Lech Poznań rozpoczął z impetem. Rozgromił Metallist Charków aż 5:0. Bardzo dobra gra

Piękne bramki, chwilami imponująca gra, dobra skuteczność Vojo Ubiparipa i Dawida Kownackiego oraz wzruszający powrót na boisko Kebby Ceesaya w roli defensywnego pomocnika - wygrany 5:0 sparing Lecha Poznań z Metallistem Charków w Turcji był niezwykle interesujący
Mecz z ukraińskim zespołem Metalist Charków był pierwszym z czterech sparingów, jakie Lech Poznań zaplanował sobie podczas zgrupowania w Turcji. Obie ekipy umówiły się na niego w Kadriye koło Belek i... nie był to najlepszy wybór. W poszukiwaniu dobrej pogody Kolejorz trafił bowiem w Turcji na potężną burzę z grzmotami, która początkowo zagrażała wręcz rozegraniu spotkania. Gdy obie ekipy wyszły na murawę w Kadriye, lało niemiłosiernie, a pioruny, jakie trzaskały o turecką ziemię, mogły budzić trwogę. W wielu takich wypadkach w trosce o zdrowie zawodników sędziowie zapraszają ich z powrotem do szatni. Tym razem jednak po kwadransie ulewa ustała, a gromy jakby się nieco uspokoiły.

Lech był już wtedy po dwóch dobrych okazjach bramkowych, których nie wykorzystali Vojo Ubiparip i Kasper Hämäläinen, oraz tuż przed pierwszą bramką, którą serbski napastnik strzelił w formie czegoś, co piłkarze i komentatorzy nazywają "centrostrzałem". To znaczy, chciał dośrodkować (czyli centrować), a wyszedł strzał, który kompletnie zaskoczył serbskiego bramkarza Metallista Vladimira Dišljenkovicia.

To właśnie Vojo Ubiparip, jeden z dwóch napastników wystawionych do gry w tym spotkaniu przez trenera Macieja Skorżę, był najciekawszą postacią pierwszej połowy. Widać było, że deszcz ma gdzieś, a pioruny są raczej w jego oczach. Serb rwał się do gry - po wielu tygodniach spędzonych na walce z kontuzjami i rehabilitacji teraz chciał jak najszybciej pokazać szkoleniowcowi Lecha, że jest gotów. Że należy na niego postawić w ataku.

Kibice Kolejorz zgromadzeni na twitterze aż się zatrwożyli. Przecież Vojo Ubiparip słynie z tego, że znakomicie rozpoczyna każdą rundę, po czym dzieje się z nim coś dziwnego i pechowego. Pozostało teraz trzymać kciuki, by było inaczej, gdyż wygląda na to, że Kolejorz nie kupi tej zimy nowego napastnika. Vojo Ubiparip staje się bardzo potrzebny.

Ten jakby doskonale to wiedział, bo był bardzo aktywny i grał doprawdy znakomicie. W 31. minucie wypatrzony ładnym podaniem przez Darko Jevticia nie miał problemów ze zdobyciem drugiego gola. A do gry Serba dostosował się cały Kolejorz, który zdominował Metallista. Ta ukraińska drużyna to dobry znajomy polskich klubów - grał w tym sezonie w europejskich pucharach z Ruchem Chorzów i Legią Warszawa. Teraz jednak Ukraińcy wystawili kombinowany skład, a najgroźniejszą okazję bramkową w ich barwach miał np. Aleksandr Prijemow, czyli testowany gracz z Metallurga Zaporoże.

Boiska w Turcji dlatego przyciągają tak wiele ekip w czasie zgrupowań, że mimo rzęsistego deszczu ich murawa szybko wciąga i odprowadza wodę. Mimo tej pogody piłkarze mogli normalnie grać w piłkę, a nie taplać się w kałużach. Lechici zmienili tylko namoknięte koszulki (co ciekawe, z niebieskich na białe), i to wystarczyło.

Zmienił także trener Maciej Skorża, który wpuścił na boisko nowy nabytek Kolejorza, Davida Holmana. I w 47. minucie już miał on okazję bramkową - zwlekał jednak z uderzeniem i rywale go zablokowali. Liczba Węgrów na boisku pozostała stała, bowiem David Holman wszedł za Gergo Lovrenscisca.

Metallist w tej części spotkania grał znacznie lepiej i kilkakrotnie Marcin Kamiński oraz Krzysztof Kotorowski (wszedł do bramki) musieli pokazać, na co ich stać. Drugi okres takiego naporu Ukraińcy mieli pod koniec spotkania, gdy już wysoko przegrywali.

W 53. minucie jednak Darko Jevtić przeprowadził akcję meczu, zabawił się z piłkarzami z Ukrainy i wyłożył piłkę na tacy Dawidowi Kownackiemu. Lech prowadził 3:0, i to zasłużenie, ale prawdziwie pięknego gola młody lechita strzelił kilka minut później na 4:0. To było wspaniałe, techniczne trafienie delikatnym podbiciem - takie, jakie kibice lubią oglądać i oklaskiwać.

O ile gol Dawida Kownackiego budził zachwyt, o tyle wejście na boisko na ostatnie 25 minut Gambijczyka Kebby Ceesaya - niemal wzruszenie. Ten piłkarz stracił cały poprzedni rok z powodu kontuzji, długo i ciężko walczył o swoje zdrowie, przeżył wiele trudnych chwil. Wreszcie doczekał się powrotu na boisko. Zagrał na pozycji defensywnego pomocnika, grał tam przez prawie 20 minut, aż do chwili gdy na boisko wszedł Szymon Drewniak.

Trener Maciej Skorża wpuścił na boisko także młodzież - Jakuba Serafina, Krystiana Sanockiego, Anatolijsa Cernomordijsa, Jana Bednarka, wreszcie Dariusza Formellę, który wyłożył piłkę Zaurowi Sadajewowi - to była podobna okazja jak wcześniej, w wypadku Dawida Kownackiego, ale Czeczen wpakował piłkę w słupek. Piąty gol padł, ale dopiero po samobójczym strzale Denysa Kułakowa i Lech z wielkim impetem rozpoczął zgrupowanie w Turcji.

Spotkanie w Turcji oglądał Bogdan Zając ze sztabu reprezentacji narodowej Adama Nawałki oraz sztab trenerski Pogoni Szczecin z Janem Kocianem - pierwszego rywala Lecha w rundzie wiosennej (14 lutego).

Lech Poznań - Metallist Charków 5:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Ubiparip (16.), 2:0 Ubiparip (31.), 3:0 Kownacki (53.), 4:0 Kownacki (60.), 5:0 Kułakow (83., samobójcza)

LECH: Gostomski (46. Kotorowski) - Kędziora (73. Bednarek), Arajuuri (83. Drewniak), Kamiński (73. Cernomordijs), Henriquez (66. Douglas) - Trałka (66. Ceesay), Jevtić (73. Serafin) - Lovrencsics (46. Holman), Hämäläinen (66. Sanocki) - Kownacki (66. Formella), Ubiparip (66. Sadajew)

METALLIST: Dišljenković - Kobin, Iszczenko, Pszenicznych, Osman (46. Kułakow), Szarpar (46. Krasnopierow), Edmar (59. Kałużnyj), Bobko, Prijemow, Rebenok (59. Bieriezowczuk), Akułinin (46. Bołbat)