Sport.pl

Marcin Kamiński z Lecha Poznań o remisie w Kielcach: To nie pech. To brak koncentracji

Obrona Lecha Poznań po raz kolejny zawiodła w ostatnich minutach spotkania. Zwycięstwo nad Koroną Kielce wymknęło się z rąk w doliczonym czasie gry, podobnie jak trzy tygodnie temu w meczu z Legią Warszawa: - To nie jest pech, to jest brak koncentracji. To już kolejny gol straconych w takich samych okolicznościach - mówi Marcin Kamiński.
Piłkarze Lecha w pierwszej połowie meczu z Koroną Kielce wyraźnie przeważali, lecz niefrasobliwość w atakach nie pozwoliła im na wysokie prowadzenie. Piłkarze mają do siebie pretensje za słabą skuteczność pod bramką rywala: - Dobrze weszliśmy w to spotkanie i mieliśmy kilka dogodnych sytuacji do tego, by prowadzić nawet 3:0. Wtedy ten mecz mógł się ułożyć kompletnie inaczej - mówi Marcin Kamiński.

Obrońca "Kolejorza" zdradził, że na przedmeczowej analizie sztab trenerski przestrzegał lechitów przed dekoncentracją przy rzutach rożnych i wolnych wykonywanych przez kielczan. - Bramki straciliśmy po stałych fragmentach, a przecież uczulaliśmy się na to, bo wiedzieliśmy, że to ich mocna strona - mówi wyraźnie rozgoryczony i dodaje: - Jesteśmy zawiedzeni, bo po raz kolejny tracimy punkty w samej końcówce meczu. To nie jest pech, to jest brak koncentracji. Straciliśmy kolejnego gola ze stałego fragmentu gry w ostatnich minutach meczu. Pierwsza połowa wyglądała w naszym wykonaniu znacznie lepiej, bo utrzymywaliśmy się przy piłce i kreowaliśmy sobie szanse. Po przerwie coś się zacięło. Analiza jest potrzebna, bo takie sytuacje nie mogą już nam się przydarzać.

Gdy w ostatnich sekundach padała wyrównująca bramka dla Korony, Kamińskiego na boisku już nie było. W 77. minucie z grymasem bólu opuścił murawę, a jego miejsce zajął Paulus Arajuuri. Co ze zdrowiem 22-letniego obrońcy? - Chodzi o mięsień skośny brzucha. Nie wiem, czy to tylko mocne zbicie, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. Uraz uniemożliwił mi nawet bieganie, a nie chciałem osłabiać drużyny. Musiałem zejść z boiska - tłumaczy Kamiński.

Więcej o:
Komentarze (4)
Marcin Kamiński z Lecha Poznań o remisie w Kielcach: To nie pech. To brak koncentracji
Zaloguj się
  • ketjow1978

    Oceniono 8 razy 6

    Zamiast walczyć w drugiej połowie o podwyższenie prowadzenia zaczęliście grać na czas, chcieliście ten mecz wygrać minimalnym nakładem sił. Brak koncentracji jest waszym najmniejszym problemem, nie macie mentalności zwycięzców, nawet Skorża pewnie nie zrobi z was dobrych piłkarzy. Mam nadzieję że się mylę

  • franneck

    Oceniono 6 razy 4

    Frajerska strat punktów! Ale nie o ostatnia minutę chodzi i obrońców!. Cała drużyna dała ciała. Jak można dac rywalowi z końca tabeli 6 roznych w ostatnimkwadransie wiedzac, że to ich najmocniejsza strona? To nie jest brak koncentracji, to brak rozsądku i zaangażowania piłkarzy ze środka pola. Zmiany Skorży dały jednoznaczny sygnal na chęc oddalenia zagrozenia poza własną połowę. Lech był to w stanie zrobić, ale znów zabrakło lidera, który wykaze trochę zimnej kalkulacji. Granie piłką na kilkanascie podań, bez straty - Lecha na to było stac, ale w końcówce oddał całkowicie srodek pola. Może trzeba było zmianić Trałkę na Drewniaka, nie wiem, ale Lech jest chyba najbardziej frajerską drużyna w lidze!

  • 11mjut

    Oceniono 6 razy 0

    Rumak wracaj i ratuj Kolejorza.

  • komentarzdramatyczny

    Oceniono 2 razy 0

    Taki sam "pech" oglądamy od kilku lat w pucharach europejskich w wykonaniu "piłkarzy" Lecha. To nie pech. To brak umiejętności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX