Trener Lecha Poznań spotka w niedzielę swoich dobrych znajomych z akademii Amiki Wronki

W niedzielnym meczu Lecha Poznań z Górnikiem Łęczna w ekipie gości zagrają prawdopodobnie m.in. Tomasz Nowak i Radosław Pruchnik. Obaj jako juniorzy występowali w Amice Wronki, gdzie trenerem był Maciej Skorża.


Obu 28-letnich dziś piłkarzy wspomina przed niedzielnym meczem szkoleniowiec Lecha Poznań. - Silnym punktem Górnika Łęczna jest na pewno dobra organizacja gry. Jest w tym zespole kilku zawodników bardzo doświadczonych, jak Miro Bożok czy Grzesiek Bonin. Są też zawodnicy, których miałem przyjemność prowadzić, jak Tomasz Nowak i Radosław Pruchnik, którzy wywodzą się z akademii Amiki Wronki. Muszę przyznać, że Jurij Szatałow zrobił w Górniku ciekawą drużynę - mówi Maciej Skorża.

Ani Tomasz Nowak, ani Radosław Pruchnik nie zagrali nigdy w oficjalnym meczu Amiki. Pierwszy z nich doczekał się debiutu w ekstraklasie dopiero w 2007 roku w Koronie Kielce. Potem grał też w Polonii Bytom, ŁKS Łódź, a nawet w FK Homel na Białorusi. W Łęcznej gra od 2013 roku, awansował z zespołem do ekstraklasy. Już po awansie ekipę Górnika wzmocnił Radosław Pruchnik - przyszedł z Arki Gdynia, a jedyne dotychczasowe występy w ekstraklasie zaliczył w ŁKS Łódź. Co ciekawe, jesienią 2007 roku Radosław Pruchnik występował w zespole Młodej Ekstraklasy "Kolejorza".

Może nie widać tego aż tak bardzo po dorobku punktowym [beniaminek zajmuje 11. miejsce w ekstraklasie z 15 punktami], ale Górnik gra ładnie i preferuje ofensywny styl. Dlatego zapowiada się ciekawy mecz. Oczywiście jest to rywal, z którym powinniśmy sobie absolutnie poradzić - uważa Maciej Skorża. - Nie chwalę Górnika, żeby szukać usprawiedliwień czy podkręcać atmosferę przed spotkaniem. Musimy wygrać, mieć kontrolę nad meczem i zagrać zupełnie inaczej niż podczas drugich 45 minut w Kielcach.

W niedzielę w meczu przeciwko Koronie lechici prowadzili dwa razy, ale po przerwie grali bardzo słabo i gospodarze w ostatniej chwili wyrównali na 2:2. - Zależy mi na tym, żeby drużyna funkcjonowała w pewien określony sposób. Zgoda, jesteśmy w trudnym, przejściowym okresie i nie zawsze będziemy grali świetne mecze, ale musimy mieć w sobie tyle siły, takie przygotowanie mentalne i tyle mądrości boiskowej, żeby nie pozwolić na takie rzeczy, które działy się w Kielcach. Uczulam piłkarzy na stałe fragmenty gry Korony, a tracimy po nich dwie bramki. Nie świadczy to o nas dobrze i trudno zaakceptować to, że w dziecinny sposób tracimy to, na co tak ciężko pracujemy - przypomina trener Lecha Poznań.