Marcin Kamiński: Jeśli ktoś przyjdzie, to super. Ale jeśli nic się nie wydarzy, to też nie będzie źle

- Jeśli ktoś przyjdzie, to super, bo rywalizacja zawsze zwiększa chęć, by być na boisku. Ale jeśli nic się nie wydarzy, to nie będzie źle - mówi o ewentualnych transferach do Lecha Poznań obrońca ?Kolejorza? Marcin Kamiński.
Pierwszym i jak na razie jedynym zimowym transferem do Lecha Poznań jest węgierski pomocnik David Holman. Lechici w poniedziałek wyruszą na drugie zgrupowanie w tym okresie przygotowawczym. Ewentualni nowi gracze, którzy mogliby wzmocnić drużynę prowadzoną przez Macieja Skorżę, dojadą do lechitów do Belek. Czy sami zawodnicy czują, że potrzebują w szatni świeżej krwi? - Jeśli ktoś przyjdzie, to super, bo rywalizacja zawsze zwiększa chęci, by być na boisku. Ale jeśli nic się nie wydarzy, to nie będzie źle - mówi Marcin Kamiński.

23-letni obrońca, tak jak pozostali lechici, ma już za sobą najtrudniejszy moment tego okresu przygotowawczego. Podczas pierwszego zimowego obozu piłkarze "Kolejorza" pracowali głównie nad siłą i wytrzymałością. - Zajęcia wyglądały tak, że zazwyczaj była siłownia, później "dziadek" na boisku, żeby trochę nogi rozruszać, a drugi trening był taktyczny, ale też biegowy. Pracowaliśmy nad wytrzymałością tlenową - opisuje Kamiński, który przyznaje, że obóz był wyczerpujący - Już po obiedzie część z nas korzystała z dwóch godzin wolnych, żeby się przespać. Pracy było sporo i trzeba się było regenerować - dodaje.

Rozpoczynający się w poniedziałek drugi obóz w Belek poświęcony będzie już przede wszystkim zajęciom taktycznym. W czasie zgrupowania lechici zagrają też cztery sparingi: z Lewskim Sofia, Metalistem Charków, Anży Machaczkała i BATE Borysów. To zdecydowanie wyższa piłkarska półka niż ekipy, z którymi poznaniacy grali podczas pierwszego tej zimy pobytu w Turcji. - Inaczej gra się z takimi, bardziej wymagającymi rywalami. Nam gra się lepiej, bo mecz jest bardziej otwarty i każdy chce strzelić bramkę - mówi Kamiński.