Lech Poznań Macieja Skorży jest liderem ligi

W tabeli ekstraklasy od 1 września 2014 roku, czyli od początku pracy Macieja Skorży w Lechu Poznań, liderem jest ?Kolejorz?.


Na koniec sierpnia minionego roku Lech Poznań miał na koncie dziesięć punktów zdobytych w siedmiu meczach i ze stratą pięciu punktów do lidera Wisły Kraków zajmował 9. miejsce w tabeli, czyli pierwsze w grupie spadkowej. Wtedy drużynę przejął Maciej Skorża.

Dziś "Kolejorz" jest wiceliderem ekstraklasy. Punktem odniesienia dla niego przestała już być Wisła Kraków, a Legia Warszawa. Lechici tracą do niej trzy punkty, czyli dokładnie tyle, ile wtedy, gdy Maciej Skorża zastępował Krzysztofa Chrobaka.

Lech Poznań za kadencji obecnego trenera zdobył 33 punkty w 18 meczach. To najlepszy wynik w lidze. Taki sam dorobek ma wprawdzie Legia Warszawa, ale po niedzielnym zwycięstwie nad tą drużyną poznaniacy mają lepszy bilans potyczek z nią. Dwa punkty mniej w tej tabeli ostatniego półrocza ma Jagiellonia Białystok, inna ekipa pokonana niedawno przy Bułgarskiej.

Bo właśnie świetnemu bilansowi meczów na swoim stadionie (siedem wygranych i remis w ośmiu meczach; bilans bramek 23:5) Lech Macieja Skorży zawdzięcza wysoką pozycję w lidze.

"Kolejorz" ma dziewięć wygranych (jedną mniej od Legii) i tylko trzy porażki - najmniej w lidze. Więcej bramek od lechitów (33) zdobyli tylko warszawiacy (36), a żaden zespół nie stracił mniej bramek od poznaniaków (17).

Z drugiej strony w omawianym czasie niewiele zespołów w ekstraklasie grało na wyjazdach gorzej od Lecha Poznań. Zdobył on w gościach tylko osiem punktów na 24 możliwe. To średnio tylko punkt na mecz. Bardzo, bardzo mało, bo nawet świetny bilans przed własną widownią nie pozwala zespołowi Macieja Skorży dobić do średniej dwa punkty na jedno spotkanie ligowe. W ostatnich latach większość mistrzów Polski osiągało taką właśnie średnią.

Większość, ale nie wszyscy, co pokazuje, że można wywalczyć tytuł po wyścigu żółwi, a tak wyglądała ostatnio rywalizacja w czołówce. Lech sam gubił punkty, ale odrabiał dystans, bo i Legia traciła je jeszcze częściej. A przecież jeszcze przed ostatnią ubiegłoroczną kolejką miała nad poznaniakami dziewięć punktów przewagi!