Damian Nawrocik: I tak jestem spełniony. Bo w ogóle tu grałem

W barwach Lecha Poznań debiutował w sierpniu 2002 roku w meczu z KSZO Ostrowiec, po powrocie Kolejorza do ekstraklasy. Odszedł zimą 2005/2006. Damian Nawrocik dzisiaj mieszka w Walii i mówi, że czuje się spełniony


Obserwuj autora na twitterze

Damian Nawrocik przyleciał z Walii do Poznania specjalnie na benefis Piotra Reissa i mecz uświetniający 10. rocznicę zdobycia Pucharu Polski przez zespół trenera Czesława Michniewicza, którego był członkiem. Gdy grał w Lechu przed dekadą uważany był za wielki talent. Wieszczono mu karierę Mirosława Okońskiego czy Andrzeja Juskowiaka. Był moment, gdy cały stadion wiwatował już w chwili, w której Damian Nawrocik szykował się do zmiany. Ostatecznie kariera piłkarza nie rozwinęła się tak burzliwie. Wiosną 2006 roku Damian Nawrocik znalazł się w Arce Gdynia, potem w ŁKS Łódź, KSZO Ostrowiec, a kończył ją w Jarocie Jarocin i Orkanie Rumia.

- Moje piłkarskie losy mogły potoczyć się inaczej, ale na przeszkodzie stanęły przede wszystkim kontuzje - mówi dzisiaj 33-letni były lechita. - I tak jednak czuję się spełniony jako piłkarz. Sam fakt, że mogłem grać w Lechu Poznań, u boku takich piłkarzy jak chociażby Piotr Reiss i zdobyć z nimi Puchar Polski jest dla mnie powodem do wielkiej dumy. Jako mały chłopiec stałem przecież za bandami reklamowymi stadionu Lecha i stamtąd podawałem Piotrowi Reissowi piłki. A później mogłem z nim grać w jednej drużynie, na dodatek z numerem 10 na plecach. A taki numer to wielkie zobowiązanie. To, co mogłem osiągnąć w piłce, osiągnąłem i to czyni mnie szczęśliwym - dodał.

CZY PAMIETACIE DAMIANA NAWROCIKA? DYSKUTUJMY NA FACEBOOKU