziów. Lobbing i układy już nie decydują o karierach arbitrów. Jeśli jesteś dobry i zbierasz dobre noty, to trafiasz na wyższy poziom. Obecny sposób oceniania sędziów jest też bardziej sprawiedliwy. - Jeden zły "gwizdek" i często było już po tobie. W 2007 r. zaliczyłem spadek z III ligi po jednej błędnej decyzji w istotnej sytuacji - wspomina Szymon Lizak.

Wszystko w rękach sędziów

Teraz obowiązuje system potrójnej oceny. Bezpośrednio po meczu sędziów ocenia obserwator meczowy, później mecze są analizowane przez obserwatora telewizyjnego. Tym często zajmują się sędziowie zawodowi. Do tego arbitrzy oceniają sami siebie - najpóźniej trzy-cztery dni po meczu muszą umieścić na specjalnym dysku samoocenę wraz z klipami wideo. Spotykają się więc trzy punkty widzenia, gdzie każdy może dostrzec coś, czego inny nie zdołał. Później zarząd Kolegium Sędziów PZPN zbiera te opinie i powstaje ocena finalna, która szereguje sędziego w rankingu. - Kiedyś dochodziło do różnych przeinaczeń i matactw - sędzia mógł "położyć" mecz, a dostał doskonałą ocenę, bo i tak nikt nie nagrał tego na wideo. Teraz mamy dużą przejrzystość i wszystko pozostaje teraz w naszych rękach i nogach - uważa Szymon Lizak.

Z Poznania ten sędzia?

"Z Poznania jest ten sędzia, tak? Z Poznania jest?" - to pytanie z ust trenera z ekstraklasy padnie najwcześniej w przyszłym sezonie. Wraz z końcem czerwca zostaną bowiem podjęte decyzje o awansach arbitrów do najwyższej ligi.

Sprawa nie jest jednak oczywista, bo o przesunięciu któregoś z wielkopolskich sędziów do sędziowania meczów ekstraklasy możemy się dowiedzieć równie dobrze w trakcie sezonu. Teoretycznie wspomniany Piotr Idzik mógłby zostać obsadzony jako sędzia główny już dzisiaj, bo jako członek grupy TopAmator A ma uprawnienia do prowadzenia zarówno I ligi, jak i ekstraklasy. - Życzyłbym sobie jednak, że sędziowie z Wielkopolski dostaną się do ekstraklasy nie z klucza geograficznego, tylko po prostu ze względu na wysokie umiejętności naszych arbitrów - kończy Szymon Lizak.

Zdjęcie Lech Poznań - Frotka na rękę 21916 Zdjęcie Lech Poznań - Piłka 21776 Zdjęcie Torba PASO Lech Poznań 82-182B
Lech Poznań - Frotka na ręk... Lech Poznań - Piłka 21776 Torba PASO Lech Poznań 82-1...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o: