Gdyby nie błędy sędziów, Lech Poznań byłby liderem ekstraklasy

Lech Poznań na pierwszym miejscu z 44 punktami, za nim Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa (oba zespoły z dwupunktową stratą) - tak wyglądałaby tabela ekstraklasy, gdyby nie wpadki arbitrów. Kolejną odsłonę swojej ?Niewydrukowanej tabeli? publikuje portal weszlo.com.


W prawdziwej tabeli ligowej liderem jest Legia Warszawa (45 pkt) przed Lechem Poznań (40 pkt) i Jagiellonią Białystok (38 pkt). W zestawieniu prowadzonym przez weszlo.com czołówka ekstraklasy pozostaje bez zmian, ale to "Kolejorz" zajmuje pierwsze miejsce.

Po każdej kolejce portal analizuje, jaki wynik padłby w danym meczu, gdyby nie błędy sędziowskie. Po spotkaniu Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok wyszło na to, że przy Bułgarskiej powinien paść wynik 3:0 dla gospodarzy. Dlaczego? "Bo Mackiewicz faulował Sadajewa już na polu karnym. Nie była to łatwa sytuacja dla Tomasza Musiała, ale błąd to błąd".

Na zdobycz punktową Lecha Poznań ta sytuacja nie wpłynęła, ale poznaniacy - zdaniem portalu - zostali bardzo krzywdzeni przez arbitrów. "Lech w ogóle wyróżnia się w klasyfikacji tym, że praktycznie nie korzysta w tym sezonie na pomocy sędziów. Jedna korzyść przy dziewięciu Lechii to przepaść" - czytamy. "Kolejorz" tylko raz skorzystał na złej decyzji sędziego (najmniej w całej ekstraklasie), a stracił aż sześć razy (więcej krzywdzących decyzji doświadczyła tylko Jagiellonia Białystok). W sumie oznacza to stratę czterech punktów.

Cały artykuł - tutaj.