Sport.pl

Lech Poznań gra z Górnikiem Łęczna, czyli czas potwierdzić aspiracje do tytułu

Piłkarze Lecha Poznań zmierzą się dziś na wyjeździe z Górnikiem Łęczna. Jeśli wygrają, to przynajmniej na dwie godziny - do czasu meczu Legii Warszawa z Zawiszą Bydgoszcz - obejmą fotel lidera ekstraklasy.


Czas przyspieszyć "wyścig żółwi" po koronę mistrza Polski. Lech z rekordową liczbą remisów, Legia z wyśrubowaną liczbą porażek. Kibice mają tego dość i oczekują seryjnych zwycięstw. Meczów, które Lechowi "nie wyszły", jest bowiem za dużo.

Na lubelszczyźnie piłkarzy "Kolejorza" czeka bardzo trudne zadanie. Dość powiedzieć, że ze stadionu w Łęcznej tylko jedna drużyna (Górnik Zabrze) wywiozła w tym sezonie komplet punktów. Jeśli dołożymy do tego statystyki poznaniaków w meczach wyjazdowych, czyli raptem trzy zwycięstwa, aż siedem remisów i trzy porażki, to drużyna Macieja Skorży nie będzie już takim murowanym faworytem.

Punkty zdobyte w trzech ostatnich kolejkach rundy zasadniczej ustawią jednak losy rywalizacji w rundzie finałowej. Za Lechem i Legią czyha bowiem pokaźna grupa pościgowa.

A to oznacza, że każdy zdobyty przez "Kolejorza" punkt będzie na wagę złota, każdy stracony natomiast może mieć opłakane skutki.

- Weźmy Górnik Łęczna, który wciąż może się znaleźć w grupie mistrzowskiej - mówi trener Skorża. - Gdyby nie było podziału sezonu na dwie fazy, dzisiaj prawie nie miałby o co walczyć. Jakie byłoby jego nastawienie przed meczem z nami? Teraz natomiast walczy o życie. To utrudnia zadanie.

A przecież Górnik Łęczna już jest rywalem wymagającym choćby dlatego, że na własnym stadionie przegrał w tym sezonie tylko jeden mecz - z Górnikiem Zabrze. Tymczasem Lechowi sprawił problemy już podczas pojedynku w Poznaniu w październiku zeszłego roku. Ozdobą był wspaniały, jedyny w tym meczu gol - Muhameda Keity.

- To był nasz słabszy mecz. Nie może się już taki powtórzyć - mówi trener Skorża. A może, bo przecież...: - Górnik nie gra dzisiaj brzydko. Wymienia dużo krótkich podań, a my nie mamy już marginesu błędu - dodaje.

Dlatego poznański szkoleniowiec nie wybiega na razie w stronę finału Pucharu Polski (2 maja na Stadionie Narodowym przeciwko Legii Warszawa), a już w żadnym wypadku - w stronę meczu z Legią w rundzie finałowej (10 maja na boisku tej drużyny, która będzie wyżej w tabeli po rundzie zasadniczej). Może się bowiem okazać, że jeszcze podczas trzech kolejek, jakie zostały do końca fazy zasadniczej mógłby wtedy ponieść niepowetowane straty. Lecha czekają dwa wyjazdy - w niedzielę do Łęcznej i 29 kwietnia do Bielska-Białej, a między nimi - mecz u siebie ze Śląskiem Wrocław.

- Stawiamy sobie bliskie cele. Chcemy wygrać dwa wyjazdowe mecze z rzędu - mówi Maciej Skorża. Najpierw drugie z rzędu, bo ostatnio udało się zwyciężyć w Bełchatowie. Nie tak dawno Lech nie był w stanie w ogóle wygrać dwóch meczów z rzędu, obojętnie na czyim boisku.

Pojedynek Lecha z Górnikiem w Łęcznej rozpocznie się w niedzielę o godz. 15.30.

Więcej o: