Kasper Hämäläinen: Chcę zdobywać kolejne gole i pobić rekord

Sześć bramek strzelonych w tym sezonie przez Kaspra Hämäläinena to najlepszy dorobek któregokolwiek z graczy Lecha Poznań. Fin zbliża się do swego rekordu, którym jest dziewięć goli w sezonie
- Po prostu dostaję od kolegów wiele szans na gole - mówi Kasper Hämäläinen. - Cały zespół na to pracuje. Nie kryję jednak, że jestem bardzo zadowolony ze swego dorobku, sprawia mi on przyjemność i skłamałbym, gdybym powiedział, że nie zależy mi na kolejnych golach. Zależy mi, koncentruję się na tym i mam ochotę poprawić swój rekord życiowy. W tym sezonie jest na to szansa. Nie myślę jednak o tym bezustannie, nie przesadzajmy. Po prostu jest okazja, staram się dołożyć kolejnego. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie jestem klasycznym napastnikiem i nigdy nie będę. To dlatego wielką frajdę sprawiają mi też asysty. To duża radość, gdy kolega dziękuje za podanie, po którym zdobył gola.

Fin mówi, że po wygranej z Górnikiem Zabrze atmosfera w Lechu bardzo się poprawiła. - Ten mecz i pojedynek z Piastem Gliwice bardzo się od siebie różniły. Może powodem była nasza mobilizacja. Polegała ona na tym, że rozmawialiśmy dużo przed meczem z Górnikiem. Każdy miał się zastanowić i podjąć decyzję, co zrobić, aby poprawić grę swoją i zespołu. Z Górnikiem zagraliśmy dobrze jako zespół. Nie zawsze nam się to udaje, ale jak widać, to możliwe i zależy nam na tym, aby tak było w kolejnych spotkaniach. Wisła Kraków, nasz najbliższy rywal, to jeden z najtrudniejszych przeciwników. Ja już go znam, wiem, jaka tam jest atmosfera, która dodaje skrzydeł graczom Wisły i jak dobrych piłkarzy ma ona w zespole. Jeżeli zagramy zespołowo jak z Górnikiem, poradzimy sobie jednak.

Pytany o to, czy trudno dla kogoś z zagranicy być piłkarzem w klubie takim jak Lech, przy stałej presji i wysokich wymaganiach widowni, odrzekł: - Presja jest duża, ale z drugiej strony, gdy się w Lechu gra dobrze i wygrywa, wówczas czuć, że widownia jest z nami jak nigdzie indziej. Lech to duży klub, z ambicjami i ogromną publicznością. Tu nie może być inaczej. Wyniki obchodzą zbyt wielu ludzi, żeby nie było presji i krytyki. Profesjonalny piłkarz musi umieć sobie z tym radzić.

Lech Poznań z Wisłą Kraków: