Lech Poznań nie wygrywa bez Łukasza Trałki. "Zastąpienie takiej postaci praktycznie niemożliwe"

W meczu z Zawiszą Bydgoszcz Lech Poznań - po raz piąty w tym sezonie - będzie musiał sobie poradzić bez Łukasza Trałki. "Kolejorz" nie wygrał ani jednego z czterech poprzednich meczów bez obecnego kapitana zespołu.


Osiem żółtych kartek w dziewiętnastu występach ligowych zobaczył w tym sezonie Łukasz Trałka. W sobotę w Bydgoszczy będzie więc musiał odcierpieć karę zawieszenia na jedno spotkanie. A że kapitan poznańskiego zespołu ma też na koncie dwie żółte kartki po trzech meczach Pucharu Polski, nie zagra też w środowym rewanżu ze Zniczem Pruszków. Losy rywalizacji z drugoligowcem są już przesądzone po 5:1 w pierwszym pojedynku ćwierćfinałowym, więc strata Łukasza Trałki nie powinna być problemem.

Gorzej z meczem z Zawiszą, bo w tym sezonie w ekstraklasie Lech Poznań nie wygrał ani jednego spotkania, w którym na boisku nie było Łukasza Trałki. Nie zagrał on w żadnym z trzech spotkań "Kolejorza" za kadencji Krzysztofa Chrobaka i lechici wszystkie te mecze zremisowali - 0:0 z Ruchem Chorzów i po 1:1 z Pogonią Szczecin i Cracovią. Łukasz Trałka był wówczas kontuzjowany. Za kartki pauzował w listopadowym pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała i choć Lech Poznań, trenowany już przez Macieja Skorżę, prowadził na swoim stadionie, znów tylko zremisował 1:1.

- Nie chcę już wracać do tego, jak Łukasz grał jesienią, ale w tym roku prezentował się bardzo solidnie we wszystkich meczach - analizuje drugi trener Lecha Poznań Tomasz Rząsa. - Oprócz tego, że jest kapitanem zespołu, to jest też absolutnym liderem na boisku. Zastąpienie takiej postaci będzie bardzo trudne, praktycznie niemożliwe - przyznaje.

Asystent Macieja Skorży nie chce zdradzić, kto wyjdzie na mecz w Bydgoszczy na pozycji defensywnego pomocnika. Prawdopodobnie będzie to Arnaud Djoum, ale niewykluczony jest też manewr z ustawieniem tam Tamasa Kadara. - Po to przyszli nowi zawodnicy, po to mamy tak szeroką kadrę, żebyśmy mogli teraz postarać się zniwelować dziurę po stracie Łukasza Trałki na mecz z Zawiszą. Liczymy na to, że ci, którzy dostaną szansę, pomogą Lechowi - mówi Tomasz Rząsa.

Przyznaje on, że rotacje wśród środkowych pomocników nie służą zespołowi. A przypomnijmy, że w każdym z pięciu tegorocznych spotkań lechici grali z w innym zestawieniu środka pola. - Wszyscy wiemy, jak ważny jest dla nas Darko Jevtić [leczy uraz kręgosłupa], Karola Linettego też nie było z nami przez dłuższy czas. Na pewno nie ułatwia nam to stabilizacji formy całego zespołu oraz zgrania, zrozumienia wśród piłkarzy. Te zmiany zwłaszcza w środku pola nie wpływają korzystnie na dyspozycję zespołu, ale trudno, musimy jakoś działać, bo nie mamy innego wyjścia - podkreśla były reprezentant Polski.