Sport.pl

Kapitan Lecha Poznań Łukasz Trałka: Błękitni? Nie interesują mnie. Interesuje mnie Lech

W rewanżowym meczu półfinału Pucharu Polski Lech Poznań musi od pierwszych minut spotkania wziąć się za odrabianie wyniku. - Jeśli nie uda nam się strzelić gola Błękitnym w piątej czy dziesiątej minucie, to strzelimy później. Zdobędziemy tyle bramek, ile będzie trzeba - zapowiada Łukasz Trałka, kapitan ?Kolejorza?.


Lech Poznań przed tygodniem w kompromitującym stylu przegrał z Błękitnymi Stargard Szczeciński 1:3. Dzisiaj drugoligowiec przyjeżdża do stolicy Wielkopolski z nastawieniem, by sprawić ogromną niespodziankę i awansować do finału Pucharu Polski. - Nie jesteśmy w łatwej sytuacji i mogę powiedzieć, że rewanż chciałem grać zaraz po ostatnim gwizdku sędziego. Szkoda, że musieliśmy czekać aż tydzień. Teraz chcemy pokazać, że ten mecz w Stargardzie był przypadkiem, bo to, że jesteśmy lepszą drużyną, to nie ulega wątpliwości - twierdzi Łukasz Trałka.

Po pierwszym meczu tych drużyn na zespół "Kolejorza" spadła ogromna krytyka. Lechici przegrali przecież z zespołem z trzeciego poziomu rozgrywkowego o nieporównywalnie mniejszym od Lecha budżecie. - Wcale nie dziwię się obawom kibiców, bo w przeszłości kilkukrotnie musieliśmy odrabiać straty i nie zawsze nam się to udawało, ale teraz jestem pewien naszej drużyny - mówi kapitan zespołu i dodaje: - Przed rewanżem nie analizował tego, czego nam zabrakło w poprzednich takich sytuacjach [w zeszłym roku Lechowi nie udało się odrobić strat w rewanżowym meczu Ligi Europy z islandzkim Stjarnan - red.]. Każdy mecz jest inny, a tamte spotkania to już historia. Nerwy? Nie czuję ich, ale wiemy, jakie to spotkanie ma rangę. Wierzę, że kibice nam pomogą i razem pojedziemy na finał.

W czwartkowym rewanżu bardzo istotne będzie przygotowanie mentalne obu zespołów. To głównie dzięki ogromnemu zaangażowaniu i woli walki Błękitni zdołali wygrać pierwsze spotkanie: - Plusem dla takich drużyn jest zawsze mecz u siebie. Podstawą oczywiście jest podejście, ale maksymalne zaangażowanie powinno być w każdym meczu. My na pewno mamy wyższe umiejętności. Jakiego scenariusza się spodziewam? Żadnego. Chcemy jak najszybciej strzelić gola. Nie uda się w piątej czy dziesiątej minucie? No to strzelimy w 70. - twierdzi Trałka.

Pomocnik Lecha Poznań uważa, że Lech jest teraz w innej sytuacji niż jesienią, gdy nie potrafił odwrócić losów dwumeczu ze Stjarnan: - Zrobiliśmy duży krok do przodu. Potrafimy już zmieniać oblicze meczu. Kiedyś dostawaliśmy bramkę i już się nie podnosiliśmy. Jakiś problem wciąż jednak jest, bo nawet w Bełchatowie [Lech wygrał 2:1 - red.] było tak, że na chwilę straciliśmy kontrolę nad meczem. Myślę jednak, że trener doskonale wie, co jest nie tak - mówi Trałka.

Błękitni przyjadą do Poznania nastawieni na defensywę, ale podobnie było przecież w pierwszym meczu tych drużyn. Tam dwa gole Lech stracił po rzutach rożnych, a sam wykreował sobie niewiele szans na zdobycie bramki: - Jak zagrają Błękitni? Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie to. Nie wiem, jak będą grać i jak będą nastawieni. Co oni tam będą myśleli? To nie ma dla mnie większego znaczenia. Mnie interesuje Lech - uważa kapitan "Kolejorza".



Więcej o:
Komentarze (2)
Kapitan Lecha Poznań Łukasz Trałka: Błękitni? Nie interesują mnie. Interesuje mnie Lech
Zaloguj się
  • kosjan59

    Oceniono 11 razy 3

    BRAWO TAK POWINIEN ZACHOWYWAC SIE KAPITAN LECHA POZNAN.

  • waldits

    Oceniono 3 razy 1

    ...kapitan tonącego okrętu...jaki Lech taki kapitan , Kamiński też dużo zawsze mówi...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX