Prezes sponsora Lecha Poznań pisze do wojewody. "Proszę, niech Pan nie zamyka stadionu"

"Zwracam się do Pana z apelem o umożliwienie kibicom obejrzenia na żywo kolejnych meczów na Inea Stadionie. (...) Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i karanie wszystkich kibiców za to, że część z nich nie dostosowała się do regulaminu, uważam za niesprawiedliwe" - pisze prezes firmy STS Mateusz Juroszek do wojewody wielkopolskiego Piotra Florka.
List sponsora Lecha Poznań nawiązuje do wydarzeń z meczu Lecha z GKS Bełchatów. Kibice poznańskiego klubu zaprezentowali wówczas patriotyczną oprawę, której elementem były zabronione na stadionach w Polsce race i świece dymne. Komisja Ligi już ukarała Lecha zamknięciem jednej trybuny - tzw. K otła - na dwa najbliższe mecze ligowe, akcentując fakt, że oprawa zmusiła sędziego do przerwania meczu na kilka minut. Postawę kibiców skrytykował też klub. - Nie było i nie będzie zgody ze strony klubu na tworzenie "racowisk". A straty, jakie ponosi klub i kibice, którzy cierpią z powodu zamykania stadionów, są nieporównywalnie większe od zysku wypływającego z przekazu wspomnianych opraw - oświadczył Lech Poznań.

Zamknięcie trybuny na dwa mecze może nie być najbardziej dotkliwą karą za użycie pirotechniki na meczu z GKS Bełchatów. Wojewoda wielkopolski Piotr Florek ma już opinię komendanta wojewódzkiego policji i jego wniosek o zamknięcie całego stadionu. Na razie nie wiadomo, jaką podejmie decyzję. Wiadomo za to, że wcześniej zapowiadał zamykanie stadionu za każdym razem, gdy na stadionie zapłoną race.

O to, by tym razem kara nie była tak surowa, prosi wojewodę prezes sponsorującej Lecha firmy STS Mateusz Juroszek. "Zamykając Inea Stadion wyrządzi Pan krzywdę tysiącom fanów. (...) Liczę, że Pan tego nie zrobi i weźmie do serca hasło, które według niektórych jest nadużywane, ale moim zdaniem od lat pozostaje aktualne: Piłka nożna dla kibiców!".





Lech Poznań już jeden mecz w tym sezonie grał przy pustych trybunach. Wygrał wówczas z Piastem Gliwice 4:0.