Bohater pierwszego dnia mundialu, Yuichi Nishimura, był zachwycony po meczu Lecha w Poznaniu

Japoński arbiter Yuichi Nishimura, który w czwartek podyktował kontrowersyjny rzut karny w meczu Brazylii z Chorwacją na otwarcie mundialu, w 2008 roku rozstrzygał wówczas w pojedynku Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze (3:0). Po spotkaniu był zachwycony widownią przy Bułgarskiej.


W sierpniu 2008 roku na przebudowywany z myślą o Euro 2012 poznański stadion przyszło 17 tysięcy osób. "Kolejorz" prowadzony przez Franciszka Smudę łatwo pokonał Górnika 3:0, po golach Roberta Lewandowskiego, Bartosza Bosackiego i Rafała Murawskiego. Ten pierwszy, dziś jeden z najlepszych napastników świata, po raz kolejny potwierdził wówczas swój nieprzeciętny talent i zaczął urastać do miana gwiazdy ekstraklasy. Dopiero zaczynał swoją przygodę z reprezentacją Polski.

Ciekawostką meczu było, że sędziowali go Japończycy. Głównym arbitrem był Yuichi Nishimura. Dziś sędzia, o którym mówi cały piłkarski świat, a wówczas dopiero ruszający do międzynarodowej kariery 36-latek z Tokio. Przed przyjazdem do Poznania prowadził mecz GKS Bełchatów z Piastem Gliwice i było to pierwsze spotkanie, w którym rozstrzygał w Europie.

Yuichi Nishimura, który sędzią został w 1999 roku, pięć lat później został arbitrem międzynarodowym. Do Polski trafił na zasadzie wymiany sędziowskiej między federacjami Polski i Japonii. Przygotowywał się wówczas do wyjazdu na mundial w 2010 roku. Podczas mistrzostw w RPA sędziował mecze Urugwaj - Francja, w trakcie którego pokazał pierwszą czerwoną kartkę podczas turnieju (dla Nicolasa Lodeiro z Urugwaju) oraz ćwierćfinał między Brazylią i Holandią. Podczas finału tamtego mundialu był sędzią technicznym.

W meczu otwarcia tegorocznego mundialu przyznał kontrowersyjny rzut karny na korzyść Brazylii, po którym gospodarze mistrzostw objęli prowadzenie 2:1. Wygrali 3:1.

Oto krótka rozmowa z Yuichim Nishimurą po meczu Lech - Górnik z 2008 roku.

Mówi japoński sędzia: Znaliśmy tylko Hajtę

PIOTR LEŚNIOWSKI: Jak się panu sędziuje w Polsce?

YUICHI NISHIMURA: Jestem zachwycony meczem. Piłkarze grali twardo, ale nie narzekam, nie miałem za dużo pracy. Atmosfera była super, nie da się porównać do tego, co zobaczyliśmy przed tygodniem w Bełchatowie [tam Nishimura prowadził mecz GKS Bełchatów - Piast Gliwice]. Inny świat: głośny doping, ciągłe śpiewy... Naprawdę

świetna widownia. Może jak w Bełchatowie wybudują już wszystkie trybuny, to będzie podobnie, ale nie wiem.

Ale w Japonii stadiony są większe, frekwencja na nich też...

- Tak, ale to zupełnie inna publiczność. Nie tak żywiołowa jak w Poznaniu.

Słyszał pan o wielkiej aferze łapówkarskiej w polskiej piłce? U nas ponad sto osób było zatrzymanych w związku z korupcją. W tym wielu sędziów.

- Gdy przyjechaliśmy do Polski, opowiedziano nam [Nishimura przyjechał ze swoimi asystentami] o tym. Ale nie jesteśmy tu dlatego, że mieliście tę aferę. Przysłała nas tu nasza federacja, która wymienia się z Polską sędziami. Dla nas to dobre rozwiązanie, bo przygotowujemy się do mistrzostw świata w 2010 r. Jesteśmy sędziami międzynarodowymi, ale nigdy nie sędziowaliśmy rozgrywek ligowych w Europie, więc każde doświadczenie się

przyda. Mamy już za sobą kilka dużych imprez piłkarskich, choćby Puchar Narodów Afryki. W Japonii nie

ma korupcji w sporcie. Myślę, że ma to związek z naszą kulturą i tradycją. Takie zachowania nigdy nie były tolerowane.

Słyszeliście panowie o jakimś polskim piłkarzu?

- Tak (śmiech). Przed przyjazdem do Poznania znaliśmy jego nazwisko: Hajto. Wiedzieliśmy, że to bardzo doświadczony zawodnik, który wiele lat występował w Bundeslidze. Tak, o jego żółtych kartkach zbieranych tam też słyszeliśmy. Dziś dałem mu żółtą kartkę, ale nie było innego wyjścia - za takie zachowanie [Hajto uderzył w twarz Wojtkowiaka]. Na pewno nie byliśmy uprzedzeni do nikogo przed tym meczem.