Sport.pl

Kędziora, Hämäläinen, Kownacki - Lech Poznań wygrał 3:0! Jest awans do trzeciej rundy

Imponująca gra i łatwe dwa gole przed przerwą pozwoliły Lechowi Poznań odrobić straty z Kalju Nomme. To, co lechici pokazali po przerwie, było już jednak niepokojące. Awansowali ostatecznie z wynikiem 3:0
0:1 rok temu w Wilnie, 0:1 teraz w Tallinnie - obydwa wyniki w Lidze Europejskiej były dla Lecha bardzo niekorzystne, ale obydwa spowodowały zupełnie odmienną reakcję Lecha, zarówno przed meczem, jak i w jego trakcie. Wtedy, przed rokiem porażka na Litwie wpisywała się i podsumowywała ogólną niemoc Kolejorza. Teraz przegrana w Tallinnie nie spowodowała nawet większego zdenerwowania. - Nie odpadniemy - zapewniał trener Mariusz Rumak z niecodziennym dla siebie spokojem. Twierdził nawet, że nawet jeśli goście strzelą w Poznaniu gola, to Lech odpowie trzema.

Pierwsze dziewięć minut meczu w Poznaniu pozwoliły upewnić się, że wie, co mówi. Pamiętajmy bowiem, że pierwsze spotkanie (podobnie zresztą jak i rewanż) nie było transmitowane przez żadną stację telewizyjną. Kibice Lecha nie mieli zatem możliwości, by przekonać się, z jak słabym rywalem przyszło grać (i przegrać) Kolejorzowi. A był to przeciwnik na poziomie maksymalnie pierwszej ligi polskiej i to gdy będziemy uprzejmi i kurtuazyjni.

Podczas tych pierwszych dziewięciu minut Lech natarł na Kalju Nomme z wielką siłą i stworzył trzy groźne okazje bramkowe. Strzelali Tomasz Kędziora, Szymon Pawłowski i Vojo Ubiparip, którego trener Mariusz Rumak wystawił w ataku po niezwykle udanym w jego wykonaniu meczu ligowym z Piastem Gliwice. Kasper Hämäläinen został cofnięty, a miejsce kontuzjowanego Karola Linettego zajął w środku pola Darko Jevtić. To właśnie podania Szwajcara były ozdobą tego spotkania - kilkukrotnie otwierał nimi kolegom drogę do bramki.

Gole nie padały aż do 33. minuty, a publiczność zastanawiała się już, jak długo można okładać przeciwnika dociśniętego do lin ringu bez wyraźnego skutku. Kalju Nomme rzadko wychodziło z własnej połowy, jeszcze rzadziej konstruowało jakieś sensowne akcje. Po kilku przebieżkach Szymona Pawłowskiego i Gergo Lovrencsicsa boczni obrońcy Ken Kallaste i Henrik Prüg wyglądali, jakby mieli dosyć. Ken Kallaste przeprowadził jedyną akcję rywali przed przerwą, natomiast Henrik Prüg rzeczywiście został zmieniony.

Nie dało się zdobyć gola z akcji, to Lech posłużył się rzutem rożnym. Tomasz Kędziora po raz kolejny w tym meczu wyszedł do strzału głową i strzelił w 33. minucie pięknego gola. Przed przerwą natomiast o swoje upomniał się pazerny na grę i bramki Vojo Ubiparip, wygłodniały po wielu tygodniach bez gry. Uderzył tak, że bramkarz Vitali Teles (nie po raz pierwszy w tym meczu) wypuścił mokrą od deszczu piłkę. Kasper Hämäläinen wepchnął ją do siatki.

Lech Poznań schodził do szatni z prowadzeniem 2:0 i poczuciem, że jest o klasę lepszy od rywala. Jednocześnie z ryzykiem, że jakiś przypadkowy gol Estończyków wciąż może ich wyrzucić z pucharów, co przy takim przebiegu gry przy Bułgarskiej byłoby nie do pomyślenia.

Estoński trener Igor Prins (w 2009 roku z Levadią Tallinn wyeliminował z walki o Ligę Mistrzów krakowską Wisłę) wystawił swego japońskiego asa Hidetoshi Wakuiego (zdobył jedynego gola przed tygodniem) na pozycji defensywnego pomocnika. W drugiej połowie przesunął go już do przodu, ale wicemistrz Estonii nie miał ani pomysłu, ani okazji, ani wreszcie umiejętności, by przeprowadzić dobrą i bramkową akcję. Nie miał też szansy, by skorzystać z takiego błędu, po jakim gola przed tygodniem podarował im w Tallinnie obrońca Lecha Maciej Wilusz, który tym razem siedział na ławie.

Imponująco grający momentami przed przerwą Lech w drugiej połowie ostygł wyraźnie i kilkakrotnie naraził się nawet na gwizdy. Trener Mariusz Rumak wpuścił na boisko Dawida Kownackiego i Muhameda Keitę, piłkarzy, którzy swą obecnością na boisku potrafią zmienić wiele. Dawid Kownacki w 75. minucie miał doskonałą okazję bramkową, ale trafił w bramkarza. Na ostatnie pięć minut wszedł także wracający po kontuzji Łukasz Teodorczyk, ale nadal w drugiej połowie Lech grał letnio, nie potrafił dobić przeciwnika trzecim golem, narażając się na spore ryzyko. Estończycy poczuli bowiem szansę. Okazji bramkowych nie stwarzali, ale atakowali i utrzymywali się nieco dłużej przy piłce. Kibice denerwowali się, gdyż wiedzieli, że Kolejorz powinien prowadzić już znacznie wyżej, tymczasem jego awans jakimś cudem wciąż stał pod znakiem zapytania.

Fatalna gra po przerwie spowodowała, że aż 20 263 widzów oglądających ten mecz musiało odliczać ostatnie sekundy, obgryzając paznokcie. Lech, który do niedawna imponował, teraz rozczarowywał. Miał szczęście, że naprzeciw niego była drużyna, która nie umiała tego wykorzystać. Dopiero w doliczonym czasie wynik na 3:0 po kontrze ustalił Dawid Kownacki, dobijając odsłoniętego przeciwnika.

Kolejorz wygrał 3:0 i awansował. W trzeciej rundzie zagra z Motherwell FC (Szkocja) albo Stjarnan Gordabaer (Islandia).

Więcej o:
Komentarze (45)
Kędziora, Hämäläinen, Kownacki - Lech Poznań wygrał 3:0! Jest awans do trzeciej rundy
Zaloguj się
  • marcin44

    Oceniono 230 razy 204

    Gratuluje Lechowi! Jestem kibicem Legii i chcę aby wreszcie kluby z Polski pokazały się w europie..Legia awansowała ale gra fatalnie...mam nadzieję, że kiedyś Polski klub pokaże się...no i Nasza kadra :-(

  • wawiak80

    Oceniono 112 razy 76

    Gratuluję Lechowi zwycięstwa. Ile to było płaczu tydzień temu ze polska liga jest na dnie. Tym czasem dwie polskie ekipy Lech i Legia zlały ogórków jak przystało na drużyny z ambicjami.

  • vida69

    Oceniono 91 razy 67

    Rozpiera mnie duma,jak polskie zespoły deklasują amatorów i dobijają je w doliczonym czasie gry:)

  • slawczan

    Oceniono 38 razy 28

    Dobrze, ze nie czekaja na tych asow jakies potegi z Malty albo Andory bo by byla nerwowka.

  • krzysiek_666

    Oceniono 29 razy 21

    Najważniejszy jest awans, ale moim zdaniem Lech niepotrzebnie odpuścił w drugiej połowie. Wiem, że w weekend znowu mecz ligowy i nie ma co marnować sił, tym bardzie że rywal mało wymagający i niepotrafiący wykorzystać paru drobnych błędów, ale trzeba było jeszcze te 10-15 minut pobiegać wysokim tempem, strzelić na 3:0 i zakończyć ten dwumecz. A tak narazili się na niepotrzebną nerwówkę. Jednak w następnej rundzie już tak łatwo może nie być.

  • stach_79

    Oceniono 27 razy 13

    Champioens Lick coraz bliżej

  • kaktus118

    Oceniono 4 razy 4

    Bramki:
    www.sportowefakty.pl/pilka-nozna/455886/kolejorz-nie-dal-plamy-gole-z-meczu-lech-poznan-jk-nomme-kalju-wideo

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX