Lech Poznań chce zatrzymać Kaspra Hamalainena. Gotów jest odpuścić pieniądze za jego transfer

Najlepszy strzelec Lecha Poznań w tym sezonie Kasper Hamalainen ma umowę z ?Kolejorzem? ważną jeszcze tylko do końca tego roku. - Złożymy mu propozycję kontraktu, chcemy, żeby Kasper z nami został na dłużej - mówi wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski.


Minęły właśnie dwa lata od transferu Kaspra Hamalainena do Lecha Poznań. Reprezentant Finlandii trafił na Bułgarską z Djurgaardens IF i... nikt chyba nie ma wątpliwości - sprawdził się w "Kolejorzu". Choć nie przychodził tu jako snajper, a głównie jako ofensywny pomocnik, strzelił dla Lecha Poznań osiemnaście goli w ekstraklasie. Więcej bramek zdobył w tym okresie tylko Łukasz Teodorczyk. Po jego odejściu Fin jest teraz najlepszym strzelcem zespołu, skutecznością błyszczał też w zimowych sparingach.

Przede wszystkim jednak Kasper Hamalainen okazał się dla Lecha Poznań i całej ekstraklasy powiewem świeżości. Oto poznańscy skauci wypatrzyli piłkarza z nienaganną techniką, dużą inteligencją boiskową, niezłym strzałem, groźnego w powietrzu i z wielkim darem do gry kombinacyjnej. Ponadto okazał się niezwykle sympatycznym człowiekiem, szanowanym w zespole, bo szybko powędrował wysoko w hierarchii lechitów. Jest w radzie drużyny, uczestniczy w jej spotkaniach i, choć jeszcze nie udziela wypowiedzi po polsku, to świetnie rozumie naszą mowę. Chyba trudno byłoby pogodzić się z myślą, że dla Kaspra Hamalainena ten rok mógłby być ostatnim w Lechu Poznań.

A jest takie ryzyko, bo podpisany trzy lata temu kontrakt Fina obowiązuje tylko do grudnia. - Kasper już dostał od nas sygnał, że złożymy mu propozycję nowego kontraktu i że chcemy, żeby u nas został - zapewnia wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski. - I piłka będzie po jego stronie - dodaje.

"Kolejorz" chce więc z Kasprem Hamalainenem postąpić inaczej niż z grupą piłkarzy, którzy są związani z Lechem Poznań tylko do końca sezonu. Teoretycznie więc już teraz mogą podpisać umowę z innym klubem i w lipcu odejść za darmo. Tak jak jeszcze niedawno rozstał się z Bułgarską Hubert Wołąkiewicz, gdy wielotygodniowe negocjacje nie zakończyły się porozumieniem. Dziś były kapitan zespołu szuka zagranicznego klubu, który zapłaci mu tyle, ile Lech nie chciał zapłacić.

Finowi taki scenariusz pewnie nie grozi, ale jego sytuacja jest podobna do Huberta Wołąkiewicza. Głównie ze względu na wiek. Obaj są przed podpisaniem przedostatniego, a być może nawet ostatniego poważnego kontraktu. - Kasper będzie musiał podjąć chyba najtrudniejszą decyzję, jaka stoi przed takim piłkarzem: czy chce spróbować sił w silniejszej lidze, w lepszym klubie, czy uzna, że Lech Poznań to dobre miejsce do tego, żeby zostać tu na dłużej - mówi Piotr Rutkowski o zawodniku, który w sierpniu skończy 29 lat. - Nie wiem jeszcze, jaką decyzję podejmie - przyznaje wiceprezes poznańskiego klubu.

Jeśli Kasper uzna, że chce odejść, Lech Poznań stanie latem przed dylematem: sprzedać piłkarza za niewielką sumę, czy dać mu wypełnić kontrakt i pozwolić w grudniu odejść za darmo. - Nie zależy mi na tym, żeby zarobić te 200-300 tysięcy euro. Jeżeli będzie grał na swoim poziomie, to będzie oznaczało, że nie warto go było sprzedawać za wszelką cenę - zapewnia Piotr Rutkowski. - Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że w ostatnim półroczu wielu zawodników obniża loty, co wiąże się z niepewnością o przyszłość swoją i rodziny - uważa wiceprezes.

Ta deklaracja oznacza, że Kasper Hamalainen zostanie w Poznaniu do końca roku, a w ciągu najbliższych miesięcy dowiemy się, czy nie dłużej. Sam piłkarz nie chciał jeszcze niedawno składać deklaracji na przyszłość. Piotr Rutkowski: - Dla mnie fajne były jego słowa, gdy powiedział mi przed sezonem: Teraz liczy się dla mnie tylko to, żeby coś z Lechem osiągnąć, coś wygrać. Dlatego nie chcę teraz myśleć o tym, co będzie później.