"Pięć milionów na transfery Lecha Poznań" - rozmowa z Piotrem Rutkowskim w sobotniej "Wyborczej"

W ponadgodzinnej rozmowie z "Wyborczą" wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski przyznaje, że klub wyciągnął wnioski z historii z Krystianem Bielikiem, który odszedł z "Kolejorza" za grosze, a niedawno został sprzedany przez Legię Warszawa do Arsenalu.


Z Piotrem Rutkowskim spotkaliśmy się w czwartek wczesnym popołudniem. Testy medyczne przed podpisaniem 3,5-letniej umowy z "Kolejorzem" przechodził Tamas Kadar i wiceprezes Lecha Poznań sporo czasu poświęcił właśnie tematowi transferu reprezentanta Węgier i w ogóle zimowych transferów klubu z Bułgarskiej.

Już po zakończeniu naszej rozmowy zespół Macieja Skorży rozegrał w Turcji drugi tegoroczny sparing. Lechici odnieśli drugie zwycięstwo - aż 5:0 rozbili Metalista Charków, było nie było uczestnika fazy grupowej Ligi Europejskiej. Wiadomo, to tylko sparing, w którym na dodatek Ukraińcy nie grali w najsilniejszym składzie, ale wynik i postawa lechitów w ofensywie musiała się podobać.

Wydarzenia z Turcji rzucają jednak nowe światło na to, jak może wyglądać gra drużyny w drugiej części sezonu. - Mamy wszechstronnych zawodników, którzy bardzo zyskują przy naszym ofensywnym stylu gry. W efekcie ciężar zdobywania bramek rozkłada się na wielu graczy. Bardzo fajnie spisuje się Kasper Hamalainen, gdy jest ustawiany w roli napastnika. W taki sam sposób ma być wykorzystywany David Holman i wymieniać się rolami z Kasprem. Poza tym są Darko Jevtić, Szymon Pawłowski, Gergo Lovrencsics czy Muhamed Keita, który wiosną na pewno będzie się spisywał lepiej niż jesienią. W związku z tym o ofensywę aż tak się nie martwimy. Choć mam świadomość tego, że Maciej Skorża, jak każdy trener, chciałby mieć pięciu napastników i to jest dla mnie jasne: im więcej tym lepiej - mówi Piotr Rutkowski. I tłumaczy, dlaczego w Lechu Poznań pojawiło się tej zimy tylko dwóch nowych piłkarzy.

Wiceprezes klubu twierdzi wprawdzie, że trzech. Dlaczego? O tym, a także - jak Lech Poznań wydał tytułowe pięć milionów złotych, oraz o wielu innych ważnych sprawach "Kolejorza" można przeczytać w weekendowym wydaniu poznańskiej "Wyborczej".