Sport.pl

Puchar Polski. Lech Poznań walczył o finał, a przegrał 1:3 z rywalami z drugiej ligi. To jakieś żarty?!

Lech Poznań przegrał w Pucharze Polski z zespołem notowanym o dwie klasy niżej. Prowadził, a przegrał 1:3, bo był wyraźnie słabszy. Na dodatek Zaur Sadajew wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Czy ktoś potrafi uwierzyć, że to nie prima aprilis?
Tego dnia trudno było się nawet zorientować, czy to żart, czy wszystko dzieje się naprawdę. W prima aprilis poznański Lech wylądował na malutkim stadioniku w Stargardzie Szczecińskim nie w pierwszej, nie nawet w drugiej rundzie Pucharu Polski, ale w półfinale. O krok przed finałem na Stadionie Narodowym.

- Jeżeli wygramy, na rewanż do Poznania zostanie podstawiony pociąg - mówią w zastawionej pucharami, medalami, dyplomami oraz ciastem salce klubowej drugoligowego (trzeci poziom rozgrywek w Polsce) klubu Błękitni Stargard Szczeciński. Spiker meczu z Lechem Poznań wybiega już ku finałowi i mówi o pendolino.

Naprawdę trudno powiedzieć, kto żartuje, a kto nie. To wszak 1 kwietnia.

- Kiedy graliśmy z Cracovią, zwolniłem na mecz uczniów z lekcji. To historyczne chwile dla nas, dla miasta - mówi dyrektor jednej ze stargardzkich szkół. Z Lechem mecz jest później, uczniowie zdążą przybiec po szkole i wcisnąć się na zapchany nadkompletem widzów stadionik.

Później, bo o godz. 16.30. Później również, gdyż w półfinale. Od dziewiętnastu lat żadna tak nisko notowana drużyna w Polsce nie zaszła tak daleko - ostatnią była Pogoń Oleśnica (wtedy trzecioligowa, teraz trzecioligowcami są drugoligowcy, bo pierwsza liga to drugi poziom rozgrywek i to nie jest żart)

Takie mecze jak ten są regułą Pucharu Polski, w którym biorą udział wszyscy, bez względu na poziom ligowy. Są regułą, ale we wczesnych fazach rozgrywek. Potem słabsze ekipy wykruszają się. Błękitni się nie wykruszyli, dotarli aż tutaj. Pokonali m.in. Cracovię z ekstraklasy. Teraz na jego drodze stanął Lech Poznań, który wystawił przeciw grającemu dwie ligi niżej rywalowi najsilniejszy możliwy skład. Wszyscy na pokład, żartów nie ma.

- To przejaw szacunku. Lech rzuca na murawę w Stargardzie wszystko, co ma - tłumaczymy.

- Dla Lecha to jeden z wielu meczów. A dla nas... historia!

- Żeby tylko nie skończyło się jak ze Zniczem. Może chociaż remis - w salce sławy Błękitnych coraz tłoczniej przy cieście. - A jeśli nawet nie, to trudno. I tak daleko zaszli.

- Może się okazać, że odpadną dopiero z przyszłym mistrzem Polski!

- Tak, tak może być.

Na stronie internetowej klubu ze Stargardu komunikat: W związku z tym, że mecz z Lechem Poznań został zakwalifikowany jako impreza masowa podwyższonego ryzyka, podczas meczu nie będzie prowadzona sprzedaż klubowego piwa "Błękitne Stadionowe".

Rober Gajda, najbardziej doświadczony gracz Błękitnych, który pamięta jeszcze czasy wycofania się zespołu z rozgrywek i głodowania z powodu braku wypłat, pokazuje SMS, który dostał od trenera Lecha Macieja Skorży. - Chce się ze mną spotkać zaraz po meczu, żeby omówić warunki kontraktu i przejścia do Lecha - powiada.

Żartuje. Oczywiście, żartuje. To przecież prima aprilis.

Na fabrycznych murach Stargardu Szczecińskiego napisy ku czci niedalekiej Pogoni Szczecin. Obok stoiska z kiełbasą i ogórkiem kiszonym jednak można kupić łączone szaliki Błękitni-Lech w kolorach niebiesko-błękitnym. Schodzą szybciej niż wędlina.

Nad stadionem - wszystkie pory roku. Sypie śnieg, świeci słońce, leje deszcz. W kwietniu jak w garncu. Nierówna i błotnista murawa, której Lech bał się szczególnie, okazuje się jednak odporna na tę pogodę. Pozwala grać, pozwala podawać.

Jeden z "wszystkich na pokład", napastnik Lecha Zaur Sadajew, na żartach się nie zna. Gdy dociera do niego prostopadłe podanie od Paulusa Arajuuriego, już w dziewiątej minucie zamienia je na gola. Mecz ustawiony od początku, ale za chwilę Błękitni nacierają. Ariel Wawszczyk uderza groźnie, chwile potem domaga się karnego po natarciu Szymona Pawłowskiego. Widownia entuzjastycznie reaguje na wszystkie te małe radości, jakie daje im każdy wygrany pojedynek błękitnego z lechitą, każde udane zagranie. Lech za to nie trafia do bramki z dwóch metrów - po zagraniu Dariusza Formelli pudłują i Zaur Sadajew, i Dawid Kownacki.

W 53. minucie wybitą przez Zaura Sadajewa piłkę uderza wolejem Tomasz Pustelnik. Stargard Szczeciński podrywa się w jednej chwili w powietrze niesiony okrzykiem radości i głosem rozdawanych tu na trybunach wuwuzelek. Jest 1:1! - Mamy ich! Boją się! - krzyczą kibice, klaszcząc i wiwatując, gdy Lech ucieka się do fauli, by zatrzymać napompowanych adrenaliną i emocjami gospodarzy. Śnieg, grad, deszcz - nikomu już nie jest zimno.

- Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Kolejorz gra! - próbują przebić się przez wuwuzele kibice z sektora Kolejorza, a Dawid Kownacki nie trafia do bramki w stuprocentowej sytuacji. Kładę rękę na ramieniu kibica Błękitnych przede mną, aby usiadł, bym mógł to zobaczyć. Trybunka prasowa na stadionie przewidziana jest dla kilku dziennikarzy. Akredytowało się 80. Nigdy Stargard Szczeciński nie był tak w centrum uwagi.

- Siadać?! - robi wielkie oczy kibic. - Dzisiaj? Na takim meczu? To się ogląda na stojąco, panie!

A Tomasz Pustelnik po rzucie rożnym głową uderza na bramkę Lecha i zdobywa drugiego gola. Nikt, absolutnie nikt już nie stoi.

W poprzedniej rundzie ze Zniczem Pruszków piłkarze Kolejorza ruszyli do strzelania bramek po ostrzegawczych strzałach rywali w słupki i poprzeczki. Błękitni nie mają jednak litości, nie ostrzegają. Zaur Sadajew wdaje się w bójkę na polu karnym rywali, dostaje żółtą kartkę. Tamas Kadar traci piłkę za piłką. Tomasz Kędziora zmienia Kebbę Ceesaya, Szymon Drewniak wchodzi za Karola Linettego, ale Lech ma problemy. Poważne, bo Błękitni marnują wyśmienitą okazję bramkową na 3:1. Tu już nikt nie mówi "może choć remis", teraz krzyczy się "jeszcze jeden".

To nie żart.

Ponieważ z pobliskich kominów jakby unosił się dobrze znany z Islandii pył po wybuchu wulkanu, na boisko wchodzi Vojo Ubiparip. Ludzie przecierają oczy - i ci ze Stargardu, i ci z Poznania, bo w 83. minucie jednak Paulus Arajuuri stoi jak zaklęty, gdy Łukasz Kosakiewicz wbija trzeciego gola dla Błękitnych, a Zaur Sadajew wylatuje z boiska z czerwoną kartką.

I to nie jest żart.

Więcej o:
Komentarze (26)
Puchar Polski. Lech Poznań walczył o finał, a przegrał 1:3 z rywalami z drugiej ligi. To jakieś żarty?!
Zaloguj się
  • charlie1wilson

    Oceniono 47 razy 45

    Szok po prostu. Gratulacje dla amatorów ze Stargardu, wstyd dla pseudozawodowców z Poznania.

  • todero.13

    Oceniono 39 razy 35

    Nominowany w Poznaniu czelendżer i przyszły miszczu
    daje przedsmak swoich przyszłych występów w pucharach :))

    drwale, traktorzyści, nauczyciele, urzędnicy, sprzedawcy z supermarketu z całej Europy już się nie mogą doczekać :))
    I JA TEŻ!!! :))

  • guadkijan

    Oceniono 40 razy 34

    Okazuje się, że ten mecz to dla Lecha też historia. Kolejna karta historii zapisana wstydem i żenadą. Lech powinien roznieść taki zespół. Więzienny strażnik, strażak? Ja pierd***- przecież to drugie San Marino. Gdyby pensje Pawłowskiego dać do klubowej kasy, budżet tego klubu wzrósłby 2x.
    Dzisiejszy środek pomocy to też parodia. Skorży wali się grunt pod nogami i kogo wpuszcza? Drewniaka. Jak to zobaczyłem ogarnął mnie gorzki śmiech. 2-1 i zmieniamy wprowadzamy na boisko obrońce za obrońce? Spoko. Brońmy wyniku.
    Lech powinien przyjechać do Stargardu w jedenastu, bez ławki w tym z 4 juniorami w składzie a trener powinien otworzyć sobie piwko przed telewizorem, zamiast siedzieć w tej wichurze, i tak powinien wygrać to spotkanie...
    Jesteśmy wstanie ograć Legię, Wisłę, a nie Błękitnych? To tylko i wyłącznie przez to, że kopaczom się nie chce. I to było dzisiaj widać. Kolejorz stał się ofiarą szybko strzelonej przez siebie bramki. "Bo przecież to drugoligowiec- oni nie mają prawa przebywać na naszej połowie z automatu"
    ŻENADA

  • plendz

    Oceniono 36 razy 32

    Lech przełamuje kolejne bariery;-)

  • kibicacmilan

    Oceniono 26 razy 22

    A ja sobie przypominam młodego człowieka z Cracovii który powiedział że Lech zmaże ich plame i przejedzie się po Błękitnych.
    Kolejny dowód na to że piłkarze nie nalezą do najinteligentniejszych.

    Błękitni pokazali po raz kolejny że umiejętności to jedno,zarobki to drugie a serce i charakter to drugie.Gdyby nasi z ekstraklapy mieli chociaż 20% tego to kto wie może na LM by tak długo nie czekali.

    Tej drużynie należy się szacunek i...a co,finał na Narodowy!:)

  • arczik113

    Oceniono 19 razy 15

    z takim zaangażowaniem i chęcią zwycięstwa błekitni jak i skutecznością mogliby śmiało stanąć do walki z naszą reprą i wtedy to mógłby być wstyd. świetnie wyprowadzali piłke w 2 polowie i jaki spokój ekstraklapa niech sie uczy jak grać w piłke

  • franneck

    Oceniono 14 razy 14

    Zakładam optymistycznie, że Lech wygra Puchar. I co do k.. nędzy z tego? Po czymś takim? To jakaś niewyobrażalna sprawa. Żyeby było jasne, jestem pełen szacunku dla Błękitnych, już z Cracovią pokazali, ze stać ich na mega mobilizację i że football to wspaniały sport. Ale, kurde, gdzi są motywatorzy piłkarzy Lecha. Cz ci kolesie nie czują jak dali ciała? Tu nie chodzi o to, ze może w Poznaniu będzie 4:0 (oby). Chodzi o to, że Lech jednym meczem potrafi zawalić wszystko to co w sferze zaufania zbudował Skorża dotąd, także w ostatnim meczu z Legią! Ten mecz to nie blamaż, to prawdziwy skandal!!! czuję się osobiście obrażony przez piłkarzy Lecha. Co do Sadajewa - ranga meczu wpłynęła zapewne na jego zachowanie, nasi chłopcy podśiwdomie założyli, ze gwaizdom należy sie sukces i basta. Dostali dyngusa przed świętami, ale dostali wczesniej od Żalgirisu i Sjarnan. Ja mam tego już kompletnie dość. Gnojki i bufony jesteście. Nie zdziwię się jak publika na Bułgarskiej będzie kibicować Błękitnym!

  • belmi

    Oceniono 13 razy 11

    Myślałem, że to znakomity żarcik. Otwieram onet, epoznan i tam to samo. Chyba otworzę zagraniczne stronki, bo to nie może być prawda???

  • rupo13

    Oceniono 12 razy 10

    Kownacki na oficjalne stronie Lecha - "Jak nie idzie nam w ofensywie, to przynajmniej nie dajmy sobie strzelić 3 bramek" . Wstydu nie ma "gwiazda" bez ambicji. Będzie tak samo zmarnowanym "talentem" jak marnuje szanse na bramki w prawie każdym meczu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX