Tomasz Rząsa tłumaczy słabą formę piłkarzy Lecha Poznań w ostatnich meczach

Drugi trener Lecha Poznań twierdzi, że przyczyną słabej dyspozycji piłkarzy ?Kolejorza? są kontuzje, których ci nabawili się w poprzednich miesiącach. - Mamy zawodników kreatywnych, ale oni wciąż szukają formy - mówi Tomasz Rząsa.


Gra Lecha Poznań w rundzie wiosennej wygląda nie najlepiej. Szczególnie słabo lechici grają w ataku pozycyjnym. Piłkarze "Kolejorza" z rzadka decydują się na otwierające podania lub też przebojowe akcje indywidualne. - Oczywiście, jeśli chodzi o siłę ofensywną naszego zespołu, to mamy zawodników, którzy potrafią stworzyć przewagę, wygrać pojedynek z rywalem, zagrać kluczowe podanie. W ostatnim czasie ci piłkarze byli jednak kontuzjowani, tak jak Darko Jevtić, albo nie przeszli w pełni okresu przygotowawczego. Szymon Pawłowski jesienią niemal sam rozpracowywał obronę rywala, a teraz niestety tak nie jest - opisuje Tomasz Rząsa, drugi trener Lecha.

Kontuzje dwóch zawodników ofensywnych nie powinny być dla "Kolejorza" wielkim zmartwieniem. Wszak w czasie okresu przygotowawczego z klubu docierały sygnały o tym, że kadra zespołu jest tak szeroka, że niestraszny Lechowi żaden kataklizm. Tymczasem wicelider ekstraklasy sprawia wrażenie zespołu uzależnionego od dwóch piłkarzy. - Ci zawodnicy wciąż szukają formy - tłumaczy Rząsa. - Jesteśmy już blisko końca rundy zasadniczej, ale te stracone miesiące ciągle nad tymi piłkarzami wiszą. Nagle w kilka tygodni tego nie nadrobimy. Oni też zdają sobie sprawę z tego i też nad tym pracują. Liczymy, że kolejne treningi pomogą nam wyciągnąć piłkarzy z tego dołka.

Drugi trener Lecha odniósł się też do zremisowanego 1:1 spotkania z Górnikiem Łęczna. Nawet szkoleniowiec rywali Jurij Szatałow stwierdził, że wystarczy obejrzeć dwa lub trzy mecze "Kolejorza", by go rozszyfrować. W czym tkwił problem Lecha w grze w ataku? - Były momenty dobrych wyjść na pozycję, ale były też momenty, gdy to nie następowało. Bardziej chodzi o to, że zawodnicy nie ruszają na wolne pole w odpowiednim czasie. Zawodnicy biegają, ale nie tak, jak by należało - odpowiada Rząsa.