Prezes Lecha Karol Klimczak: Niewykluczone, że nie sprzedamy żadnego piłkarza

RB Lipsk zerwał negocjacje z Lechem Poznań w sprawie kupna Łukasza Teodorczyka. A "Kolejorz" składa zaskakującą deklarację: "Niewykluczone, że nikogo nie sprzedamy"
Łukasz Teodorczyk, Gergo Lovrencsicsc, Marcin Kamiński - to piłkarze, o których możliwym odejściu mówiło się od chwili, gdy Lech informował o prawdopodobnej sprzedaży swoich czołowych graczy. Teraz jednak komunikat jest inny. Lech mówi: "Nie wykluczamy, że nie sprzedamy nikogo".

Kibice Lecha Poznań przygotowali się już mentalnie do tego, że ponieważ klub potrzebuje pieniędzy dojdzie do "wyprzedaży". Tymczasem Lech na słowo "wyprzedaż" reaguje alergicznie. Jak mówi prezes klubu Karol Klimczak, odejścia zawodników i przyjścia nowych są naturalnym procesem, tak jak w każdym innym zawodzie. I zapewnia, że Lech w żadnym razie nie zamierza się osłabiać przed startem w europejskich pucharach (początek w połowie lipca).

- Jest pewne, że w Lechu nie dojdzie do wyprzedaży piłkarzy, tylko wzmacniania składu. Oczywiście chcemy umożliwić naszym najlepszym zawodnikom rozwój, otwierać im drzwi na Zachód, ale nie będziemy robili tego na siłę. Oferty muszą satysfakcjonować każdą stronę - mówi prezes Lecha Poznań Karol Klimczak.

To pokłosie zerwania rozmów w sprawie transferu Łukasza Teodorczyka do RB Lipsk, o czym doniósł piątkowy "Bild", nazywając jednocześnie właściciela Lecha Jacka Rutkowskiego "chciwym bossem". Nieoficjalnie wiadomo, że RB Lipsk nie zgodził się na sumę transferową, której żądał "Kolejorz" (mowa o 3 mln euro). Zdaniem Niemców, Lech zmienił wcześniejsze ustalenia. Sugerują, że szef poznańskiego klubu oczekuje wpisania do umowy kontraktowej nowych klauzul, prawdopodobnie o dodatkowych zyskach dla Lecha w przypadku kolejnego transferu piłkarza. Poznański klub po prostu zalicytował tak wysoko, że RB Lipsk podziękował.

"Bild" przypomniał także historię sprzed czterech lat, gdy Lech Poznań sprzedawał Roberta Lewandowskiego. Wtedy też negocjacje były zrywane, nawet kilkukrotnie. Też nie brakowało wzajemnych epitetów, a jednak napastnik Lecha trafił ostatecznie do Bundesligi.

Ciekawe jest to, że informacja o wycofaniu się Niemców z rozmów, która dotarła na stadion przy Bułgarskiej w czwartek rano, nie wywołała niepokoju. Lech Poznań przyjął stanowisko "nie to nie", a prezes Karol Klimczak zapewnia, że nie ma w "Kolejorzu" determinacji, by koniecznie kogoś sprzedać.

- Niewykluczone, że nie sprzedamy tego lata ani jednego piłkarza, ale jeśli tak się stanie, jesteśmy gotowi na to, by szybko uzupełnić brakujące ogniwo odpowiednim zawodnikiem - zadeklarował.

Na razie Lecha Poznań tylko się wzmacnia, bowiem pozyskał Macieja Wilusza (wolny transfer z GKS Bełchatów) oraz Muhameda Keitę (Lech zapłacił norweskiemu klubowi Stromsgodset Drammen 2,5 mln koron norweskich, czyli 300 tys. euro). Podczas prezentacji Muhameda Keity wiceprezes ds. sportowych Piotr Rutkowski zapowiedział, że "to nie koniec".

Trener Lecha Poznań Mariusz Rumak zapowiedział, że jest w stanie zbudować drużynę na puchary z "nowych cegieł", o ile dostanie je do 16 czerwca.