Sport.pl

W Lechu Poznań pracuje skaut, który odszedł z Legii. Na Łazienkowską ma zakaz

Lech Poznań zatrudnił jako szefa skautingu młodzieżowego Dominika Jarosza, którego prezes Legii Warszawa Bogusław Leśnodorski wyrzucił i oskarżył o kradzież bazy danych. - To śmieszne. Takiej bazy wtedy w ogóle nie było - mówi nowy łowca talentów w Kolejorzu


Obserwuj autora tekstu na Twitterze

Dominik Jarosz pracował dla PZPN i Legii Warszawa, działał w agencji menedżerskiej QFactor, odbył staże w Athletic Bilbao, Hanoverze, Realu Sociedad, Aston Villi i Fulham, był też trenerem w Szkocji. W Lechu Poznań ma za zadanie poprawić skuteczność młodzieżowego skautingu "Kolejorza".

- Nie nazywałbym więc tej funkcji "dyrektorem skautingu", a bardziej "head of recruitment", co oznacza osobę odpowiadającą i za skauting, i za rekrutację. Zależy nam tylko na najlepszych jednostkach, a nie na ściąganiu zawodników wagonami do akademii. Skauting w Lechu ma być zindywidualizowany i dedykowany - tłumaczy Dominik Jarosz, który pracę rozpocznie dopiero w lipcu: - Szefem młodzieżowego skautingu mam zostać od nowego sezonu. Teraz, przez trzy miesiące będę zapoznawał się z Akademią Lecha. Pojawiam się na wszystkich treningach, mieszkam we Wronkach, rozmawiam z trenerami. W tym czasie przygotuję finalny projekt z praktycznymi rozwiązaniami dotyczącymi skautingu.

To nie jego pierwsze podejście do współpracy z Lechem: - Już pracując w PZPN, miałem styczność z Lechem, było to w 2008 roku. Wtedy we Wronkach organizowano dwumiesięczne obozy i wtedy poznałem mnóstwo osób, które wciąż tutaj pracują. Zawsze wiedziałem, co się dzieje w akademii Lecha, często ją polecaliśmy zawodnikom, z którymi pracowałem w agencji menedżerskiej w QFactor - opowiada Jarosz.

Samo nawiązanie współpracy Lecha z Jaroszem nie jest czymś spektakularnym. Ot, po prostu dobry fachowiec nawiązuje współpracę z jedną z najlepszych akademii w Polsce. Pikanterii całej sprawie dodają jednak okoliczności jego odejścia z Legii. - Odpowiadałem tam za skauting piłkarzy do pierwszej drużyny, a cały projekt koordynował Marek Jóźwiak. Ja byłem jego asystentem i zarządzałem tym wszystkim od strony administracyjnej. Dostawałem raporty od skautów rozsianych po całej Europie, a później je analizowałem - mówi Jarosz.

Współpraca z Legią przez długi czas układała się bardzo dobrze. Jarosz nie tylko pomagał Jóźwiakowi, ale jako wcześniejszy trener jednej z grupy młodzieżowych, odpowiadał za obserwacje młodych zawodników. - Sporządzałem raporty m.in. na temat Arka Milika (dzisiaj Ajax Amsterdam) czy Piotra Zielińskiego (obecnie wypożyczony z Udinese do Empoli). Dawałem im rekomendację, ale nie udało się ściągnąć ich do Legii - twierdzi.

Na początku 2013 roku pojawiły się zgrzyty na linii Marek Jóźwiak - Legia Warszawa. W grudniu 2012 roku prezesem warszawskiego klubu został Bogusław Leśnodorski, który nie chciał dłużej współpracować z Jóźwiakiem. Zwolnił go, a ten błyskawicznie znalazł angaż w agencji menedżerskiej QFactor. Kilkanaście dni później Legia pożegnała także Dominika Jarosza. - Gdy po jakimś czasie poinformowałem go, że jednak i z nim się rozstajemy, był mocno rozczarowany tym faktem. Coś tam zaczął wygrażać, zresztą nie tylko mi, bo również Jackowi Mazurkowi (dyrektorowi sportowemu Legii - red.). Na bezczelnego zawinęli nam wszystkie dane, dotyczące naszych chłopaków, a także tych przez nas obserwowanych. Był na tyle nierozsądny, że sam mi to powiedział, wręcz wykrzyczał. Stwierdził, że już to zrobił - opowiada prezes Leśnodorski na łamach portalu "Weszło!".

W dalszej części tamtego tekstu czytamy, że Jarosz, działając już w QFactor, niejednokrotnie działał na granicy prawa. - Od momentu, w którym powiedział mi, że "popamiętam" czy że "zobaczę", w ciągu sekundy postanowiłem więcej z nim nie rozmawiać - tłumaczy Leśnodorski. Wątpliwości budził też temat transferu dwóch 15-latków z Polski do angielskiego Fulham, które prowadziła agencja QFactor i Dominik Jarosz. Byli za młodzi, żeby współpracować z agencją piłkarską, przepisy pozwalały na to dopiero 16-latkom.

Dominik Jarosz, który dwa lata temu został oskarżony przez prezesa Legii Warszawa o kradzież bazy danych, został zatrudniony przez Lecha Poznań. Brzmi to dość zaskakująco. - Ludzie, których spotkałem w Lechu, znają mnie z mojej codziennej pracy, a nie z artykułów w internecie. Dla mnie one są w większości wyssane z palca. Tych nieprawdziwych historii było tak dużo, że nawet nie chciałem ich prostować. Gdyby one były prawdziwe, to wobec mnie zostałyby wyciągnięte konsekwencje prawne - tłumaczy Jarosz.

W Lechu nie mieli obaw, że zatrudniają osobę, która może zaszkodzić wizerunkowi klubu. - Nikt ważny dla mnie się nie odwrócił ode mnie. Może jedynie kilka osób z otoczenia prezesa Leśnodorskiego. Moi znajomi śmiali się, że w internecie zrobiono ze mnie oprycha i kidnapera. Wydaje mi się, że Legia ostatecznie zobaczyła, kogo straciła i to, że byłem skuteczny w swojej pracy. Pewnie zakładali, że mimo odejścia z klubu wciąż będę wobec nich lojalny. Zawsze uważałem, że skoro pracuję w agencji menedżerskiej, moim klientem jest zawodnik i to jego interesem się kieruję, a nie interesem klubu - twierdzi.

Oskarżenia prezesa Leśnodorskiego uważa za nieprawdziwe. - Historia o tym, że wykradłem im bazę danych jest najśmieszniejsza. Dlaczego? Bo taka baza w ogóle nie istniała. Legia wtedy nie miała bazy danych wyszukanych zawodników. Z tego, co wiem, to wtedy dopiero planowano stworzenie programu, który miałby pomóc przy ewidencji zawodników. Zresztą tu nie ma co utajniać, bo w gruncie rzeczy chodzi o wiedzę o zawodnikach. A ja tę wiedzę po prostu miałem jako trener i skaut - twierdzi nowy pracownik Lecha, który od Legii dostał zakaz stadionowy. Jarosz oraz Jóźwiak nie mogą pojawiać się na trybunie VIP stadionu przy ulicy Łazienkowskiej: - Może chcą, żebym się nawrócił na prezesa Leśnodorskiego przez chodzenie na "Żyletę"? Szczerze mówiąc, zakaz nie utrudnia mi pracy - uważa Jarosz.

Pytamy naszego rozmówcę o to, jak wyglądały kulisy rozpoczęcia jego współpracy z Lechem. Porzucił przecież intratny biznes menedżerski. - Rzeczywiście, na początku tego roku zakończyłem współpracę z agencją QFactor i Markiem Jóźwiakiem. Zależało mi na tym, by wrócić do piłki klubowej. Jako menedżer widziałem, że w tym świecie agentów piłkarskich za dużo jest zagrań, które mnie nie interesują. Zaciekawił mnie klub, bycie bliżej szatni i boiska - tłumaczy Jarosz. Wybrał Lecha, bo - jak mówi - w Poznaniu są ludzie zainteresowani współpracą z nim. - Z dyrektorem Markiem Śledziem znamy się od kilku lat i zawsze się szanowaliśmy. Nakreśliłem swój projekt, który bardzo się spodobał w klubie i zaczęliśmy współpracę. Wydaje mi się, że zaproponowałem ciekawe rozwiązania i wierzę, że podniesiemy efektywność skautingu. Chcemy po prostu usprawnić jego działanie - wyjaśnia.

Jarosz nie ukrywa, że imponuje mu baza, którą zastał we Wronkach i spodziewa się, że Akademia Lecha może zrobić kolejny krok do przodu. - Jej standard robi wrażenie, a dużo już widziałem. Byłem na stażach w Athleticu Bilbao, Hanoverze, Aston Villi, Fulham czy Realu Sociedad i mam możliwość porównania. Jestem zdania, że jeśli ktoś, kto tu pracuje, nie ma efektów, to powinien tylko spojrzeć w lustro, bo warunki pracy ma tutaj doskonałe. Bez żadnego nadętego marketingu. Moim głównym zadaniem będzie dostarczanie odpowiedniego materiału dla "krawców", którzy pracują w Lechu. Żadnej tajemniczej bazy danych wykradać nie będę - zapewnia Jarosz.



Zdjęcie Lech Poznań - Piłka 21776 Zdjęcie Lech Poznań - Szalik 21837 Zdjęcie RLPN15: Lech Poznań - koszulka Nike
Lech Poznań - Piłka 21776 Lech Poznań - Szalik 21837 RLPN15: Lech Poznań - koszu...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o:
Komentarze (21)
W Lechu Poznań pracuje skaut, który odszedł z Legii. Na Łazienkowską ma zakaz
Zaloguj się
  • jack1922

    Oceniono 66 razy 60

    A to ci historia ;-) Super artykuł i świetny temat. Aż się prosi żeby go rozwinąć.

  • usres

    Oceniono 49 razy 35

    Klasa Lecha jest oczywista Nikt nie chwali sue nie wymądrza z powodu zatrudnie nia skauta Legii w Poznaniu Uprzednio na sensacji zerowaly takie szatlawce jak Weszlo Przeglad Sportowy I Futbol news

  • qrvva

    Oceniono 28 razy 26

    a mnie ciekawi,ktory to skaut w legii odpowiadal za obserwacje lewandowskiego, ze go nie wzieli z pruszkowa za przyslowiowa czapke gruszek?

  • absolutebeginners

    Oceniono 19 razy 15

    jak Kozaka M. , wyrzucili z Lecha za megalomanię i niesportowe podejście do życia, to tytuły jakoś brzmiały inaczej.... jakiś Martix .. w zależności, kto gdzie trafia............. ech warszaFskie piekiełko..

  • ewa5.0

    Oceniono 38 razy 8

    Leśnodorski,ty się dopiero uczysz od LECHA jak się prowadzi Akademię Piłkarską,a co do zaplecza treningowego to możesz tylko pomarzyć o takim jakie ma Lech,więc się nie ośmieszaj z jakąś"bazą danych"!

  • runn-er

    Oceniono 8 razy 4

    Tusk zatrudnił Sikorskiego wyp.. z PiS-u.

  • askt

    Oceniono 12 razy 4

    Mogli my zapisać w kontrakcie 5 letni zakaz konkurencji,i nie byłoby problemu, ale skoro sa wysrani i szkoda im było płacić to teraz cierpią.

  • noriakikassai

    Oceniono 40 razy 4

    To nie może być prawdą.
    Lechu Poznań niczego nie zazdrości Legii bo ma wszystko najlepsze w Europie.Nie mógłby wiec wziąć wyrzuconych z Legii ani bramkarza, ani trenera, ani też skauta.
    To muszą być takie pomówienia i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki!

  • odier

    Oceniono 16 razy -2

    Jarosz jaki intratny zawód menadżera porzucileś? Przecież ty byłeś tylko asystentem Jóźwiaka w agenci. Taka biurwa. Wydzwaniałeś po klubach co pewnie będziesz robił w Lechu. Za ten numer z Legią powinieneś być czarną owcą a tu etacie w Lechu. Tylko można się spodziewać teraz, że coraz więcej zawodników wedrujących do Lecha będzie miało już agenta i to pewnie MJ:) a co do bazy to sorry ale jak ktoś porównuje Lecha do Aston Villi to powinien mieć więcej opanowania. Artykuł padaka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX