Marcin Kamiński o transferze do Borussii Dortmund: Myślałem, że chodzi o Karola Linettego

Po doniesieniach na temat możliwej oferty z Borussii Dortmund obrońca Lecha Poznań Marcin Kamiński stwierdził, że nie wie, o co chodzi. - Nigdzie nie dzwoniłem, nic z tym nie robiłem, zostawiam tę sprawę - komentował.
O tym, że Borussia Dortmund jest gotowa wyłożyć aż 3 mln euro za Marcina Kamińskiego, doniósł włoski dziennikarz Alfredo Pedulla . Obrońca Lecha początkowo nie chciał tego w ogóle komentować, wreszcie stwierdził: - Ja w ogóle nie wiem, o co chodzi i skąd się to wzięło. Gdy chłopaki mówiły w autobusie, że piszą w necie o ofercie Borussii Dortmund, to myślałem, że mówią to do Karola Linettego, który siedział przede mną. Jestem tak zaskoczony, że nie wiem, co powiedzieć. Kto by pomyślał, że pojawi się taka informacja... Nie wiem, skąd się wzięła, nie mam pojęcia, o co w ogóle w tym chodzi. Nigdzie nie dzwoniłem, nie dowiadywałem się, nic z tym nie robiłem. Był mecz i musiałem się skupić na nim. Zostawiam te sprawę tak jak jest.

Pytany o to, czy odejdzie zimą z Lecha Poznań, skoro miał to już obiecane latem, odrzekł: - Niczego mi nie obiecano. Latem była oferta z Palermo, ale nic z tego nie wyszło. Na to, żeby odejść, muszę sobie zasłużyć. Gdy sobie zasłużę, wtedy może oferty się pojawią.