Kalju Nomme - Lech Poznań 1:0. Kolejna kompromitacja polskiego futbolu

Kalju Nomme - Lech Poznań w II rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej. Darko Jevtić

Kalju Nomme - Lech Poznań w II rundzie kwalifikacji do Ligi Europejskiej. Darko Jevtić (Fot. Adam Ciereszko)

Wracają ubiegłoroczne koszmary Lecha Poznań. W zeszłym roku Wilno, w tym roku Tallinn - Kolejorz znów nie umiał wygrać z teoretycznie słabiutkim rywalem i wyprawę do Estonii zakończył wynikiem 0:1 z wicemistrzem kraju Kalju Nomme.
Kompromitujący Legię Warszawa i wywalczony dopiero w doliczonym czasie gry remis z amatorami z Irlandii wywołał swoiste schadenfreude u wielu kibiców Lecha. Ci trzeźwiej patrzący na świat radzili poczekać z ironicznymi uśmieszkami do czwartkowego meczu Lecha z Kalju Nomme, którym Kolejorz rozpoczynał batalię o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. To batalia kluczowa dla klubu - liczącego na konkretne zyski z pucharowych meczów, a także dla trenera Mariusza Rumaka. Ewentualne odpadnięcie w starciu z rywalem teoretycznie dużo słabszym będzie bowiem oznaczało przerwanie kariery w Lechu tego szkoleniowca.

Lech do pucharowych bojów szykował się solidnie, zmienił filozofię przygotowań po to, by być w formie już teraz, w lipcu. Wzmocnił się też trzema poważnymi piłkarzami, tracąc jednocześnie tylko piłkarzy zwykle pomijanych w podstawowej jedenastce. A zatem - jest teoretycznie mocniejszy niż rok temu, gdy kompromitował się w meczach z półamatorami z Żalgirisu Wilno.

Teoria - teorią, praktyka - praktyką. Kalju Nomme to ekipa chyba jeszcze słabsza niż Żalgiris i Lech powinien po prostu rozbić ją, jak pięć lat temu rozbijał na wyjeździe norweski Fredrikstad. - Chcemy sprawę awansu rozstrzygnąć już w pierwszym meczu - zapowiadał 17-letni Dawid Kownacki. Jego zapędy studził nauczony wileńskim doświadczeniem trener Rumak: - Gdy Dawid będzie miał trochę meczów w pucharach na koncie, takie wypowiedzi będą uprawnione.

Czyżby Rumak wiedział, co mówi? Wydawało się, że Lech na początku panuje nad sytuacją: tradycyjnie nieźle "pracowały" oba skrzydła Lecha, piłka kilka razy pofrunęła do wystawionego w ataku Kaspra Hamalainena. Co z tego jednak, jeśli rosły Fin ani razu nie zrobił z niej dobrego pożytku? Estończycy dobrze przygotowali się do tego meczu i wiedzieli, że w ostatnich meczach poprzedniego sezonu oraz w letnich sparingach ofensywa Lecha oparta była nie na Hamalainenie czy Lovrencsicsie, ale na Szymonie Pawłowskim. Pilnowali go pieczołowicie i nie pozwolili na wiele. Ale skrzydłowy Lecha kilka razy zwodem urwał się rywalom i próbował kończyć akcje strzałami. Niestety, były to strzały słabe lub niecelne. To i tak więcej, niż ofensywie Lecha dawał pozostawiony na szpicy Hamalainen, a pomysł z wystawianiem Fina w ataku trzeba jednak uznać po prostu za zły.

Przed przerwą najlepszą okazję do zdobycia gola mieli... gospodarze. Piłkarze Lecha nie umieli wybić piłki z własnego pola karnego i dopadł do niej Felipe Nunes. Piłkarz Kalju uderzył po ziemi i Jasmin Burić musiał pokazać cały swój niemały kunszt, by odbić piłkę na róg. Dla bramkarza Lecha to był ważny mecz - w oficjalnym meczu pierwszego zespołu zagrał po raz pierwszy od niemal roku. 11 miesięcy stracił przez kontuzję.

Lech na drugą połowę wyszedł przed Estończykami. - Ej, Hubert, strzelicie coś wreszcie? - spytał ten z kibiców Lecha, który wyposażony jest w megafon. By wreszcie coś strzelić, trener Rumak wprowadził wreszcie na boisko nominalnego napastnika Dawida Kownackiego. I faktycznie, to on dwa razy był najbliżej strzelenia gola: raz chybił po uderzeniu lewą nogą z linii pola karnego, za drugim razem trafił piłką w poprzeczkę.

Problem w tym, że Lech już wtedy przegrywał. Popis nieudolności dał nowy obrońca Lecha Maciej Wilusz, który przy linii pola karnego po prostu oddał piłkę rywalowi. Hidetoshi Wakui, największa gwiazda Kalju Nomme i jego najlepiej opłacany piłkarz, nie marnuje takich okazji. Strzelec trzech goli w ostatnim ligowym meczu strzelił też Lechowi i uszczęśliwił dwa tysiące kibiców Kalju.

Po meczu piłkarze Lecha sami, nieproszeni, podeszli do swoich kibiców i ładnych kilka minut tłumaczyli się z tej porażki. Do szatni zaczęli schodzić, gdy fani krzyknęli "Kolejorz!".

Zdjęcie HLPN02: Lech Poznań - czapka Puma Zdjęcie Puma Koszulka męska SMU Lech Poznań B2B 74104302 Zdjęcie Torba PASO Lech Poznań 82-182B
HLPN02: Lech Poznań - czapk... Puma Koszulka męska SMU Lec... Torba PASO Lech Poznań 82-1...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


W rewanżu w Poznaniu Lech:
Zobacz także
  • Lech Poznań w Estonii, czyli strach przed zaklęciem [BLOG RANA VULGARIS]
  • Estonia na igrzyskach 1924 Jak Józef Stalin oduczył Estończyków futbolu [BLOG RANA VULGARIS]
  • Hidetoshi Wakui mówi: ''Nomme to mój dom'' Japońska gwiazda Kalju Nomme - Hidetoshi Wakui i jego niezwykłe cieszynki
Komentarze (193)
Kalju Nomme - Lech Poznań 1:0. Kolejna kompromitacja polskiego futbolu
Zaloguj się
  • martin636

    Oceniono 610 razy 594

    Tu już niemożna mówić o wstydzie czy kompromitacji.Polska piłka w tym momencie sięgła dna totalnego.

  • his_dudeness

    Oceniono 428 razy 416

    Kompromitacja zespoły z Estonii.
    Przejeżdża do nich zespół z futbolowego trzeciego świata, a oni dopiero w końcówce strzelają im bramkę, której nie wypracowali (błąd odkrycia Nawałki, Wilusza).

  • taiczo

    Oceniono 275 razy 273

    Spieszmy się kibicować Polskim klubom w eliminacjach do eliminacji bo te postanowiły chyba zagrać w grę w kto szybciej i jak najżałośniejszym stylu odpaść.
    Jeszcze tylko we wrześniu w dupę od Giblartaru i można zamknąć ten syf.

  • rabe_tata_joea

    Oceniono 245 razy 181

    hmmmm a tyle się od wczoraj napinacze z Poznania nagadali ...
    Nasz liga to dno.

  • keinnasenhasen

    Oceniono 185 razy 179

    Polska piłka istnieje tylko teoretycznie...

  • Piotr Konkurs

    Oceniono 165 razy 165

    Zastanawiające że kluby z Irlandii, Estonii czy Litwy nazywamy pół-amatorskimi, a nasze profesjonalnymi.

  • his_dudeness

    Oceniono 143 razy 125

    Szybka bramka ustawiła ten mecz.

  • sir_fred

    Oceniono 110 razy 92

    Kolejny sukces trenera Rumaka i znakomicie przez niego przygotowanego zespołu... Podobno dwa lata temu nie wyszło, bo zespół był w przebudowie. Rok temu ponoć były kontuzje. W tym roku wszystko wg konika było ok... ha, ha, ha, ha.... Długo jeszcze będziecie go trzymać? Cała Polska pęka ze śmiechu...

  • slaskwroclaw_fan

    Oceniono 107 razy 85

    cholera, że też akurat zabrakło szczęścia :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 31 63 49:31 19 6 6
2 Lechia Gdańsk 31 60 45:27 17 9 5
3 Piast Gliwice 32 59 50:31 17 8 7
4 Jagiellonia Białystok 32 51 49:44 14 9 9
5 Cracovia Kraków 32 48 39:36 14 6 12
6 Zagłębie Lubin 32 47 50:42 14 5 13
7 Pogoń Szczecin 31 46 47:44 13 7 11
8 Lech Poznań 31 44 44:43 13 5 13
9 Korona Kielce 31 43 37:44 11 10 10
10 Wisła Kraków 31 42 57:51 12 6 13
11 Górnik Zabrze 31 34 37:49 8 10 13
12 Miedź Legnica 31 33 32:54 8 9 14
13 Wisła Płock 31 33 43:51 8 9 14
14 Śląsk Wrocław 31 31 35:39 8 7 16
15 Arka Gdynia 31 29 39:45 6 11 14
16 Zagłębie Sosnowiec 31 25 43:65 6 7 18

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa