Sport.pl

Szymon Pawłowski: Kto za tydzień czy dwa będzie pamiętał, jak graliśmy z Górnikiem Łęczna?

- Takie mecze się zdarzają, ale klasą jest, żeby je wygrywać. Kto za tydzień czy dwa będzie pamiętał, jak graliśmy z Górnikiem Łęczna? Liczą się trzy punkty, które dopisujemy do tabeli - mówi po meczu z Górnikiem Łęczna skrzydłowy Lecha Poznań Szymon Pawłowski.
Długo nie mogli znaleźć recepty na strzelenie gola Górnikowi Łęczna piłkarze Lecha Poznań. Poznaniacy w starciu z beniaminkiem grali bardzo słabo, przez co stworzyli sobie mało sytuacji bramkowych. Ofensywną niemoc lechitów przełamał dopiero w 81. minucie Muhamed Keita, który nieco wcześniej zmienił Szymona Pawłowskiego. - Widać, że to była dobra decyzja - komentuje swoją zmianę Pawłowski, który podobnie jak we wcześniejszych meczach należał do najlepszych graczy w poznańskiej ekipie. Jednak lechici, którzy w dwóch ostatnich spotkaniach ligowych przy Bułgarskiej strzelili aż 11 goli, tym razem nie rozpieszczali publiczności swoją grą. - Takie mecze się zdarzają, ale klasą jest, żeby je wygrywać. Kto za tydzień czy dwa będzie pamiętał, jak graliśmy z Górnikiem Łęczna? Liczą się trzy punkty, które dopisujemy do tabeli - mówi Szymon Pawłowski.

Piłkarze z Łęcznej postawili Lechowi zdecydowanie trudniejsze warunki niż wcześniej drugi z beniaminków GKS Bełchatów czy bydgoski Zawisza. Stąd też długimi fragmentami gra "Kolejorza" przypominała dość nieudolne bicie głową w mur. - Spodziewaliśmy się, że Górnik jest drużyną, która będzie próbowała rozgrywać. Dobrze zagrał też w defensywie, przez co nie mogliśmy przebić się przez szyki obronne i mieliśmy mało sytuacji - tłumaczy były gracz Zagłębia Lubin.

Niezwykle ważne, ale wymęczone zwycięstwo Lecha w meczu z Górnikiem to efekt decyzji Muhameda Keity, który zdecydował się na fenomenalny strzał z dystansu, dzięki któremu piłka wreszcie znalazła drogę do bramki Górnika. - Siłą naszego zespołu jest to, że mamy indywidualności. Nawet gdy nie idzie, ktoś z tej ofensywnej szóstki czy czwórki może zrobić akcję indywidualną, taką jak przepiękna bramka Keity, która daje nam trzy punkty - mówi Pawłowski.

Więcej o:
Komentarze (3)
Szymon Pawłowski: Kto za tydzień czy dwa będzie pamiętał, jak graliśmy z Górnikiem Łęczna?
Zaloguj się
  • franneck

    Oceniono 18 razy 14

    Ja będę pamiętał! Chodzi o to, że są mecze, które zapadają w pamięć. Dziś widać było to, czego sę naprawdę nie spodziewałem. Nie chodzi mi o brak wielu bramek. Chodzi mi o brak akcji je zwiastujących. Właściwie tylko genialne uderzenie Keity załatwiło sprawę. To jak Lech męczył się konstruując akcje było bolesnym widokiem. Moim zdaniem wciąż brak lidera, który ma siłę podjąć ster gry, gdy nie idzie i wziąć na siebie więcej ryzyka. Próbuje Trałka, mniej Linetty, ale jakoś to nie idzie. Kimś takim może być Jevtic, ale po pierwsze musi zostać w Lechu, po drugie ograć się w polskiej lidze. Jeszcze mu brakuje doswiadczenia. Nieszczęściem Lecha jest to, że Hamalainen, który generalnie jest jasnym punktem drużyny, pracuś, dostraja forme do kolegów z drużyny. On jakoś błyszczy jak Lechowi idzie i dołuje, jak koledzy zawalają. Rzadko kiedy Fin potrafi dać jakość wbrew ogólnej tendencji. Gdyby ustabilizował formę... kto wie. Kłopoty o któryh piszę to kłopoty mentalne, żadne inne. W Lechu presja na wynik jednocześnie określa zawodników. Grasz w Lechu - grasz w znakomitym klubie, który właściwie tylko z Legia nie jest faworytem, nawet jak ma gorszy czas, może każdego rozwalić, taki ma potencjał. I to powoduje, że podświadomie - takie Kielce musza z nami po prostu polec. Tak samo jak jakaś Łęczna. A przecież Lech nie grał dziś tak agresywnie w odbiorze jak z Legią, nie grał tak dynamicznie, grał bojaźliwie, wierząc, że na Bułgarskiej wygrywa się z zasady z zespołami z małych miasteczek. Niewiele brakowało, żeby się znów rozczarować. Trudny moment, bo Sadajew nie dał wsparcia decyzji trenera o jego ściągnięciu, ale dziś to trener się wybronił. Gergo jednak trochę podkręciła Lecha, a Keita - zmiana jak z proroctwa. Brawo Skorża, dziś pomógł drużynie!!!

  • guadkijan

    Oceniono 10 razy 10

    Mam nadzieje, że Skorża podczas treningów i przede wszystkim, okienka transferowego będzie pamiętał, bo takiej męczybuły to od Stjarnan nie widziałem.

  • ekspertwyb

    Oceniono 6 razy 2

    nikt nie będzie pamiętał ale Stjarnan albo Żalgiris się kłania

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX