Po meczu Pogoń Szczecin - Lech Poznań. Oto nowy, lepszy Paulus Arajuuri?

Czy w Szczecinie doszło do przemiany Paulusa Arajuuriego z piłkarza, na którego trudno było liczyć, w lidera gotowego wyciągnąć Lecha Poznań z tarapatów?


- Jest typem boiskowego lidera. Lech Poznań będzie miał z niego pożytek, bo to bardzo dobry zawodnik - te słowa Kaspra Hamalainena o Paulusie Arajuurim kilka lat temu brzmiały jak bardzo wiarygodna rekomendacja. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że latem 2013 roku pomocnik "Kolejorza" mówił o nowym graczu poznańskiego zespołu, ale przede wszystkim o swoim przyjacielu. Obaj Finowie znają się bowiem z juniorskiej reprezentacji kraju, mieli wówczas po 16 lat.

Teraz znów spotkali się w Lechu Poznań, ale opinia Kaspra Hamalainena o rodaku długo nie znajdowała potwierdzenia. Rozczarowanie było tym większe, że pierwszy Fin w historii "Kolejorza" szybko wyrobił sobie markę w ekstraklasie. Paulus Arajuuri wręcz przeciwnie - bardzo długo zawodził.

Był jedynym nowym piłkarzem sprowadzonym do Lecha Poznań poprzedniej zimy. Zagrał dopiero w kwietniu, bo co rusz zmagał się z urazami wynikającymi z przeciążenia organizmu po wielomiesięcznej przerwie w grze, spowodowanej operacją biodra. Przez pierwsze pół roku przy Bułgarskiej zagrał zaledwie pięć razy. Początek kolejnego sezonu też miał słaby. Mecz z Wisłą Kraków zakończył przedwcześnie, bo zgłosił kontuzję. Podobnie było w pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W meczu pucharowym z Jagiellonią Białystok zdobył samobójczą bramkę, nastrzelony przez Barry'ego Douglasa.

To mniej więcej wtedy jeden z pracowników działu skautingu Lecha Poznań opowiadał, że nie poznaje Paulusa Arajuuriego. Nikt w klubie nie pojmował, jak lider i kapitan drużyny Kalmar FF, który na boisku co rusz udowadniał rywalom swoją wyższość fizyczną, mógł się tak szybko przeobrazić w bojaźliwego olbrzyma, który na dodatek ma tak wątłe zdrowie.

Ale Paulus Arajuuri przetrwał trudny czas i jak chyba żaden inny lechita skorzystał z przyjścia Macieja Skorży. Trener usłyszał od Fina, że ten jest już w pełni sił i zasługuje na to, by mu zaufać. Od początku listopada i meczu ze Śląskiem Wrocław rosły stoper wychodził w podstawowym składzie Lecha Poznań, w zimowych sparingach grał najwięcej ze wszystkich lechitów, a teraz swój dobry okres w "Kolejorzu" spuentował bramką wbitą Pogoni Szczecin. Trafienie z 93. minuty, zapewniające drużynie remis po słabej grze, może być symbolem przemiany sympatycznego zawodnika: tamten nieporadny, podatny na urazy Paulus to już historia - oto nowy gracz, pewny nie tylko w obronie, ale gotowy też dać coś drużynie w ofensywie i to w beznadziejnej sytuacji. Już kiedyś ratował tak Kalmar FF i jako kapitan tego zespołu przychodził do Poznania rok temu.

W Szczecinie trener Maciej Skorża chwalił Paulusa Arajuuriego za inteligentne włączenie się do kontrataku w ostatniej minucie meczu. - Zadziałał instynkt, a to ofensywne wejście było moim pomysłem. Zobaczyłem, że koledzy rozpoczynają kontrę i momentalnie ruszyłem do ataku. Nie mieliśmy na połowie rywala zbyt wielu piłkarzy, więc pomyślałem, że mogę w ten sposób zrobić przewagę - opisywał całą sytuację Paulus Arajuuri. - Ten gol jest dla mnie ważny, ale nie zapominajmy, że pojechaliśmy do Szczecina po zwycięstwo, a przecież tylko zremisowaliśmy - zauważył trzeźwo, czym chyba zjednał sobie jeszcze większą sympatię kibiców Lecha Poznań.