Trener Kalju Nomme Igor Prins wyeliminował z pucharów Wisłę Kraków. Powtórzy to z Lechem?

Igor Prins - szkoleniowiec Kalju Nomme, rywala Lecha Poznań w eliminacjach Ligi Europejskiej - w 2009 roku prowadził Levadię Tallinn. Wówczas Estończycy wybili z głowy marzenia o Lidze Mistrzów krakowskiej Wiśle. Teraz ekipa prowadzona przez Igora Prinsa może zakończyć pucharową przygodę Kolejorza.
- Nie interesuje mnie to, że po pierwszym meczu statystycznie mamy aż 60 procent szans, że to my wygramy w tym dwumeczu. Jestem realistą. Pamiętam z kim gramy - mówi przed rewanżowym spotkaniem z Lechem Poznań trener Kalju Nomme Igor Prins. W pierwszy meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej jego podopieczni sprawili sporą niespodziankę, wygrywając w Tallinnie z Kolejorzem 1:0.

Pięć lat temu Igor Prins prowadził Levadię Tallinn, która w eliminacjach Ligi Mistrzów mierzyła się z Wisłą Kraków. Spod Wawelu Estończycy wywieźli remis 1:1, a Biała Gwiazda remis uratowała dopiero w samej końcówce spotkania. Swojej kompromitacji wiślacy dopełnili jednak w rewanżu. W Tallinnie przegrali 0:1 i odpadli z pucharowej rywalizacji, nie załapując się nawet na eliminacje Pucharu UEFA. Teraz, po pierwszym meczu z Lechem Poznań Kalju Nomme pod wodzą Igora Prinsa jest bliskie wyrzucenia za pucharową burtę wicemistrzów Polski. - Widać jest coś w tym, że polskim zespołom nie wychodzą pierwsze mecze po letnich przygotowaniach. To jedyne wytłumaczenie, jakie przychodzi mi do głowy. Dlatego też nie chcę teraz porównywać tamtej Wisły z dzisiejszym Lechem. Obie ekipy zagrały zbyt mało spotkań przed spotkaniami z moimi zespołami, by ich ocena była rzetelna - podkreśla Igor Prins.

Zwycięstwo Kalju Nomme w pierwszej części dwumeczu z Lechem było sporym zaskoczeniem nie tylko w Polsce, ale także w Estonii. - To była duża niespodzianka. Wiemy jak silna jest polska liga. Grał w niej przecież Henrik Ojamaa [niedoszły lechita, a w minionym sezonie gracz Legii Warszawa - red.] i mówił nam o tym.

Teraz w młodzieżowej drużynie Kalju Nomme gra młodszy brat Henrika, Hindrek Ojamaa.

Szkoleniowiec rywala Lecha przyznał, że oglądał tylko ostatnie 40 minut niedzielnego pojedynku Kolejorza z Piastem Gliwice, w którym poznaniacy zwyciężyli 4:0. - Widzieliśmy, że Lech prezentuje się dużo lepiej niż w Tallinnie. Dlatego cały czas pamiętamy, że dwumecz to 180 minut. Za nami dopiero pierwsza połowa - zaznacza trener Kalju Nomme.

Więcej o: