Rozpoczął się proces w sprawie antylitewskiego transparentu na meczu Lecha Poznań

Czworo kiboli Lecha Poznań, których prokuratura oskarża o wywieszenie antylitewskiego transparentu, nie przyznało się do winy.
Na początku sierpnia 2013 r., podczas meczu Lecha Poznań z Żalgirisem Wilno, poznańscy kibole powiesili na stadionie transparent: "Litewski chamie, klęknij przed polskim panem". Wybuchł międzynarodowy skandal.

W środę rozpoczął się proces czworga kiboli - wśród nich jest jedna dziewczyna - oskarżonych o publiczne znieważania osób narodowości litewskiej (zarzuty miało w sumie kilkanaście osób, ale ich sprawę umorzono, bo twierdzili, że nie znali treści transparentu).

Oskarżeni nie przyznali się wczoraj do winy i w większości skorzystali z prawa do milczenia. Krótkie wyjaśnienia złożył tylko Patryk B., właściciel agencji reklamowej, który zdaniem prokuratury odpowiadał za malowanie antylitewskiego transparentu. To właśnie Patryk B. na zlecenie Stowarzyszenia Kibiców Wiara Lecha szykował meczowe oprawy, w tym transparenty.

Przed meczem z Litwinami miał wynająć należącą do miasta halę Arena, by razem z innymi kibolami malować obraźliwy transparent. Fakturę za wynajęcie hali zapłaciła potem Wiara Lecha.

Patryk B. stwierdził w środę, że w tym czasie pracował w Szczecinie, więc nie mógł być w Poznaniu. Na dowód pokazał pismo od właściciela jednej z kawiarni. Prokurator zażądał przesłuchania tego mężczyzny.

Jednym z dowodów winy Patryka B. mają być dane logowania jego telefonu komórkowego - w czasie, gdy malowano transparent, telefon był w pobliżu Areny. Jednak i na to Patryk B. miał wczoraj odpowiedź: - To telefon zarejestrowany na moją firmę, ale korzysta z niego mój tata.

Pozostali oskarżeni milczeli, dlatego sąd odczytał wyjaśnienia, które składali w śledztwie. Były skąpe. Kibole mówili, że tylko pomagali rozwieszać transparent, ale nie znali jego treści.

Kolejna rozprawa w grudniu.