Dariusz Formella z Lecha Poznań nie zagrał w kadrze U-20. Trener: Bardzo mi go szkoda

Kontuzja mięśnia brzucha uniemożliwiła występ piłkarzowi Lecha Poznań Dariuszowi Formelli w spotkaniu reprezentacji do lat 20 Polski i Szwajcarii w Plewiskach.


Wejścia na boisko lechity domagała się grupa nastolatek na stadioniku w Plewiskach. Trener kadry U-20 Miłosz Stępiński tłumaczy, że występ skrzydłowego "Kolejorza" był raczej wykluczony. - Ogromnie żałuję, że nie zagrał Darek Formella - mówi Miłosz Stępiński. - Mimo że treningi na zgrupowaniu były stosunkowo lekkie, bo kładliśmy nacisk na taktykę, to jednak boisko było ciężkie, podmokłe. Darek przyjechał do nas kontuzjowany i to mu nie minęło. Ma problem z mięśniem brzucha. Wpisałem tego piłkarza do protokołu, żeby zagrał, ale okazało się, że uraz jest na tyle poważny, że prawdopodobnie zwolnimy go ze zgrupowania, bo przeciwko Włochom też nie będzie mógł zagrać.

- To osłabienie zespołu, bo znam możliwości Darka i liczyłem na niego w drugiej połowie. Niestety, siedział załamany i szkoda mi go, że nie mógł wejść. Tym bardziej że zagrałby niemal u siebie. Na boisku wzmocniłby rywalizację, bo jest graczem uniwersalnym i widzę go na kilku pozycjach z przodu - mówi selekcjoner kadry do lat 20.

Trener zgodził się z tym, że choć mecz zakończył się remisem 1:1, to goście mieli wyraźną przewagę przede wszystkim w wyszkoleniu czysto piłkarskim. - Po to jest ten turniej, żeby grać z najlepszymi. Szwajcaria jest w rankingu na ósmym miejscu, Niemcy na pierwszym, Włosi na trzecim, a my na sześćdziesiątym którymś. Te liczby nie kłamią, ale staramy się na to nie patrzeć, bo założeniem reprezentacji U-21 jest to, żeby się pokazać i sprawdzić - mówi Miłosz Stępiński. - A żeby się pokazać, trzeba podjąć ryzyko. Jeżeli zaatakujemy odważnie, wybiegamy mecz, to możemy z podniesioną głową wrócić do hotelu. A jak będziemy się bali, to będą nas lali i nikt się stąd nie wybije.

Selekcjoner dodaje też, że pojedynek ze Szwajcarami pokazał, jak ważna jest psychika młodych graczy. - Lwia część naszej odprawy była poświęcona temu, żeby podejść bez strachu do rywala. Bo jeżeli chce się powalić wielkiego byka, to trzeba mieć pomysł, jak to zrobić, ale przede wszystkim się nie bać. W pierwszej połowie meczu ze Szwajcarami zabrakło nam tego. Byliśmy przestraszeni i w przerwie musiałem to zmienić. Weszli nowi zawodnicy i udało się zmienić obraz gry. Do odniesienia zwycięstwa zabrakło już czasu.

Miłosz Stępiński wyjaśnia też, jaki jest cel jego reprezentacji i Turnieju Czterech Narodów: - Naszym zwierzchnikiem jest selekcjoner Marcin Dorna, który opiekuje się kadrą U-21. Nasza reprezentacja stanowi zaplecze tej kadry i trener Dorna, tak jak dzisiaj, przygląda się jej. Wybrani przez niego zawodnicy, którzy się sprawdzą u nas, będą przechodzili do kadry do lat 21, a stamtąd, mam nadzieję, do pierwszej reprezentacji Polski. Ta formuła jest już sprawdzona, bo wielu zawodników, takich jak Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich czy Ariel Borysiuk, zaczynało u nas, w Turnieju Czterech Narodów - wspomina.