Dziesiąty remis Lecha Poznań. Marcin Kamiński: Tyle to moglibyśmy mieć po 37 kolejkach

Lech Poznań po raz dziesiąty w tym sezonie podzielił się punktami z rywalem. Bezbramkowy remis z Cracovią to kolejny mecz ?Kolejorza?, po którym piłkarze odczuwają spory niedosyt. Nikt w lidze nie remisuje bowiem równie często jak Lech Poznań. - Zdajemy sobie sprawę, że to nasz duży problem. Tyle remisów to moglibyśmy mieć na koniec sezonu, a nie po 22 kolejkach - mówi Marcin Kamiński.


W meczu Cracovii z Lechem żadnemu zespołowi nie udało się przejąć inicjatywy i narzucić rywalowi swojego stylu gry. Próby gry kombinacyjnej skutecznie stopowała fatalna murawa na stadionie w Krakowie. Marcin Kamiński uważa jednak, że lechici sami są sobie winni. - Nie możemy zrzucać winy na złe warunki. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to boisko nie jest najlepsze. Ale naszym największym problemem było to, że kompletnie nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, a już szczególnie w pierwszej połowie. Ta jedna stuprocentowa sytuacja po przerwie to zdecydowanie za mało jak na nas. Jeśli chcemy walczyć o mistrzostwo, to z takich meczów musimy wyciskać trzy punkty - mówi obrońca Lecha Poznań.

Biorąc pod uwagę stan murawy, można było przewidywać, że jeśli w tym meczu padnie bramka, to jedynie po skutecznym wykonaniu stałego fragmentu gry. Maciej Skorża mówił przed tym meczem, że piłkarze Lecha Poznań muszą być szczególnie skoncentrowani przy dośrodkowaniach na głowę Miroslava Covilo. - I jakoś sobie poradziliśmy, chociaż Cracovia i tak była groźna. Fajne jest to, że nie straciliśmy bramki, ale wolałbym ten mecz wygrać - mówi Marcin Kamiński i dodaje: - My też mieliśmy sporo tych wrzutek i nic z tego nie wynikało. Trzeba przyznać, że dośrodkowania były dobre, a zawiedliśmy my, czyli ci wbiegający w pole karne. Cały czas musimy nad tym pracować, bo tego nie da się wypracować w tydzień czy dwa. Po takich meczach jak ten dzisiejszy widać, że te stałe fragmenty mogą dać nam punkty.

Lech Poznań meczem z Cracovią dobił do dziesiątego remisu w tym sezonie. "Kolejorzowi" wciąż nie klei się gra na wyjazdach - odkąd trenerem zespołu jest Maciej Skorża, "Kolejorz" wygrał na wyjeździe zaledwie jedno spotkanie. - Nie wiem, z czego to wynika. Potrafimy zagrać taki mecz jak na stadionie Wisły Kraków [Lech wygrał tam 2:1], gdzie walczymy do końca, prowadzimy grę i w końcówce wygrywamy. A później przychodzi takie spotkanie jak z Cracovią czy z Pogonią, gdzie sami nie wiemy, co się z nami dzieje. Zdajemy sobie sprawę, że tylu remisów nie możemy zaliczać. Który to już? Dziesiąty? No to już jest za dużo. Gdybyśmy mieli ich tyle na koniec sezonu, to byłoby to akceptowalne. Ale po 22 kolejkach? - pyta retorycznie Marcin Kamiński.