Były kolega klubowy Arnauda Djouma: "To spokojny człowiek. Woli posiedzieć w domu z rodziną, niż biegać po klubach"

- Arnaud Djoum to piłkarz bardzo uniwersalny. Nie musi grać w środku pomocy - mówi o nowym piłkarzu Lecha Poznań Mikołaj Lebedyński - gracz Rody Kerkrade w latach 2011-2013. W jej barwach był kolegą klubowym Belga kameruńskiego pochodzenia
Nowy piłkarz Lecha Poznań Arnaoud Djoum najdłużej w swojej dotychczasowej karierze grał w Rodzie Kerkrade. Piłkarzem holenderskiego klubu był w latach 2009-2014. W tym czasie szatnię dzielił także z kilkoma Polakami. W tej grupie dominowali bramkarze, z których najlepiej wiedzie się Przemysławowi Tytoniowi broniącemu bramki grającego w Primiera Division Elche i występującemu w portugalskiej ekstraklasie Estoril Praia Pawłowi Kieszkowi. Klubowym kolegą Djouma był jednak także Mikołaj Lebedyński. To napastnik, który w barwach Rody grał w latach 2011-2013. Obecnie pochodzący ze Szczecina piłkarz występuje w pierwszoligowej Wiśle Płock. - Kontaktowałem się z Arnaudem już po tym, jak podpisał kontrakt z Lechem. Napisałem mu, że pierwszy mecz będzie grał w moim mieście [w pierwszej wiosennej kolejce Lech zmierzy się na wyjeździe z Pogonią - red.] - mówi Mikołaj Lebedyński.

Były gracz portowców dobrze zna nowego piłkarza "Kolejorza". Według jego opinii Arnaud Djoum, który do Lecha przychodzi jako defensywny pomocnik i naturalny konkurent dla Łukasza Trałki, jest znacznie bardziej uniwersalny. - Może grać na skrzydle, na boku obrony, a także jako środkowy pomocnik, ale ustawiony wyżej i ofensywnie. Przy problemach kadrowych może być w ten sposób wykorzystywany - mówi Lebedyński. Jego zdaniem Djoum raczej nie wykorzystuje swoich dobrych warunków fizycznych przy stałych fragmentach gry. Ma jednak inne zalety. - Jest silny i ma swobodę w prowadzeniu piłki. Potrafi minąć rywali czy to zwodem, czy dzięki szybkości. Umie stworzyć przewagę, co otwiera możliwość rozegrania akcji - podkreśla Lebedyński.

Arnaud Djoum w pierwszych publicznych wypowiedziach po transferze do Lecha Poznań mówił, że lubi ciężko pracować. Słowa te potwierdza także jego były klubowy kolega. - Zostawał po treningach i ćwiczył podania i strzały - wspomina Lebedyński. - Trudno przewidywać, czy będzie czołowym graczem polskiej ekstraklasy, ale jest taka szansa - mówi Lebedyński. Sam Arnaud Djoum mówił, że imponują mu Paul Pogba i Yaya Toure. Chce się na nich wzorować. - Trudno porównać go do innych zawodników - zauważa jednak Mikołaj Lebedyński.

Ostatnie miesiące Arnaud Djoum spędził w Akhisar Belediyesporze. Przed wyjazdem do Turcji wychowanek FC Brussels był zawodnikiem jedynie klubów z Beneluksu. Oprócz Rody Kerkrade zaliczył też krótki epizod w Anderlechcie. Mimo to nie powinien mieć jednak żadnych problemów z aklimatyzacją w Poznaniu. Mówi biegle po angielsku, a ponadto tej zimy do Lecha przeszedł też Tamas Kadar, z którym Djoum przez jeden sezon występował właśnie w Kerkrade. - Arnaud jest osobą bardzo otwartą i komunikatywną. W szatni będzie wesoło - mówi Lebedyński i zaznacza, że z tym zawodnikiem nie powinno być mowy o żadnych problemach pozaboiskowych czy wychowawczych. Zresztą sam piłkarz zapowiada, że dołączy do niego rodzina: żona i syn. - Podejrzewam, że woli posiedzieć w domu z rodziną niż latać po klubach - mówi Lebedyński.

Najlepszym transferem Lecha było tej zimy sprowadzenie: