Lech Poznań nie ma snajpera, ale gole strzelać potrafi. Ma najwięcej strzelców w ekstraklasie

Tomasz Kędziora ustalił wynik meczu z Górnikiem Zabrze na 3:0 i został czternastym lechitą, który w tym sezonie zdobył bramkę w ekstraklasie. Pod względem liczby strzelców goli Lech Poznań jest najlepszy w całej lidze.


Po odejściu do Dynama Kijów Łukasza Teodorczyka w "Kolejorzu" nie ma snajpera z prawdziwego zdarzenia. Vojo Ubiparip, który sezon zaczął hat trickiem, przez kontuzje nie gra od września i nie wiadomo kiedy znów będzie zdolny do gry. Dawid Kownacki wciąż dopiero zbiera doświadczenie i w wielu sytuacjach brakuje mu jeszcze wyrachowania. Z kolei Zaur Sadajew nigdy nie był snajperem i trener Macieja Skorża nie wymaga od niego strzelania dużej liczby goli, a raczej przypisuje mu na boisku inne zadania. Brak zdecydowanego lidera strzelców w "Kolejorzu" nie wpływa jednak niekorzystnie na liczbę zdobywanych przez niego bramek. W 17 meczach ligowych tego sezonu lechici trafiali do siatki 34 razy. Jak nietrudno wyliczyć, daje to średnią dwóch goli na mecz. Pod względem liczby zdobytych bramek poznaniacy ustępują tylko liderowi, Legii Warszawa (ma 36 goli).

Lech wyprzedza jednak Legię i wszystkie inne zespoły ekstraklasy liczbie zawodników, którzy w tym sezonie strzelili choćby jednego gola. Tomasz Kędziora, który w niedzielę ustalił wynik meczu z Górnikiem Zabrze na 3:0 dla Lecha, jest czternastym piłkarzem, który w tym sezonie mógł cieszyć się z ligowego trafienia dla "Kolejorza". Po trzynastu strzelców mają Legia i Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Dla drużyn, w których występują aktualni liderzy klasyfikacji strzelców Flavio Paixao i Mateusz Piątkowski, a więc Śląska Wrocław i Jagiellonii Białystok, gole w tym sezonie w ekstraklasie strzelało odpowiednio ośmiu i dziewięciu zawodników. Różnica w porównaniu z Lechem jest wyraźna. Dorobek "Kolejorza" nie zależy więc od jednego zawodnika. A w przeszłości tak bywało.

Uzależnienie od jednego snajpera było sporym problemem Lecha zwłaszcza w sezonie 2011/2012. Wówczas poznaniacy zanotowali wstydliwą passę pięciu kolejnych meczów ligowych, w których nie potrafili pokonać bramkarza rywali. Ciężar strzelania bramek spoczywał wówczas przede wszystkim na barkach Artjomsa Rudnevsa. Kiedy Łotysz się "zaciął", Lech nie umiał trafić do siatki. Ostatecznie Rudnevs zakończył rozgrywki z 22 golami na koncie, został królem strzelców i przeszedł do HSV Hamburg. Oprócz reprezentanta Łotwy gole w tamtym ligowym sezonie strzelało dla Lecha jeszcze tylko ośmiu zawodników.

Co ciekawe, już w minionym sezonie bramki zdobywało wielu graczy. Choć niekwestionowanym liderem strzelców był w "Kolejorzu" Łukasz Teodorczyk (20 trafień), to jednak oprócz niego do siatki trafiało aż 16 innych graczy poznańskiego zespołu. Wiceliderami klubowej klasyfikacji strzelców byli Gergo Lovrencsics i Kasper Hamalainen, którzy zdobyli po dziewięć bramek. Fin jest obecnie najskuteczniejszym lechitą w lidze - ma na koncie sześć trafień. Węgier dotąd zdobył tylko dwa gole. Oprócz nich bramki dla Lecha strzelali: Szymon Pawłowski (5), Darko Jevtić (4), Łukasz Teodorczyk i Vojo Ubiparip (3), Marcin Kamiński i Dawid Kownacki (2). Aż sześciu graczy ma po jednym golu. Są to: Barry Douglas, Dariusz Formella, Muhamed Keita, Zaur Sadajew, Hubert Wołąkiewicz i ten, który do bramki trafił jako ostatni - Tomasz Kędziora. Jeden gol dla Lecha padł po samobójczym zagraniu Arkadiusza Malarza z GKS Bełchatów.