Tamas Kadar już w niedzielę ma zagrać w sparingu Lecha Poznań [SZCZEGÓŁY TRANSFERU]

Reprezentant Węgier Tamas Kadar przechodził w czwartek testy medyczne i po nich ma podpisać kontrakt na 3,5 roku z Lechem Poznań. - Dalsze transfery są raczej mało prawdopodobne - mówi wiceprezes Piotr Rutkowski.
Według nieoficjalnych informacji "Kolejorz" zapłaci za Tamasa Kadara sporo, bo aż 450 tysięcy euro. Ale też Diosgyori VTK Miszkolc, klub reprezentanta Węgier, miał w ręku wiele atutów przy negocjacjach. Piłkarz wkrótce skończy 25 lat, a więc ma już spore doświadczenie. Zbierał je już jako nastolatek w Newcastle United, dla którego zagrał trzynaście razy na zapleczu Premiership, a potem w Rodzie Kerkrade. Z Holandii wrócił do kraju i jest podstawowym zawodnikiem Diosgyoru, z którym zajmuje trzecie miejsce w połowie sezonu. - To wyróżniający się piłkarz tej drużyny - przyznaje Michał Nalepa z Ferencvarosu Budapeszt.

Istotne jest też to, że Tamas Kadar od ponad czterech lat jest również reprezentantem Węgier. Ostatnio gra w kadrze regularnie, także w meczach o punkty. Ma już na koncie dwadzieścia występów w barwach narodowych.

Lech Poznań miał na dodatek silną konkurencję w staraniach o zatrudnienie Węgra. - Sam zawodnik był bardzo zdeterminowany, żeby pójść do Lecha, mimo że miał oferty z Francji i z Anglii - mówi wiceprezes poznańskiego klubu Piotr Rutkowski. - Zdecydował jednak, że Lech będzie teraz najlepszym wyborem dla niego. Wie, że tu dostanie swoją szansę.

Skoro tak, to dlaczego Tamas Kadar trafia na Bułgarską dopiero pod koniec stycznia? Trener Maciej Skorża chciał mieć nowych graczy już trzy tygodnie temu. - Negocjacje były długie, bo to jest nasz najdroższy transfer tej zimy i w ogóle jeden z najdroższych transferów w ostatnich latach. A im większa suma pieniędzy leży na stole, tym trudniejsze są rozmowy - wyjaśnia Piotr Rutkowski. - Mimo to z klubem dość szybko doszliśmy do porozumienia z klubem - dodaje.

Nie bez znaczenia był fakt, że Lech Poznań nie pierwszy już raz dobijał targu z Gaborem Arkim. Obecny dyrektor sportowy klubu z Miszkolca pracował w Lombardzie Papa, gdy "Kolejorz" sprowadzał stamtąd Gergo Lovrencsicsa. - Gabor Arki zastrzegł na wstępie: wtedy to był Lombard Papa, a Gergo był mało znanym zawodnikiem. Powiedział przy okazji: To, co wyście z nim zrobili, to było mistrzostwo świata, że byliście w stanie tak zidentyfikować jego potencjał - wspomina Piotr Rutkowski. - Teraz rozmowa dotyczyła jednak reprezentanta kraju. To inny kaliber piłkarza. I pamiętaj - mówił - że jesteśmy na drugim miejscu w tabeli [rundę skończyli na trzecim]. Dodał też: Jestem gotów przystać na transfer do Lecha Poznań, bo wiem, co potraficie zrobić z zawodnikiem. Na jakim poziomie ci gracze są u nas, a na jaki poziom wy potraficie ich wyprowadzić - opowiada Piotr Rutkowski.

Jego zdaniem transfer opóźniał się z powodu długich rozmów między agentem i klubem piłkarza. - Tamas Kadar był motorem napędowym naszych rozmów, mówił: podpisujemy kontrakt i kończymy sprawę.

Te słowa kłócą się nieco z wypowiedziami Tamasa Kadara dla węgierskich mediów. Po tym, jak klub doszedł do porozumienia z Lechem Poznań, piłkarz miał poprosić o kilka dni do namysłu przed przyjęciem oferty "Kolejorza". Zdaniem Lecha Poznań była to tylko gra negocjacyjna menedżera zawodnika. - Od naszych Węgrów wiedzieliśmy, co tam się dzieje. Wiedzieliśmy, że zawodnik jest spakowany i pyta, kiedy jedzie do Lecha Poznań, bo już uciekł mu jeden sparing na naszym drugim obozie w Turcji - mówi wiceprezes Lecha Poznań.

Tamas Kadar był w czwartek w Poznaniu. Przechodził testy medyczne, po których ma podpisać kontrakt na 3,5 roku. Być może już w niedzielę zagra w "Kolejorzu", w sparingowym meczu w Turcji przeciwko Anży Machaczkała.

Dlaczego Lech Poznań zdecydował się właśnie na Tamasa Kadara? - Ustaliliśmy z trenerem, że w tym oknie transferowym skupimy się na budowie zespołu od obrony. Żeby linia defensywna grała równo i żebyśmy nie tracili tyle bramek, co jesienią - tłumaczy Piotr Rutkowski. - Szukaliśmy zawodnika, który ma doświadczenie międzynarodowe, który grał na wielkich stadionach. I takim piłkarzem jest Tamas Kadar. Nie przestraszy się dużych, ambitnych celów i wielkich wyzwań w Lechu Poznań. Obserwowaliśmy go również w meczach, w których świetnie grał na pozycji defensywnego pomocnika, co dla nas jest bardzo ważne. A poza tym bardzo nam się podobał pod względem osobowościowym. Ma charakter, gra twardo i jest kolejnym kapitanem zespołu, którego sprowadzamy. Ściągamy kogoś, kto może być liderem Lecha - twierdzi Piotr Rutkowski i zapowiada: - Dalsze transfery tej zimy są raczej mało prawdopodobne.