Trener Błękitnych Stargard: Nadal uważam, że to Lech Poznań jest faworytem tego dwumeczu

- Wygraliśmy w półfinale Pucharu Polski z czołową drużyną w kraju. To, czego dokonaliśmy, to nasz ogromny sukces - podkreśla Krzysztof Kapuściński, trener Błękitnych Stargard Szczeciński, po pokonaniu Lecha Poznań 3:1 w pierwszym meczu Pucharu Polski.


To było największe wydarzenie w 70-letniej historii klubu ze Stargardu. Mecz z wicemistrzem Polski oglądał nadkomplet publiczności i ten, kto przyszedł na stadion, nie żałował, mimo że pogoda była fatalna. Na boisku jednak piłkarze Błękitnych pokonali Lecha Poznań, choć po pierwszych 45 minutach to wicelider ekstraklasy prowadził 1:0. - Po stracie gola powiedziałem piłkarzom, żebyśmy utrzymali ten wynik do przerwy. Graliśmy wtedy pod wiatr i niewiele dało się w tych warunkach wypracować, bo piłka w powietrzu cofała się niemalże - opowiada Krzysztof Kapuściński. - Wiedziałem, że w drugiej połowie stworzymy kilka sytuacji i coś wpadnie. Tak się stało. To jest wielkie święto piłki nożnej i dziękuję wszystkim, którzy nas wspierali. Nadal uważam, że to Lech Poznań jest faworytem tego dwumeczu.

Na czym polega fenomen Błękitnych Stargard, którzy w Pucharze Polski wyeliminowali wcześniej m.in. Cracovię? - Chyba naszej drużynie dobrze gra się z rywalami, którzy potrafią i grają w piłkę. Do tej pory mieliśmy okazję grać tylko sparingi z Pogonią Szczecin, i też z nią wygrywaliśmy - analizuje szkoleniowiec. - To oczywiście nie znaczy, że jesteśmy jakąś wielce dobrą drużyną. Tak już jest, że puchar rządzi się swoimi prawami i nieraz już drużyny z niższych lig, dla których mecz z silniejszym rywalem jest jak pojedynek o mistrzostwo świata, sprawiają niespodzianki. Myśmy meczowi z Lechem podporządkowali wszystko, w lidze dawałem pograć zmiennikom. Wszystko po to, żebyśmy jak najlepiej zaprezentowali się z Lechem.

Trener gospodarzy pytany o to, w jaki sposób odmienił w przerwie swoją drużynę, odpowiada: - Powiedziałem w szatni, że zostało nam 45 minut meczu w Stargardzie z Lechem Poznań w półfinale Pucharu Polski. To musiało działać na wyobraźnię tych młodych ludzi, bo takiego sukcesu klub w swojej 70-letniej historii nie odniósł. Piłkarze zdali sobie sprawę z tego, że mają okazję pokazać się szerszej grupie kibiców i że wynik poszedł w Polskę. Nadal uważam, że Lech i Legia to najlepsze zespoły w kraju.

Konferencja prasowa zbliża się do końca, a zza ściany dobiegają śpiewy z szatni Błękitnych. - Naszą siłą jest drużyna. Oni tak się właśnie cieszą i nie robią tego pod publiczkę ani przed kamerami. Nie mogę się już doczekać, by być w szatni z tymi chłopakami - mówi Krzysztof Kapuściński.