Sport.pl

Nowy kapitan Marcin Kamiński: Kontrolowaliśmy mecz. Pewny występ Paulusa Arajuuriego

- Zagraliśmy dużo lepiej niż w Bydgoszczy i mecz był całkowicie pod naszą kontrolą. Dobrze, bo teraz każdy mecz to dla nas finał. Stawka jest ogromna - mówił po meczu z Górnikiem Zabrze obrońca Lecha Poznań Marcin Kamiński, który pod nieobecność Huberta Wołąkiewicza i Krzysztofa Kotorowskiego nosił opaskę kapitana.
Marcin Kamiński przyznał, że nie jest człowiekiem kłótliwym i impulsywnym. - Do rozmów z sędzią jako kapitan jestem gotów, ale kłócić się z arbitrem nie chcę i nie widzę powodu. Po co? Trzeba być rozsądnym.

Przy braku Huberta Wołąkiewicza partnerem Marcina Kamińskiego w obronie był Paulus Arajuuri, który wreszcie zagrał w Lechu dobre spotkanie. Marcin Kamiński bardzo go chwalił. - To był bardzo pewny występ Paulusa. Zapewniał spokój, wyjaśniał sytuacje. Moja współpraca z nim nie jest trudna, gdyż pracujemy razem na treningach. A po nich rozmawiamy i omawiamy naszą grę. Po angielsku, bo z Paulusem trzeba rozmawiać po angielsku.

- W przerwie meczu z Górnikiem rozmawialiśmy sporo i doszliśmy do wniosku, że trzeba oddawać więcej strzałów, a nie próbować wjeżdżać rywalom do bramki - mówił. - No i tak padł gol na 2:1. Myślę, że mimo kontaktowego wyniku spotkanie było jednak pod naszą kontrolą i dużego ryzyka, że coś się stanie, nie było. Do tego właśnie dążymy, by mieć pełną kontrolę nad każdym spotkaniem. Poza tym to Poznań, a w Poznaniu chcemy zawsze od pierwszej minuty pokazywać, że gramy o trzy punkty.

Pytany o to, czy oglądał w piątek mecz Legii Warszawa z Wisłą Kraków, Marcin Kamiński powiedział, że nie, gdyż... zupełnie o nim zapomniał. - Przypomniałem sobie po czasie, sprawdziłem wynik i trochę się załamałem. Myślałem, że Wisła stawi opór - przyznał. - Co możemy zrobić? Nie patrzeć na Legię i wygrywać swoje mecze.

Więcej o: