Sport.pl

Kalju Nomme wygrało po golu piłkarza, który rok temu uciekał przed wojną

29-letni Brazylijczyk Fabio Seravalli Prates, który strzelił jedynego gola w meczu Kalju Nomme z Framem Reykjavik, to piłkarz o karierze, jakiej w "Kolejorzu" nie ma nikt. Grał w Wietnamie i Hondurasie, a w Bangladeszu cudem uszedł z życiem.


Estoński zespół Kalju Nomme wygrał z Framem Reykjavik na Islandii 1:0 i teraz Lech Poznań jest bliżej gry w Lidze Europejskiej właśnie z Estończykami. To zwycięzca tej pary będzie jego rywalem w drugiej rundzie tych rozgrywek - pierwszy mecz odbędzie się 17 lipca na wyjeździe, a rewanż 24 lipca w Poznaniu.

Kalju Nomme ma zaliczkę po bramce, którą strzelił zawodnik dość niezwykły. To Brazylijczyk Fabio Seravalli Prates, zwany Fabinho. 29-letni piłkarz z Sao Paulo, który do ligi estońskiej trafił w marcu tego roku. Podpisanie przez niego kontraktu z Kalju Nomme zostało odnotowane przez estońskie media, co jest dosyć znamienne, gdyż na co dzień interesują się one piłką nożną dość umiarkowanie, nie bardziej niż lekkoatletyką czy rajdami samochodowymi. Pozyskanie Fabio Pratesa było jednak sporym wydarzeniem, zwłaszcza że przyszedł on jako wolny zawodnik po tym, jak w ostatniej chwili uciekł z Bangladeszu.

Było to na początku zeszłego roku, gdy brazylijski piłkarz był zawodnikiem miejscowego klubu Brothers Union ze stolicy kraju, Dhaki. Zatrudniał on wielu cudzoziemców np. z Afryki, ale i z Haiti czy Brazylii.

W Bangladeszu wybuchły krwawe zamieszki po ogłoszeniu wyroku śmierci dla Delwara Hosajna Sajediego, lidera opozycyjnej partii fundamentalistów za zbrodnie z czasów wojny w 1971 roku. Uznano go za winnego masowych zabójstw i religijnego prześladowania hinduistów w czasie tamtej wojny, która zakończyła się oderwaniem dawnego Pakistanu Wschodniego od macierzy i ogłoszeniem jego niepodległości jako Bangladeszu.

Fabio Prates był wtedy akurat w sklepie. Opowiada o tych wydarzeniach tak: - Wybrałem się do centrum handlowego na zakupy, bo następnego dnia miałem lecieć do Brazylii. Zazwyczaj chodziłem z tłumaczem, tym razem poszedłem sam. Gdy wyszedłem ze sklepu, Dhaka płonęła. Słychać było strzały, ludzie uciekali i krzyczeli, a policja do nich strzelała. Pojawił się nawet czołg. Byłem przerażony, nigdy nie widziałem czegoś takiego.

Brazylijczyk opowiada, że przedostał się pod gradem kul do zaparkowanego samochodu, ale nie był w stanie odjechać. - Siedziałem w aucie i prosiłem Boga, żebym zdołał przeżyć. Wysłuchał moich próśb, ale od razu wyjechałem z Bangladeszu - mówi i dodaje: - Każde przeżycie, nawet najbardziej dramatyczne wzbogaca człowieka. Dopiero po tej strzelaninie zwróciłem uwagę na sytuację ludzi w Bangladeszu, na biedę i to, co tam się dzieje.

To nie wszystkie egzotyczne doświadczenia czołowego gracza Kalju Nomme, z którym prawdopodobnie zmierzy się "Kolejorz". Fabio Seravalli Prates grał także w Wietnamie i w Hondurasie - w klubie Deportes Savio z Santa Rosa de Copan. Jak twierdzi, nazwisko "Seravalli" zawdzięcza przodkom, którzy pochodzą z Toskanii. Sam jest kibicem AC Milan.

CZY LECH BĘDZIE MIAŁ PROBLEMY Z RYWALAMI? DYSKUTUJMY NA FACEBOOKU

Więcej o: