Lech Poznań już w Estonii. Na lotnisku spotkał ekipę z rosyjskiej ekstraklasy

Piłkarzy FK Krasnodar spotkali na lotnisku w Tallinnie gracze Lecha Poznań, którzy przylecieli na czwartkowy mecz z Kalju Nomme w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. - Przeliczyłem naszych, nikt nie wsiadł do autobusu Rosjan - śmiał się wiceprezes klubu Piotr Rutkowski.
Nieco ponad dwie godziny trwał lot lechitów czarterowym samolotem ATR-72 z poznańskiego lotniska Ławica do Tallinna. Piłkarze Lecha w hali odlotów tutejszego portu pojawili się przed godz. 13 polskiego czasu. Od razu wsiedli do czekającego na nich autobusu i pojechali do hotelu Radisson Blu, położonego niemal w samym sercu estońskiej stolicy. Osobnym busem do hotelu pojechali członkowie kadry zarządzającej klubem z prezesem Karolem Klimczakiem na czele. Lech - podobnie jak przed rokiem przy okazji meczu z fińską Honką Espoo - zorganizował przy okazji wyjazdowego meczu pucharowego duże posiedzenie swojej kadry kierowniczej.

Lech Poznań nie był jednak jedynym piłkarskim zespołem, który tego wczesnego popołudnia pojawił się na lotnisku w Tallinnie. Kwadrans przed lechitami wylądowała maszyna z Salzburga, gdzie na zgrupowaniu bawił FK Krasnodar. Rosjanie 1,5 godziny przed meczem z Lechem rozegrają swoje spotkanie w Lidze Europejskiej z ekipą Sillamae Kalev. W zespole z Krasnodaru był reprezentant Polski, były piłkarz Legii Warszawa Artur Jędrzejczyk.

- Przeliczyłem naszych piłkarzy, żaden nie wsiadł do autobusu Rosjan - żartował wiceprezes Lecha Piotr Rutkowski. - Przypominałem im, że mają kontrakty z naszym klubem - dodał z uśmiechem, nawiązując do znacznie lepszych zarobków, na jakie mogą liczyć gracze w rosyjskiej ekstraklasie.

W porze meczu, czyli o godz. 19 miejscowego czasu (w Polsce będzie wtedy godz. 18) lechici przeprowadzą trening na stadionie Kadrioru. Dwie godziny wcześniej na tej samej murawie odbędzie się trening Kalju Nomme.