Szymon Pawłowski: Musimy na boisku dać kibicom powód do tego, by znów byli z nami

- Potrzebujemy zwycięstw, bo tylko zwycięstwami, absolutnym zaangażowaniem i zostawieniem serca na boisku możemy zmienić tę sytuację, która jest teraz - uważa pomocnik Lecha Poznań Szymon Pawłowski.


To właśnie po strzale Szymona Pawłowskiego piłka odbiła się od Rafała Murawskiego, zmyliła Radosława Janukiewicza i wylądowała w siatce. Był to wyrównujący gol w sobotnim pojedynku "Kolejorza" z Pogonią Szczecin w ekstraklasie. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

Wydaje się, że był to wynik sprawiedliwy, bo goście przeważali po przerwie, ale po zmianie stron właściwie tylko bronili się przed atakami lechitów. - Do 30. minuty nic wielkiego się nie działo. My mieliśmy swoje sytuacje, Pogoń swoje, ale to ona strzeliła bramkę. Wyniku już nie podwyższyła, a w drugiej połowie byliśmy już dużo lepszym zespołem - mówi Szymon Pawłowski, który był najlepszym graczem w szeregach poznańskiego zespołu. - W drugiej połowie Pogoń właściwie nie oddała strzału na naszą bramkę, a my mieliśmy wówczas wiele dogodnych sytuacji do tego, by wygrać to spotkanie. Niestety, nie udało się. Na pewno będziemy robili wszystko, by nasza gra wyglądała jak najlepiej. Potrzebujemy zwycięstw, bo tylko zwycięstwami, absolutnym zaangażowaniem i zostawieniem serca na boisku możemy zmienić tę sytuację, która jest teraz.

A sytuacja jest wyjątkowo trudna. Przez cały mecz piłkarze Lecha Poznań grali bez wsparcia kibiców. Ci zamiast flag w barwach klubu wywiesili tylko transparenty z hasłami świadczącymi o ich wielkim rozczarowaniu postawą drużyny. Półtora tygodnia wcześniej "Kolejorz" skompromitował się w europejskich pucharach, z których odpadł po remisie ze Stjarnan. Mecz z Pogonią Szczecin był pierwszą okazją w Poznaniu do tego, by fani mogli pokazać, co myślą o postawie drużyny. - Po bardzo słabym, żenującym występie znów odpadliśmy z pucharów. To strata dla wszystkich: kibiców i całego klubu. Wiadomo, odpadliśmy my, trener i zawodnicy, bo to my byliśmy na boisku i zawaliliśmy to. Wiemy, że teraz musimy na boisku dać kibicom powód do tego, by znów byli z nami - mówi 27-letni zawodnik.

Szymon Pawłowski nie chce oceniać tego, co zmieniło się w zespole po przyjściu nowego, tymczasowego szkoleniowca, Krzysztofa Chrobaka. - Na pewno trudno coś zmienić przez trzy dni, które pracowaliśmy z trenerem Chrobakiem - mówi. - Teraz czeka nas cały tydzień treningów i zobaczymy, jak nasza gra będzie wyglądała w Chorzowie.