Sport.pl

Lech Poznań mógł mieć bohatera z Wysp Owczych. Farer, który miał zostać lechitą

Wyspy Owcze sensacyjnie pokonały Grecję w eliminacjach do Euro 2016. Bohater tego spotkania, Joan Edmundsson, miał być zawodnikiem Lecha Poznań.
14 listopada 2014 roku - ta data przejdzie do historii farerskiej piłki. Wyspy Owcze w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Europy wygrały na wyjeździe z Grecją 1:0. Na takie zwycięstwo mieszkańcy tego małego kraju czekali ponad 24 lata. Do minionego piątku wyspy żyły meczem-legendą z 12 września 1990 roku. Farerzy debiutowali wówczas w eliminacjach i na inaugurację pokonali Austrię 1:0. Mecz odbył się w szwedzkiej Landskronie, bo żadne z boisk na Wyspach Owczych nie nadawało się do gry. Gola na wagę zwycięstwa strzelił Torkil Nielsen, który z miejsca stał się bohaterem narodowym.

Teraz ten wielokrotny mistrz kraju w szachach będzie mógł nieco "odpocząć" od roli legendy, bo oto na wyspach narodził się nowy bohater. Nazywa się Joan Edmundsson. Piłkarz, którego nie było jeszcze na świecie, gdy Farerzy wygrywali z Austrią, dziś 23-letni ofensywny pomocnik HB Torshavn zapewnił "Owczarzom" historyczne zwycięstwo nad Grecją i wprowadził cały naród w euforię. - Po ostatnim gwizdku sędziego właściciele wszystkich barów zaczęli serwować darmowe drinki. Noc właściwie nie miała końca - relacjonuje Tomasz Przybylski, brat byłego bramkarza Lecha Poznań, Jacka Przybylskiego.

Tomasz Przybylski grał w przeszłości we Flocie Świnoujście i klubach farerskich, Od 15 lat mieszka na Wyspach Owczych. Nadal żyje piłką, w którą gra też jego syn i w tym roku, jako 16-latek zadebiutował w farerskiej drugiej lidze. Przybylski senior opowiada, że po powrocie z meczu podopieczni Duńczyka Larsa Olsena (jako piłkarz mistrz Europy w 1992 roku) stali się celebrytami. Wyspy Owcze są zakochane w piłce i zwycięstwo nad Helladą było powodem do dumy dla obywateli tego 50-tysięcznego kraju. W sobotę piłkarze reprezentacji narodowej gościli w wielu imprezowych klubach w stołecznym Torshavn. Przez mieszkańców tych malowniczych wysp byli traktowani jak bohaterowie.

Największą sławę zyskał oczywiście strzelec zwycięskiego gola. To mało znany fakt z życia Joana Edmundssona, ale cztery lata temu omal nie został on zawodnikiem Lecha Poznań. Był wówczas niespełna 19-letnim piłkarzem B68 Toftir, wypożyczonym do Newcastle United. Kontakt z klubem Premier League nawiązał dzięki swojemu trenerowi - Bill McLeod Jacobsen urodził się na Wyspach Owczych, ale jego korzenie sięgają Irlandii i dzięki temu miał znajomości na Wyspach Brytyjskich.

Pobyt w angielskim klubie nie był dla Joana Edmundssona udany. Wszystko wskazywało na to, że po półroczu spędzonym w Newcastle zawodnik uważany wówczas za duży talent farerskiego futbolu będzie musiał wrócić do kraju. Takiemu scenariuszowi chciał zapobiec jego ojciec, który zaczął szukać kontaktów w innych klubach europejskich. Mieszkał wtedy obok Tomasza Przybylskiego, który za pośrednictwem swojego brata Jacka nawiązał kontakt z Andrzejem Juskowiakiem, wówczas trenerem napastników w sztabie szkoleniowym Jacka Zielińskiego.

Latem 2010 roku Joan Edmundsson miał przylecieć na testy do "Kolejorza" - wszystko było już właściwie ustalone. - Pod względem sportowym na pewno by sobie poradził - uważa Tomasz Przybylski, ale dodaje: - Problemem mogłaby być adaptacja w nowym otoczeniu. Wyspy Owcze są bardzo specyficznym krajem.

Ostatecznie jednak do testów nie doszło, bo klub z Newcastle zdecydował się na transfer definitywny nastolatka z Wysp Owczych. Anglii Joan Edmundsson nie podbił. Na początku 2012 roku przeniósł się do Norwegii. Przez dwa lata grał w Vikingu Stavanger, choć bardziej pasowałoby określenie, że był jego zawodnikiem. W tym czasie zaliczył też półroczny epizod w duńskim drugoligowcu Fredericia, a od początku tego roku próbował swych sił w AB Kopenhaga. Latem wrócił do kraju i zasilił HB Torshavn.

Niewykluczone, że niebawem Edmundsson znów spróbuje swych sił w jakimś mocniejszym europejskim zespole. Wyspy Owcze są na bieżąco monitorowane przez kluby skandynawskie i angielskie. Regularnie odwiedza je choćby Ian Rush. W przeszłości gwiazda reprezentacji Walii i Liverpool FC, a dziś ambasador szkółek piłkarskich klubu z Anfield. Walijczyk organizuje tygodniowe obozy piłkarskie. W ich trakcie selekcjonuje najzdolniejszych chłopaków, którzy potem mają szanse podnosić swe umiejętności w Anglii.

Więcej o:
"/> Kubica ukarany. Wściekły Verstappen krzyczał "co oni k**** zrobili?". Szalony wyścig!
 
Komentarze (5)
Lech Poznań mógł mieć bohatera z Wysp Owczych. Farer, który miał zostać lechitą
Zaloguj się
  • trottel

    Oceniono 30 razy 18

    podziwiam, tyle razy Pan użył słowo farerski, że na pewno jest Pan światowcem. brawo. może następny artykuł o tym jak Mandżukić nie został piłkarzem Lecha...może znów Pan użyje jakiegoś słowa, które nas prostaczków zamuruje.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX