Kapitalny Sadajew, niezły Keita, ale fatalny Ubiparip. Jak Lech zagrał w Pruszkowie [OCENY]

Lech Poznań pozostawił złudzeń drugoligowemu Zniczowi Pruszków, a wynik 5:1 trafnie oddaje przebieg spotkania. Zawiodła defensywa, która choć nie miała zbyt wiele pracy, to jednak zaliczyła kilka istotnych błędów. Błyszczał za to Zaur Sadajew, który po wejściu z ławki zaliczył asystę i strzelił dwa gole. Z niezłej strony pokazał się też Muhamed Keita.


Oceny w skali 1-6

Jasmin Burić 3+ Bez większych szans przy straconej bramce. W pierwszej połowie popisał się efektowną paradą przy uderzeniu Górskiego, po przerwie uratował go słupek. Nie miał zbyt wielu okazji do wykazania się swoimi interwencjami.

Kebba Ceesay 3 Wielki powrót Gambijczyka do gry w pierwszym zespole. "Wielki" tylko z powodu rozbudzonych oczekiwań, bo sam występ Ceesaya mocno przeciętny. Z rzadka podłączał się do akcji ofensywnych, a w defensywie nie miał zbyt wielu szans na pokazanie swojej formy. Raz zaspał przy kryciu Grudzińskiego, ale na szczęście dla niego pomocnik Znicza spudłował.

Tamas Kadar 3+ Najpewniejszy punkt obrony Lecha Poznań. Ofiarnie blokował strzały z dystansu, był skoncentrowany przez pełne 90 minut meczu. Widać, że brakuje mu jeszcze rytmu meczowego, bo kilkukrotnie opóźniał rozegranie akcji przez zbyt niezdarne przyjęcie piłki.

Marcin Kamiński 2 W pierwszej połowie niedokładnie pokrył Górskiego i pozwolił mu na oddanie strzału. Dużo większe skutki miał jego błąd w kryciu z 50. minuty, gdy zostawił Jędrycha samego sobie na polu karnym. To na jego konto spada odpowiedzialność za stratę wyrównującego gola. Chwilę później w identycznej sytuacji ponownie zgubił pilnowanego zawodnika, ale przed utratą kolejnej bramki uratował go słupek.

Luis Henriquez 2 Przy straconej bramce zachował się kompletnie nieodpowiedzialnie. Panamczyk odpuścił krycie i po prostu przebiegł obok rywala. Poza tym często włączał się do akcji ofensywnych, choć brakowało dokładności przy jego dośrodkowaniach.

Łukasz Trałka 3+ Po prostu wykonywał to, co do niego należało. Kilkukrotnie odbierał piłkę jeszcze na połowie przeciwnika i brał spory udział w budowaniu akcji od obrony. W dodatku sprytnie sprowokował Górskiego i napastnik Znicza obejrzał czerwoną kartkę po kopnięciu kapitana Lecha w łydkę.

Karol Linetty 4 Strzelec pierwszego gola w tym meczu. W sytuacji z 16. minuty zachował się na tyle przytomnie, że Bigajski nie zdążył zainterweniować, choć strzał Linettego nie był zbyt silny. Generalnie zaliczył udany powrót po kontuzji - często odbierał piłkę rywalom, choć zabrakło nieco jego dynamicznych rajdów pod pole karne rywala.

Dariusz Formella 4 W pierwszej połowie uderzał na bramkę Znicza, ale piłka jedynie musnęła słupek. Po przerwie pewnie wykorzystał świetne dogranie Sadajewa, a później miał swój udział przy drugim trafieniu Czeczena. W dodatku Formella kilkukrotnie pomagał Kebbie Ceesayowi w defensywie.

Dawid Kownacki 3+ Ruchliwy i ambitny, ale nieefektywny. Widać, że ma sporą ochotę do gry, ale wciąż nie może nabrać rozpędu. W pierwszej połowie nie umiał odnaleźć się w tłoku piłkarzy Znicza, a swoją szybkość mógł pokazać dopiero po przerwie, gdy na murawie zrobiło się nieco więcej miejsca. Zaliczył asystę przy drugiej bramce Zaura Sadajewa.

Muhamed Keita 4 Właśnie w taki sposób Gambijczyk może zyskać w oczach Macieja Skorży. W pierwszej połowie robił dużo wiatru, często uderzał z dystansu, rozrywał obronę rywala dryblingami. Miał swój udział w czwartej bramce Lecha, gdy posłał rewelacyjne podanie do Formelli. Bramką na 5:1 rozwiał jakiekolwiek dyskusje na temat meczu rewanżowego. Widać ogromny potencjał w tym zawodniku, ale musi ustabilizować swoją formę.

Vojo Ubiparip 2 Największy przegrany meczu w Pruszkowie. Kompletnie niewidoczny, pasywny w grze ofensywnej. Zmarnował niezłą okazję po dograniu Kownackiego i trener Skorża stracił do niego cierpliwość. Serb takimi występami tylko oddala się od wyjściowej jedenastki.

Arnaud Djoum 3 Zagrał bardzo podobne spotkanie do tego w Krakowie. Po przerwie zajął miejsce Karola Linettego i grał znacznie mniej ofensywnie od młodego pomocnika Lecha. Widać, że nie jest to zawodnik obdarzony wielkim talentem do gry kombinacyjnej, choć ciężko go za coś skrytykować.

Zaur Sadajew 5 Prawdziwe wejście smoka. Kapitalne podanie do Dariusza Formelli przy golu na 2:1, a później strzelał już sam. Sadajew w ciągu pół godziny pokazał cały wachlarz swoich zalet. Czeczen udowadnia, że to on jest napastnikiem numer jeden w Lechu Poznań. Biorąc pod uwagę jego problemy w okresie przygotowawczym można stwierdzić, że Czeczen zagrał dziś z zębem.

Szymon Pawłowski grał za krótko, by go ocenić.